|
FRANCJA - Spotkanie historyków
przed 60. rocznicą wyzwolenia obozu w Auschwitz
Stosunki polsko-żydowskie bez
stereotypów?
Rzeczpospolita, 27 stycznia 2005
Podczas zorganizowanej w Paryżu konferencji
naukowej, której nadano wymowny tytuł "Żydzi i Polska
1939 - 2004", polscy historycy przełamywali stereotypy
o rzekomym polskim antysemityzmie. Konferencję uznano za niezwykle
ważne wydarzenie w dialogu polsko-żydowskim, dotyczącym nieodległej
przeszłości i teraźniejszości.
Paryski "Le Monde" poświęcił
trzydniowej, zakończonej wczoraj, konferencji (i to zanim
jeszcze się zaczęła) obszerny artykuł zatytułowany "Dwuznaczności
narodu polskiego wobec Shoah". Wpływowy dziennik, najwyraźniej
wierny rozpowszechnionej we Francji tezie, a raczej aksjomatowi
o "legendarnym polskim antysemityzmie", był zdumiony,
że takie spotkanie organizuje się tuż przed obchodami 60.
rocznicy "wejścia oddziałów sowieckich do obozu w Auschwitz".
Jakby spotkanie historyków - oprócz Francuzów i Polaków wzięli
w nim udział Niemcy, Izraelczycy, Amerykanie i Kanadyjczycy
- miało być prowokacją.
Tymczasem okazało się ono znakomitą
okazją do wymiany refleksji dotyczących Holokaustu. Szczerych
i wolnych od wszelkich resentymentów. W trakcie konferencji,
która odbyła się we Francuskiej Bibliotece Narodowej im. Francois
Mitterranda w ramach Polskiego Sezonu Kulturalnego we Francji,
a została zorganizowana m.in. przez francuską Fundację na
rzecz Pamięci o Shoah, polscy historycy wykazali się ogromną
wiedzą i odwagą w jej głoszeniu. Zwłaszcza ci, którzy reprezentują
młode pokolenie. Tym co zdumiało nie tylko "Le Monde",
lecz także francuskich słuchaczy, było otwarte przyznanie
przez polskich historyków, iż wielu naszych rodaków uważa
Polaków wyłącznie za ofiary i nie dopuszcza myśli, że jakakolwiek
wina podczas wojny leżała po stronie polskiej. Wielu też nie
chce słyszeć o udziale Polaków, choćby biernym, w zagładzie
Żydów. Nowe poszukiwania, otwieranie archiwów, odwaga, ale
i potrzeba mówienia o Jedwabnem, roli granatowej policji,
polskich szmalcownikach, pogromie w Kielcach, wypędzaniu Żydów
z Polski w latach 1956 i 1968 - wszystko to zrobiło wielkie
wrażenie podczas paryskiej konferencji.
W kuluarach mówiono, że wreszcie można
rozmawiać w ten sposób. Przewodnicząca Fundacji na rzecz Pamięci
o Shoah Simone Veil, wywieziona do Auschwitz jako 16-letnia
dziewczyna, przypomniała publicznie, że kara śmierci za ukrywanie
Żydów, i to dla całej rodziny, groziła tylko w Polsce, a mimo
to właśnie Polacy mają najwięcej swoich drzewek w jerozolimskim
Instytucie Yad Vashem. Mówiła również o Żegocie, czemu przysłuchiwał
się Władysław Bartoszewski, który wygłosił wkrótce potem porywające
przemówienie.
Oczywiście nie brakowało emocji. Francuskim
uczestnikom konferencji nie spodobała się np. sugestia Jana
Grabowskiego z Uniwersytetu w Ottawie, że książka Jana Tomasza
Grossa "Sąsiedzi" otworzyła przed polską historiografią
taką samą drogę, z jakiej Francuzi mogli skorzystać już w
latach 80., co nie do końca zrobili. Prawda o reżimie Vichy
nie została całkiem ujawniona, a na terenie byłego obozu przejściowego
w Drancy pod Paryżem - skąd wysłano do obozów zagłady ponad
70 tys. Żydów - można było do niedawna rozstawiać namioty
cyrkowe.
W trakcie obchodów 60. rocznicy wyzwolenia
obozu w Auschwitz Francja będzie miała bardzo silną reprezentację.
Paradoksalnie najmniej ważna będzie obecność prezydenta Jacques'a
Chiraca. Zgodnie z protokołem ceremonii głos zabiorą bowiem
przedstawiciele byłych więźniów obozu: Żydów, Polaków i Romów,
narodów skazanych na zagładę.
W imieniu polskich więźniów przemówi
prof. Bartoszewski, w imieniu Żydów Simone Veil. Jana Pawła
II reprezentować będzie arcybiskup Paryża Jean-Marie Lustiger,
pochodzący z żydowskiej rodziny mającej swoje korzenie w Polsce.
Trudno o bardziej wymowną nominację. Schorowany kardynał Lustiger
powiedział agencji AFP, że nie będzie to tylko misja dyplomatyczna.
Przyjął papieską nominację, bo zdaje sobie sprawę, że będzie
to ostatnia tak ważna rocznica dla ostatnich świadków Shoah
i że świat nie jest dziś wcale wolny od podobnych zagrożeń.
Grzegorz Dobiecki z Paryża
|