E-mail

English






List Otwarty Stowarzyszenia "Otwarta Rzeczpospolita"

Warszawa, dnia 3 marca 2006
Szanowni Państwo,

Nasze Stowarzyszenie wielokrotnie wyrażało zaniepokojenie antysemickimi, nienawistnymi i ksenofobicznymi treściami niektórych materiałów emitowanych na antenie Radia Maryja. Wyrazem tego niepokoju był list skierowany przez nas do premiera Kazimierza Marcinkiewicza, który obejmując urząd właśnie tę stację wybrał dla swego pierwszego publicznego wystąpienia. O tego czasu na antenie Radia Maryja członkowie rządu goszczą bardzo często, dopuszczając tym samym by ich głosy współbrzmiały z siejącymi nienawiść i łamiącymi polskie prawo materiałami, których przykładem jest felieton Stanisława Michalkiewicza.

W załączeniu przesyłamy tekst skargi, jaką Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita skierowało do KRRiT w związku z felietonem Stanisława Michalkiewicza. Jego treść i sformułowania w sposób ewidentny naruszają postanowienia art. 18 pt. 1. Ustawy o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 r.

Uważamy, że stanowisko, jakie w tej sprawie zajmie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, będzie dobrym sprawdzianem bezstronności i obiektywizmu działań tej instytucji. Będziemy wdzięczni za wsparcie podjętych przez nas działań. Mamy nadzieję, że realizując jedną z podstawowych funkcji wolnego medium w demokratycznym kraju, będziecie Państwo śledzić dalsze losy naszej interwencji.
Z poważaniem,
-
Paula Sawicka
Prezes zarządu

W załączeniu:
1. Skarga do KRRiT
2. List do Premiera Marcinkiewicza


3 Felieton ST. Michalkiewicza

 

 

Czytaj ponizej:

 

 

Warszawa, dnia 3 marca 2006                           

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
Skwer Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski 9
01-015 Warszawa
fax: (022) 597 3180

Zwracamy się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ze skargą na felieton Stanisława Michalkiewicza (nadany 28 marca 2006 roku o godz. 20.50 na antenie Radia Maryja i dostępny w formie elektronicznej w portalu tej rozgłośni). Tekst felietonu narusza postanowienia art. 18 pt. 1. Ustawy o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 r., który głosi:

Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polska racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość.

Felieton wygłoszony przez Stanisława Michalkiewicza, który komentuje sprawę restytucji mienia gmin żydowskich w Polsce, posługując się kłamstwami i oszczerstwami (np. nie wspominając ani słowem, że ustawa podjęta w tej sprawie dotyczy majątku wszystkich organizacji i instytucji religijnych, także Kościoła katolickiego) propaguje poglądy i postawy sprzeczne z dobrem społecznym, szerzące nienawiść na tle różnic narodowościowych, oraz treści dyskryminujące ze względu na narodowość i wyznawaną religię lub bezwyznaniowość, a także jest działaniem sprzecznym z polską racją stanu - naraża bowiem na szwank dobre imię Polski w świecie, wystawia władze państwowe na krytykę na forum międzynarodowym i może zepsuć nasze relacje z innymi państwami.

Można też dowodzić, że w tekście felietonu pojawia się - choć wyrażone nie wprost - twierdzenie naruszające art. 55 Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z 18 grudnia 1998 r., który mówi o odpowiedzialności karnej osób publicznie i wbrew faktom zaprzeczających zbrodniom popełnionym na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości od dnia 1 września 1939 r. do 31 grudnia 1989 r. przez zbrodniarzy nazistowskich lub innych sprawców zbrodni wojennych. Nie możemy nie dodać, że wymowa skarżonego przez nas felietonu jest wyraźnie sprzeczna z nauczaniem Jana Pawła II.

W związku z powyższymi naruszeniami obowiązującego w Polsce prawa oczekujemy, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podejmie w stosunku do autora felietonu i jego nadawcy stosowne, przewidziane ustawą działania. Prosimy o poinformowanie nas o podjętych krokach.

 

W imieniu Zarządu Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita

Paula Sawicka
Prezes zarządu

 

W załączeniu: tekst felietonu St. Michalkiewicza

 

Czytaj ponizej: 

                                                                    

 

Pan Kazimierz Marcinkiewicz                                Warszawa, 15 listopada 2005 r.
Premier Rządu Rzeczypospolitej Polskiej

Szanowny Panie Premierze !

W imieniu Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita gratulujemy Panu powołania na stanowisko i utworzenia rządu RP. Życzymy nowemu rządowi pomyślności w pracy i harmonijnego współdziałania ze wszystkimi środowiskami, dla których ważne jest dobro naszego Kraju.

