|
Izrael uhonorował granatowego policjanta
To się nie mieści w stereotypie
Rzeczpospolita, 25 July 2005
Bronisław Marchlewicz, podczas wojny
komendant otwockiego komisariatu polskiej granatowej policji
podporządkowanej niemieckim okupantom, dostał pośmiertnie
tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, przyznawany przez
Izrael osobom, które ratowały Żydów w czasie okupacji

Bronisław Marchlewicz przed wojną
Wczoraj w Teatrze Żydowskim w Warszawie
ambasador Izraela David Peleg wręczył dyplom i medal od Instytutu
Yad Vashem synowi odznaczonego, Zbigniewowi Marchlewiczowi,
emerytowanemu redaktorowi "Rzeczpospolitej". Byliśmy
świadkami jego starań o przywrócenie czci ojcu więzionemu
w czasach stalinowskich. Wczoraj komendant główny policji
generał Leszek Szreder powiedział: - Jesteśmy dumni, że Bronisław
Marchlewicz był jednym z nas.
Wśród 6 tysięcy polskich sprawiedliwych (jedna trzecia wszystkich
odznaczonych) Marchlewicz jest trzecim "granatowym policjantem".
- To się nie mieści w stereotypie - mówi dyrektor Teatru Żydowskiego
Szymon Szurmiej. - "Granatowy policjant" byłby ostatnią
osobą, do której zwróciłabym się o pomoc - wyznała Hanna Kamińska-Goldfeld,
przemawiająca w imieniu kuzynki ocalonej przez Marchlewicza,
czteroletniej wówczas Marii Osowieckiej. To na jej wniosek
Yad Vashem odznaczył policjanta. Pomógł on też innym Żydom.
Rozkazał wypuścić grupę schwytanych w obławie. Udaremniał
donosy szmalcowników. Ostrzegał osoby przechowujące Żydów.
Opiekował się klasztorem Elżbietanek, które ocaliły kilkudziesięcioro
dzieci z getta. Był żołnierzem Kadry Polski Niepodległej,
Korpusu Bezpieczeństwa i Armii Krajowej.
Przypadek Bronisława Marchlewicza i
dwóch innych odznaczonych przez Yad Vashem policjantów, Wacława
Nowińskiego z Warszawy i Władysława Cieśli z Tarnobrzeskiego,
każe zrewidować stereotyp o "granatowej policji",
w której oprócz kolaborantów było też wielu takich jak oni
bohaterów.
aka
|