|
Rosyjska Duma przeciwko "fałszowaniu
historii"
PAP 27-05-2005
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2733130.html?v=0&f=50
Duma Państwowa Federacji Rosyjskiej,
izba niższa parlamentu, niemal jednogłośnie przyjęła w piątek
uchwałę, w której zaprotestowała przeciwko "fałszowaniu
historii", m.in. w Polsce i krajach bałtyckich.
Za uchwałą głosowało 363 deputowanych.
Przeciw był tylko jeden głos. Dokument stanowi odpowiedź na
serię uchwał, podjętych w ostatnich tygodniach przez parlamenty
krajów bałtyckich i Polski, a także Senat USA i Parlament
Europejski. Ich myślą przewodnią jest konstatacja, że dla
niektórych narodów Europy koniec II wojny światowej nie oznaczał
upragnionego wyzwolenia, lecz ponowną tyranię, narzuconą przez
ZSRR.
Projekt uchwały przygotowały parlamentarne
komisje: Spraw Zagranicznych, ds. Wspólnoty Niepodległych
Państw i Komisja ds. Weteranów.
Debatę poprzedziła dyskusja, podczas
której nie zabrakło nawet głosów negujących odpowiedzialność
ZSRR za mord katyński i istnienie tajnych protokołów do paktu
Ribbentrop-Mołotow, a także akcentów antysemickich.
"Nikt nie udowodnił nam Katynia.
Próbuje się nam to przypisać, a my się z tym zgadzamy"
- powiedziała Tamara Pletniewa z frakcji Komunistycznej Partii
Federacji Rosyjskiej. "Jak tak dalej będziemy postępować,
to nikt na świecie nie będzie się z nami liczyć" - dodała.
Jej kolega partyjny Nikołaj Kondratienko
przekonywał z kolei, że tajne protokoły do paktu Ribbentrop-Mołotow
"to fałszywki, podrzucone przez Bałtów". "Zostały
"znalezione" dlatego, że komisją (przeglądającą
rosyjskie archiwa) kierował największy syjonista w Rosji Aleksandr
Jakowlew. Nie było w archiwach żadnych protokołów do paktu
Ribbentrop-Mołotow" - grzmiał.
Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych
Konstantin Kosaczow, który prezentował projekt, nie zareagował
na te uwagi. Nie odniósł się do nich również prowadzący debatę
wiceprzewodniczący Dumy Artur Czilingarow.
Sam Kosaczow wyznał kolegom, że "będąc
w zeszłym tygodniu w Warszawie, ze zdziwieniem dowiedział
się, że w polskich podręcznikach historii udział Polski w
rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku oceniany jest jako wielki
sukces polskiej dyplomacji".
Kosaczow dziwił się również, że "Polska
stale podejmuje kwestię Katynia, szeroko znaną, lecz niemającą
charakteru ludobójstwa", a nie prowadzi śledztwa w sprawie
wydarzeń na Wołyniu, które - jak podkreślił - "miały
wszelkie znamiona ludobójstwa".
Zdaniem przewodniczącego Komisji Spraw
Zagranicznych Dumy, poruszanie przez kraje zachodnie problemów
historycznych "ma na celu izolowanie Rosji, spychanie
jej dalej na Wschód". "Nic z tego nie wyjdzie"
- oświadczył.
W uchwale Duma zaapelowała do "parlamentów
Europy o potępienie wszelkich prób rehabilitacji faszyzmu
i wypaczania historii, a także o postawienie poza prawem wszelkich
form dyskryminacji etnicznej, rasowej i innej, niedopuszczalnej
w Europie trzeciego tysiąclecia".
Rosyjscy deputowani "z oburzeniem
przyjmują uchwalane ostatnio coraz częściej deklaracje parlamentów
krajów bałtyckich i Polski, w których podejmowane są próby
brutalnego wypaczania historii i "wkomponowywania"
poprawionych wersji przyczyn i wyników II wojny światowej
w aktualny kontekst polityczny".
Zdaniem rosyjskich parlamentarzystów
60 lat temu nikt w świecie nie kwestionował roli Związku Radzieckiego
i jego sojuszników w walce z faszyzmem.
"Deputowani Dumy Państwowej obstają
przy tym, że uznawanie Związku Radzieckiego, który najbardziej
ucierpiał w wyniku hitlerowskiej agresji, za współwinnego
rozpętania II wojny światowej nie ma żadnych historycznych,
prawnych i moralnych podstaw" - głosi uchwała.
Według parlamentarzystów "w interesie
obiektywności wobec historycznej przeszłości i w imię przyszłości
kontynentu europejskiego należy uznać oczywisty fakt, że II
wojna światowa nie rozpoczęła się od zawartego w 1939 roku
sławetnego paktu Mołotow-Ribbentrop".
"Nasi koledzy z parlamentów państw
europejskich powinni m.in. pamiętać o porozumieniu z 1938
roku, sprawiedliwie nazywanym +zmową monachijską+, które umożliwiło
hitlerowskim Niemcom "rozczłonkowanie" Czechosłowacji
i sprzyjało rozpętaniu II wojny światowej" - czytamy
w uchwale Dumy.
"Znane jest też stanowisko niektórych
państw Europy, popierających działania faszystowskich Niemiec
dla dogodzenia koniunkturze politycznej, a często z powodu
zbieżności ideologii i reżimów" - głosi dokument.
W tym kontekście za "cyniczne"
rosyjscy deputowani uznali apele Parlamentu Europejskiego
do Rosji o przeproszenie za okupację krajów bałtyckich.
Parlamentarzyści wyrażają też "zdumienie"
z powodu przyjęcia przez Senat Kongresu USA rezolucji domagającej
się, by Rosja przeprosiła za "nielegalną okupację"
Litwy, Łotwy i Estonii.
"USA jako państwo-członek koalicji
antyhitlerowskiej brały aktywny udział w budowie powojennego
ładu w Europie i na równi z ZSRR ponoszą odpowiedzialność
za wszystkie tego skutki" - czytamy w uchwale.
Zdaniem deputowanych "historię
należy pozostawić historykom". "W przeciwnym razie
należałoby zainicjować dyskusję nad całym pakietem problemów
terytorialnych, które dostały się Rosji w dziedzictwie, na
przykład - o prawnych podstawach przekazania Litwie Memla
(Kłajpedy) w 1945 roku oraz Wilna i obwodu wileńskiego w 1939
roku" - głosi uchwała.
"Wszelako odpowiedzialni politycy
nie mają dzisiaj moralnego prawa obciążać bagażem przeszłości
i tak już nieprostej drogi w przyszłość całego kontynentu
europejskiego" - podkreślili rosyjscy deputowani.
Uchwała jest skierowana do prezydenta
Rosji Władimira Putina, rządu Federacji Rosyjskiej, Parlamentu
Europejskiego, Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, Organizacji
Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Zgromadzenia Parlamentarnego
NATO, Zgromadzenia Narodowego RP, parlamentu Estonii, Sejmu
Łotwy, Sejmu Litwy i Kongresu USA.
|