E-mail

English






Jacek Kuroń

W rocznice śmierci

Partia Demokratyczna

4 marca 2006

4 marca minęła 72 rocznica urodzin Jacka Kuronia, członka naszej Partii, naszego kolegi, przyjaciela, sąsiada.

Nie sposób napisać w kilku zdaniach  kim był Jacek Kuroń. My możemy się tylko zastanawiać, kim był dla nas.

Był wzorem społecznika. Nie dorobił się willi, pięknego samochodu, nie gromadził dóbr, był cały dla innych.

Uwiedziony w młodości ideą komunizmu, kiedy zdał sobie sprawę z błędu, jaki popełnił - jak pisze Adam Michnik: "czuł się odpowiedzialny za całe zło komunizmu". Umiał zrozumieć innych, którzy tej fascynacji ulegli i okazywał im szacunek, a czasem nawet przyjaźń, co niejeden z nas, nie potrafiąc docenić jego intencji,  miał mu za złe.

Miał dar dostrzegania  tego, co najważniejsze, najpilniejsze do zrobienia, aby przeciwstawić się wszelkiej niegodziwości, aby służyć drugiemu człowiekowi. Zajmując wysokie stanowiska pozostawał sobą.
Nigdy nie obrzuciłby pogardliwym słowem natrętnego biedaka, który nie okazał należnego szacunku Możnemu Tego Świata.

Obrzucany błotem, wysłuchujący słów nienawiści, doznający agresji słownej i fizycznej - nie potrafił nienawidzić, w nikogo nie rzucał kamieniami,  nikomu nie czynił zła.

W czasach, kiedy nasze mieszkania są coraz większe, a rodziny coraz mniejsze, kiedy spacerujemy po Księżycu, a nie mamy siły odwiedzić sąsiada, który czuje się samotny, kiedy mówimy bardzo dużo, a kochamy mało, nienawidzimy zaś coraz mocniej - Jacek potrafił gromadzić wokół siebie ludzi, Rodzinę, Przyjaciół, Kolegów, miał dla nich czas i uważnie ich słuchał. Nie osądzał, a wspierał. Był wszędzie tam, gdzie Go potrzebowano.

Kiedy zaczęliśmy widywać go coraz rzadziej, gdy toczył ostatnią swoją walkę z niemocą i cierpieniem, nadal służył nam radą, przestrzegał przed fałszywymi krokami. 

Trudno uwierzyć, że to już blisko dwa  lata, jak od nas odszedł.  Poczuliśmy wtedy, że odeszły wraz z Nim ta Jego niebywała prawość, przyzwoitość i dobroć, którymi obdarzał codziennie wszystkich, którzy się z Nim stykali.  

Kiedy odszedł,  Tam, w Górze nie pytano, czy zbudował sobie wielki dom, ale pytano, ilu ludzi przyjął pod swój dach.
Nie pytano, ile ubrań miał w szafie i czy minister może chodzić w dżinsach, ale pytano, dla ilu ludzi znalazł ciepłą odzież.
I nie pytano, czy zna najbardziej wyszukane dania z najlepszych restauracji świata, ale pytano, ilu głodnym nalał zupę do miski wielką chochlą.
Nie pytano, jakie miał stanowisko, ale pytano, czy użył go najlepiej, jak mógł - dla innych.
Ten egzamin Jacek zdał celująco!

I kiedy wśród kłótni, małostkowych swarów, rywalizacji, zapominamy, że Naszą Partię tworzyliśmy po to, aby tu, nad Wisłą, powstał Lepszy Świat - pamięć o Tobie powinna nas przywoływać do porządku: jesteśmy po to, aby tworzyć, nie niszczyć, rozumieć, a nie potępiać, budować, a nie rozbijać.

Jesteśmy dumni, Jacku, że byłeś jednym z nas

Janina Zawadowska