Szczególne życzenia naszego Stowarzyszenia dla każdego polskiego rządu dotyczą skutecznego przeciwstawiania się szerzeniu między ludźmi wrogości i nienawiści, których złowieszcze skutki coraz częściej, niestety, ujawniają się w wielu punktach naszego globu. Sądzimy, że każdy kraj, który chce przyczyniać się do dobra powszechnego, winien przede wszystkim krytycznie ocenić własne niedociągnięcia w tej dziedzinie i dążyć do ich naprawy.

W związku z tym ze smutkiem stwierdzamy, że nie możemy zrozumieć motywów wypowiedzi Pana Premiera w "Radiu Maryja", a konkretnie użytego tam stwierdzenia, iż jest Pan dumny z tego, że jako pierwszy polski Premier występuje przed mikrofonami tej rozgłośni.

Audycje "Radia Maryja", oprócz podejmowania tematyki religijnej, poruszają też zagadnienia  ściśle polityczne, co nie byłoby niczym nagannym, gdyby nie fakt, że pod pozorem rozwijania patriotyzmu propaguje się w nich postawy podejrzliwości i strachu przed "obcymi"  oraz szerzy niechęć, a nawet nienawiść, do tych wszystkich, którzy nie podzielają poglądów wypowiadających się na antenie osób. Prowadzone na falach tej rozgłośni rozmowy ze słuchaczami przynoszą niejednokrotnie manifestacje postaw antysemickich i ksenofobicznych, czego wyrazem jest dzielenie naszego społeczeństwa na "prawdziwych Polaków" i osoby "polskojęzyczne".

Nie chcąc, by powyższe stwierdzenia uznano za gołosłowne, pozwalamy sobie przesłać Panu Premierowi oryginalny zapis dźwiękowy fragmentów różnych wypowiedzi tego typu, jakie pojawiały się na antenie "Radia Maryja".
Pozostajemy z szacunkiem,
W imieniu Zarządu

Paula Sawicka
Prezes Zarzadu

 

Czytaj ponizej:

 

28 III 2006, godz. 20:50, nagrany felieton Stanisława Michalkiewicza (prawdopodobnie powtórzony w audycji dla zagranicy ok. 2:50).

[...] Tymczasem, gdy my tu jesteśmy zajęci wprowadzaniem demokracji na Ukrainie i Białorusi, od tylu zachodzą nas Judajczykowie, próbując wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami. Ale od początku. Te rewindykacyjne zadania pojawiły się juz w połowie lat 90., kiedy Polska ogłosiła, ze chce przystąpić do NATO. Środowiska żydowskie, głównie w Ameryce, zażądały wtedy od rządu polskiego łapówki z tego tytułu. I rząd te łapówkę zapłacił. Przybrała ona postać ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich przewidującej przekazanie majątku po dawnych gminach żydowskich w Polsce kilku gminom istniejącym oraz organizacji restytucji mienia żydowskiego w Nowym Jorku. Mówię o łapówce, bo z punktu widzenia prawnego żaden zwrot mienia ani gminom, ani tym bardziej nowojorskiej centrali się nie należał. Ale stało i mówi się trudno. Zachęcony tymi łatwymi pieniędzmi Światowy Kongres Żydów, główna firma koncernu holocaustowej industrii, ustami swego ówczesnego sekretarza, pana Izraela Singera zażądała od Polski kolejnego haraczu. Tym razem chodziło o mienie pozostawione przez Żydów zabitych w czasie wojny przez Niemców. Pan Singer wprawdzie ani ich brat, ani swat, ale z dużym tupetem zagroził Polsce, ze jeżeli nie zastosuje się do żądań kongresu i nie przekaże co najmniej 60-ciu mld dolarów, to będzie upokarzana na arenie międzynarodowej. W ramach tego upokarzania były urządzane awantury przez Żydów na terenie oświęcimskiego obozu, rozdmuchiwanie incydentu w Jedwabnem, a obecnie trwające przygotowania do wielkiej propagandowej imprezy w Kielcach w rocznice tak zwanego pogromu. To upokarzanie Polski postępuje równoległe do zdejmowania winy za wymordowanie Żydów z Niemców. Kontrolowana przez przedsiębiorstwa Holocaustu amerykańska prasa pilnuje się, żeby nigdy, bron Boże, nie pisać o Niemcach, tylko zawsze o nazistach, którzy nawet pewnie posługiwali się nazistowskim językiem. Za to na Polsce używa sobie na całego, pisząc m.in. o polskich obozach zagłady. No, ale Niemcy zapłacili Izraelowi co najmniej 100 mld marek i nadal płacą, m.in. dostarczając okręty podwodne, wiec jakiegoś winowajcę trzeba znaleźć, bo w przeciwnym razie świat mógłby sobie pomyśleć, ze Żydzi poumierali śmiercią naturalną.

