|
Jan Paweł II spoczął w Watykanie
Gazeta Wyborcza, 8 kwietnia 2005
Tomasz Bielecki, Rzym 8 kwietnia 2005
Nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie
domu Ojca, widzi nas i nam błogosławi. Tak, pobłogosław nam
Ojcze Święty - prosił wczoraj kard. Joseph Ratzinger podczas
pogrzebu Jana Pawla II
Pielgrzymi zgromadzeni na Placu Św.
Piotra odpowiedzieli mu okrzykami "Santo! Santo! [Święty!
Święty!]", potwierdzając swą wiarę, że Jan Paweł II jest
już w raju i stamtąd modli się za Kościół i świat. Okrzykami
i oklaskami (ten rzymski zwyczaj żegnania umarłego przejęli
też wczoraj cudzoziemcy) przerwali kazanie aż na cztery minuty.
Słowa Ratzingera wywołały też aplauz kardynałów oraz biskupów
zgromadzonych u stóp Bazyliki Św. Piotra. - Jan Paweł II niebawem
musi być wyniesiony na ołtarze - mówiło wielu z nich tuż po
pogrzebie. Tłum skandował: - "Subito Santo!", czyli
"Święty natychmiast!".
Jego naprawdę już nie ma
Msza pogrzebowa była widowiskiem monumentalnym.
Rozpoczęła się o godz. 10 u stóp Bazyliki Św. Piotra. Koncelebrowało
ją 140 kardynałów i patriarchów unickich kościołów wschodnich,
ubranych na czerwono - to w Watykanie kolor żałobny. Plac
i okoliczne uliczki wypełnił milionowy tłum z flagami kilkudziesięciu
państw, najwięcej było flag polskich.
Ceremonia trwała ponad 2,5 godziny, uczestniczyli w niej
prezydenci bądź premierzy z około 150 krajów.
Mszy towarzyszyło bicie dzwonu Bazyliki św. Piotra, który
Włosi nazywają Dzwonem Śmierci. W sobotę, 2 kwietnia, odezwał
się późnym wieczorem, by obwieścić wiernym śmierć Papieża.
Tym razem dźwięk Dzwonu Śmierci nie brzmiał jednak żałobnie.
- On bije na chwałę Bogu, który dał nam tak wielkiego Papieża.
Radujmy się, a nie smućmy - zachęcał wiernych na Placu św.
Piotra włoski ksiądz Luigi Scalfaro. Pielgrzymi myśleli podobnie.
Polacy przed Bazyliką z dumą i bez rozpaczy skandowali: "Polska!
Polska! Papież! Papież!". "Papa! Papa!" - pogodnie
i głośno odpowiadali im Włosi.
Kluczem homilii kard. Josepha Ratzingera o życiu zmarłego
Papieża był biblijny cytat: "Pójdź za mną". Ratzinger
przypomniał, jak wiele razy Karol Wojtyła wyrzekał się swego
życia, by pójść za wezwaniem Boga. I wtedy, gdy był robotnikiem
krakowskiego Solvayu; i wtedy, kiedy jako duszpasterz akademicki
przyjmował tytuł biskupi; i wtedy, gdy w 1978 r. przyjął werdykt
konklawe i został Papieżem. "Pójdź za mną" - kilkakrotnie
powtarzał Ratzinger.
"Niech Twój Duch wieje, kędy chce" - wielokrotnie
modlił się za życia Papież. Wczoraj symbol wiatru ponownie
przemówił. Kiedy zimny rzymski wicher najpierw szarpał kartkami,
a potem zamknął ewangeliarz leżący na prostej cyprysowej trumnie
Jana Pawła II, wielu wiernych uświadomiło sobie, że to rzeczywiście
kres Jego ziemskiej posługi. - Opłakiwałam go już w Polsce,
gdy przyszła wieść o Jego śmierci. Jechałam tu blisko dwie
doby, ale dopiero podczas tej mszy zrozumiałam, że Jego naprawdę
już pośród nas nie ma - mówiła Barbara Kuczek z Rzeszowa.
