|
Trzy pytania, trzy odpowiedzi
"Auschwitz to nie tylko historia holokaustu"
Bartoszewski dla Wirtualnej Polski
Czwartek, 27 stycznia 2005
Historia obozu w Oświęcimiu, to nie
tylko historia holokaustu. W Auschwitz ginęli polscy oficerowie,
nauczyciele, lekarze, profesorowie - ludzie różnych poglądów,
tylko dlatego, że byli polską inteligencją. Potrzeba akcji,
która uprzytomni prawdziwy wymiar zagrożeń historii naszego
wspólnego kontynentu - mówi w wywiadzie dla WP Władysław Bartoszewski,
przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Podczas obchodów 60. rocznicy wyzwolenia
niemieckiego obozu KL Auschwitz i miasta Oświęcim ma zostać
podpisana Karta Międzynarodowego Centrum Nauczania o Auschwitz
i Holokauście. Co to za dokument?
Władysław Bartoszewski:
To jest dokument, który przygotowała Międzynarodowa Rada Oświęcimska
złożona częściowo z byłych więźniów, częściowo badaczy problemu.
Międzynarodowa dosłownie, bo są tam obywatele różnych krajów,
Żydzi i chrześcijanie. Ta Rada, która funkcjonuje już 15 rok,
postanowiła na terenie poobozowym utworzyć centrum, w perspektywie
tego, że więźniowie z biologicznych powodów, sami już działalnością
public relations, ani oświatową, zajmować się nie będą, bo
są to ostatnie lata ich życia. Jest teraz czas by pomyśleć
co dalej. Dalej nie będzie już świadków. Dalej będzie tylko
nauczanie, dokumenty, książki, wystawy. Ta działalność badawczo-oświatowa
ma dotyczyć całej historii obozu w Auschwitz, a więc wszelkiej
kategorii więźniów, różnej narodowości i wyznań oraz holokaustu,
a raczej decyzji zgładzenia Żydów europejskich realizowanej
częściowo w Auschwitz. Nas w Oświęcimiu interesować będzie
utworzenie takiego centrum, które w oparciu o badaczy z Uniwersytetu
Jagiellońskiego i Śląskiego, o ogromne archiwum, które gromadzone
jest w muzeum, ma badać te problemy i przedstawić tę prawdziwą
historię Europy. Dlaczego teraz? Dlatego, że okazja taka,
że zabierze się około 40 głów państw dla upamiętnienia pewnego
koszmarnego, ale niesłychanie ważnego, wydarzenia w historii
Europy w XX wieku i to w zbiegu z rozszerzeniem Unii Europejskiej,
i fakt pokoleniowego odchodzenia. Połowa członków rady to
byli więźniowie i badacze nie-Polacy - obywatele Izraela,
Stanów Zjednoczonych, Kanady, Francji, Niemiec - oraz Polacy
z kraju i zagranicy. A ja jestem już 15 rok przewodniczącym
tego ciała.
Według sondaży, Polacy chcą pamiętać
o doświadczeniach drugiej wojny światowej. Rodzi się więc
pytanie, czy o holokauście i antysemityzmie myślimy już tylko
jako o historii?
Władysław Bartoszewski:
Mamy pamiętać o tym, jako o historii. Ja należę
do tych Polaków, choć najstarszych już dzisiaj czynnych publicznie,
bo mam lat 83, należę do tych Polaków, którzy są gorącymi
zwolennikami zbadania pełnej prawdy o historii i pamiętania
o niej. Ale dlaczego wybierać z tego tylko antysemityzm? Należałoby
także wybrać na przykład kultywowanie negatywnego stosunku
do sprawców, czyli do Niemców. My nie stoimy na stanowisku,
że kultywowanie prawdy jest kultywowaniem jakiś uczuć. Ono
ma być kultywowaniem wiedzy. Jeżeli będziemy kultywować wiedzę,
to będziemy wiedzieli, że decyzja państwa niemieckiego zaciążyła
nad losami wielu narodów, w tym w bardzo dużym stopniu naszego
narodu. Występujące obecnie nastawienia ksenofobiczne, niechęci
wynikające z odmienności wyznaniowej, pochodzeniowej, czy
tradycji kulturalnej, to zupełnie inne zagadnienie. Niemcy
wyciągnęli z tego wnioski, bo po prostu półtora miliona ludzi
wymordowali w Oświęcimiu.
Czy uważa pan Profesor, że my współcześnie
wyciągnęliśmy wnioski z doświadczenia Auschwitz i innych obozów
pracy i zagłady?
Władysław Bartoszewski:
Ja nie wiem, czy myśmy je wyciągnęli. Myślę, że nadal mamy
je wyciągać. Zachodzi potrzeba akcji oświatowej, wychowawczej,
prowadzonej przez rodziny, ale nie wszystkie rodziny to potrafią,
prowadzonej przez kościoły. Potrzeba także akcji, która będzie
uprzytamniała nam, Europejczykom o prawdziwym wymiarze zagrożeń
historii naszego wspólnego kontynentu. Historia ta odbywała
się nie tylko w Polsce, bo na przykład ponad pół miliona Żydów
wymordowano na Wschodzie, w województwach graniczących z dawnym
Związkiem Radzieckim. Mówię o granicach przedwojennych. Robiły
to oddziały policji niemieckiej, przy udziale lokalnych oddziałów
ukraińskich, litewskich, estońskich i łotewskich. Niech oni
sami ze swoją historią robią porządek. My tego za nikogo robić
nie możemy, ani nikogo do tego nie wzywamy. My chcemy zbadać
to wszystko, co tu się działo. Przypominam, nazwa centrum
mówi: Międzynarodowe Centrum Badania Auschwitz i Holokaustu.
W Auschwitz zginął ojciec Kolbe, polscy oficerowie, nauczyciele,
lekarze, profesorowie, ludzie różnych poglądów, tylko dlatego,
że byli polską inteligencją. Pierwsze transporty żydowskie
były do tego ośrodka zagłady przywiezione 26 marca 1942 roku,
a obóz istniał od 15 czerwca 1940 roku. Z tego wynika, że
historia tego terenu, to nie tylko historia holokaustu. Choć
ze względu na międzynarodowe odniesienie ona właśnie szczególnie
zwraca uwagę. My jesteśmy zobowiązani w naszym kraju badać
te rzeczy. Właśnie dlatego, że istnieje zainteresowanie tym
fragmentem historii, to powinniśmy móc poznać różne jej oblicza.
Z profesorem Władysławem Bartoszewskim
rozmawiała Sylwia Miszczak
|