Żeby łatwiej rozmiękczyć Polaków i w ten sposób wyciągnąć od Polski co najmniej
60 mld dolarów, trzeba z jednej strony oczerniać nas przed światem jako naród morderców, ale z drugiej doprowadzać nas do stanu bezbronności wobec żydowskich żądań poprzez systematyczną tresurę w tzw. tolerancji i w tzw. dialogu. Owa tolerancja bowiem to nic innego jak przyjęcie żydowskiego punktu widzenia, zaś dialog to nic innego jak potulne spełnianie wszystkich zachcianek przedsiębiorstwa Holocaust. W tej tresurze ogromną role pełni "Gazeta Wyborcza" będąca zresztą osobliwym przykładem żydowskiej V kolumny na terenie Polski. Oto w grudniu ub. r. odwiedzili Polskę przedstawiciele władz izraelskich żądając od rządu polskiego spacyfikowania Radia Maryja, które, nazywając po imieniu, psuje przedsiębiorstwu Holocaust interesy. Jednocześnie "Gazeta Wyborcza" przypuściła niezwykle intensywny atak na Radio Maryja, pozyskując w charakterze tzw. pożytecznych idiotów również niektórych przedstawicieli duchowieństwa. W tym samym tylko grudniu naliczyłem w "Gazecie Wyborczej" aż 26 publikacji poświęconych Radiu Maryja, a wszystkie utrzymane mniej więcej w takim samym tonie, jakiego arcykapłan Kajfasz używał wobec Pana Jezusa. Ta gazetowa ofensywa miała na celu stworzenie atmosfery sprzyjającej ustępliwości rządu wobec żądań przedstawicieli izraelskich władz. Nawiasem mówiąc, wysunięte przez przedstawicieli izraelskich władz żądanie spacyfikowania Radia Maryja stanowiło bezprzykładną ingerencje w polskie sprawy wewnętrzne i zamach na wolność słowa i wolność mediów. Warto zatem pokazać, jak "Gazeta Wyborcza" realizuje zlecone zadania w dziedzinie kneblowania wolnych mediów w Polsce.

Po co była potrzebna ta akcja przeciwko Radiu Maryja w grudniu ubiegłego roku?
Ano po to, ze 16 III roku bieżącego zjawił się w Polsce pan David Haris i po raz kolejny zażądał od polskiego rządu pieniędzy. Pan Harris stoi na czele Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego. Jest to jeden z mniejszych zakładów przedsiębiorstwa Holocaust, ale to jest jego jedyna zaleta. W odróżnieniu od Światowego Kongresu Żydów, który idzie na całość i żąda od Polski co najmniej 60-ciu mld dolarów, komitet pana Harrisa chce tylko 2,5 mld. Jest mniejszy i tańszy, ale to, jak powiedziałem, jedyna jego zaleta, bo tak naprawdę to nic nie może. Pan prezydent Kaczyński podczas swojej wizyty w Ameryce prosił pana Harrisa, żeby wstawił się za nami w amerykańskich mediach, by przestały pleść o polskich obozach zagłady. Ale pan Harris, mimo obietnic, nie ma na to najmniejszego wpływu, bo oto największe nowojorskie gazety używają tego określenia w najlepsze, bez oglądania się na pana Harrisa i protesty jego komitetu. Wiec 16 III pan Harris pojawił się w Polsce po raz kolejny stanowczo żądając pieniędzy. Niestety tym razem uzyskał obietnice, ze rząd postara się załatwić tę sprawę jeszcze w tym roku. Dlaczego mówię niestety. Dlatego, ze z punktu widzenia prawnego żadne pieniądze ani panu Harrisowi, ani jego komitetowi, ani Światowemu Kongresowi Żydów siż nie należą. Zgodnie z prawem polskim, a konkretnie z przepisami dekretu z 8 X 1946 r., prawo spadkowe, jeżeli do 1 I 1949 r. nie zostało przed polskim sądem wydane postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, to taki spadek jako tzw. utracony przypada skarbowi państwa. Oznacza to, ze managerowie przedsiębiorstwa Holocaust zwyczajnie chcą od państwa polskiego te miliardy dolarów wyłudzić. Dlaczego w takim razie rząd złożył im jakieś obietnice? Trzeba wyraźnie powiedzieć: wszelkie próby smarowania tego tłustego połcia pieniędzmi wyłudzonymi od Polski, borykającej się z ekonomicznymi problemami, są nie do pogodzenia z obroną narodowego interesu. Trzeba w związku z tym przypomnieć, ze zarówno pan prezydent Kaczyński, jak i pan premier Marcinkiewicz obiecywali zwrócić szczególną uwagę na obronę interesu narodowego i interesu państwowego w stosunkach międzynarodowych. Niechże go wiec bronią. My zaś życzymy im, żeby nigdy nie zabrakło im odwagi. Zwłaszcza gdyby jeszcze raz przyjechał pan Harris, nawet w towarzystwie naszego wroga pana Izraela Singera. Szczęść Boże.

Mówił Stanisław Michalkiewicz.