Za Jana Pawla II modlili się wczoraj w Rzymie nie tylko katolicy,
ale też protestanci oraz biskupi i patriarchowie kościołów
prawosławnych. "Doksa Patri, kai Chio kai Hagio Pneumati
[Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu]" - gdy w przejmującym
greckim śpiewie nad trumną Papieża połączyli się katoliccy
biskupi ze Wschodu z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem
spełniło się marzenie Papieża. - Papieskie pragnienie jedności
Kościoła zwycięża po Jego śmierci. To Jego pierwszy cud -
mówił jeden z włoskich duchownych.
Ciało Papieża zostało złożone do krypty w bazylice św. Piotra
wczoraj o godz.14.20 podczas "ceremonii prywatnej",
której nie transmitowała już telewizja. Do Jego trumny włożono
"Rogito" - krótkie podsumowanie jego życia po łacinie.
"Jan Paweł II zostawił nam wszystkim cudowne świadectwo
pobożności, świętego życia i powszechnego ojcostwa" -
napisano w łacińskim tekście.
Pojednanie podczas pogrzebu
Pogrzeb Jana Pawła II pojednał wrogów. Podczas wczorajszej
ceremonii pogrzebowej rękę podali sobie prezydenci Syrii i
Izraela. - Papież tyle lat apelował o pokój i pojednanie.
Udało mu się po śmierci - komentuje włoska prasa.
Prezydent Izraela Mosze Kacaw i prezydent Syrii Baszar Asad
przybyli do Rzymu pośród stu kilkudziesięciu delegacji rządowych,
które uczestniczyły we wczorajszym pogrzebie Papieża. Podczas
przekazaniu znaku pokoju prezydent Baszar Asad podszedł do
Izraelczyka i wyciągnął do niego rękę. ten nie odrzucił znaku
pojednania.
Znak pokoju między prezydentem Syrii i Izraela, które uważają
się za odwiecznych wrogów już są nazywane we Włoszech pierwszymi
cudami Papieża. - Jeszcze przed dwoma tygodniami nikt by nie
pomyślał, że oni przyjadą w jedno miejsce. Przybyli jednak
do Rzymu uczestniczyli w jednej Mszy, i podali sobie ręce.
To zdziałać mógł tylko Jan Paweł II - mówił wczoraj komentator
włoskiej telewizji.
Kamery wychwyciły też, że Mosze Kacaw podczas uroczystości
żałobnych wymienił kilka słów z prezydentem Iranu Mohamedem
Hatamim. Zdaniem izraelskich mediów obaj prezydenci wymienili
arabskie pozdrowienie "Salam Alejkum". W Izraelu
także ten gest został ogłoszony sensacją.
Polacy dostrzegli z kolei pojednanie prezydentów Aleksandra
Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsy.
Choć papieski pogrzeb zdominował wczorajsze media we Włoszech
nie pojawiła się w nich sprawa nieprecyzyjnego tłumaczenia
testamentu papieża na włoski. Przypomnijmy, że we włoskim
tekście testamentu, które od czwartku ma w Kościele rangę
oficjalnego tłumaczenia, brak zdania, widocznego w polskim
rękopisie (patrz s. ), w którym Papież oddaje decyzję o swoim
pochówku "Kolegium Kardynałów i Rodakom". Choć Jan
Paweł II w późniejszych zapisach testamentu ostatecznie oddał
decyzję o pochówku wyłącznie kardynałom, to wcześniejszy zapis
jest być może świadectwem wahań Papieża.
Wczoraj tekst testamentu Jana Pawła II przełożono na kilka
języków europejskich i w żadnym z tekstów nie znalazło się
zdanie mówiące o rodakach.
Wciąż nie jest jasne, czy jego brak to nieporozumienie, czy
też efekt cenzury Kolegium Kardynalskiego. Pomijając to zdanie
w przekładzie kardynałowie być może chcieli uniknąć dyskusji
na temat miejsca pochówku Papieża. Rozmówcy "Gazety"
jeszcze przed kilkoma dniami zapewniali bowiem, że część polskich
hierarchów naciskała na pogrzeb Papieża w Krakowie.
|