E-mail

English






Pogrzeb Jerzego Ficowskiego

Jerzego Ficowskiego wspominają przyjaciele, poeci, pisarze, czytelnicy
Pogranicze, Sejny

18.05.2006

Na powązkowskim Cmentarzu Wojskowym pochowano w środę Jerzego Ficowskiego - poetę, pisarza, publicystę, tłumacza, znawcę kultury cygańskiej i żydowskiej, wielkiego popularyzatora twórczości Brunona Schulza. Ficowski zmarł 9 maja w Warszawie. Miał 81 lat.

W liturgii pogrzebowej, która odbyła się w kościele pod wezwaniem Św. Karola Boromeusza, uczestniczyli m.in. rodzina, przyjaciele i miłośnicy twórczości Ficowskiego. Obecni byli m.in. przedstawiciele Romów, środowisk żydowskich, kombatanci AK, a także delegacja ministerstwa kultury i zespołu "Mazowsze".

Ficowskiego żegnali m.in. Adam Michnik, Hanna Krall i Julia Hartwig oraz naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Liturgię żałobną odprawił ks. Roman Indrzejczyk. "Śmierć jest początkiem nowego lepszego życia - tak mówi nasza wiara. Dziś do życia wiecznego Jerzego Ficowskiego odprowadzają ludzie różnych wyznań" - mówił ks. Indrzejczyk.

Ficowski został pośmiertnie odznaczony Złotym Medalem Gloria Artis - najwyższym odznaczeniem ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego.

Na Cmentarzu Wojskowym przy trumnie artysty wojskowe honory oddało wojsko.
Wiersze Ficowskiego czytali eseista, tłumacz i dyrektor Ośrodka "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" w Sejnach Krzysztof Czyżewski oraz przedstawiciele Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. (za Gazetą Prawną)

Pożegnanie Jerzego Ficowskiego

Rodzina, przyjaciele, politycy, przedstawiciele środowisk literackich, cygańskich i żydowskich pożegnali w czwartek Jerzego Ficowskiego. Zmarły w ubiegłym tygodniu poeta, pisarz, publicysta i tłumacz został pochowany na warszawskich Powązkach.

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski przyznał mu pośmiertnie złoty medal Gloria Artis. - To jest pośmiertny hołd dla jego zasług - powiedział wiceminister kultury Tomasz Merta.

W kościele świętego Karola Boromeusza roiło się od barwnych strojów cygańskich. Przedstawiciele Romów przyszli pożegnać znawcę ich kultury. Jerzy Ficowski znaczną cześć życia poświęcił badaniom nad tradycją i językiem romskim. Tłumaczył poezję cygańską, pisał też piosenki w języku cygańskim. Spod jego pióra wyszły też takie przeboje jak "Jadą wozy kolorowe" czy "Bajka o cygańskim królu".

Romska piosenkarka Randia mówiła, że Cyganie wdzięczni mu są za to wszystko i będą zawsze wspominać jego zasługi. Poetka Julia Hartwig podkreślała, że dla niej Jerzy Ficowski był przede wszystkim znakomitym poetą i wspaniałym człowiekiem. - Miłość do ludzi i jego upodobania pozostały na zawsze dla potomnych w jego wspaniałych książkach - powiedziała poetka.
Jerzego Ficowskiego żegnali też działacze Armii Krajowej. Podczas drugiej wojny światowej był on żołnierzem AK, więźniem Pawiaka. W Powstaniu Warszawskim walczył jako żołnierz pułku "Baszta" na Mokotowie.
Działalność Jerzego Ficowskiego w demokratycznej opozycji w latach 70. i w KOR przypomniał Adam Michnik.

Na pogrzeb Jerzego Ficowskiego do Warszawy przybyli też przedstawiciele Ziemi Drohobyckiej, którą rozsławił poprzez propagowanie twórczości urodzonego tam Brunona Schulza.

Krzysztof Czyżewski, szef Ośrodka Pogranicze podkreślił, że Jerzy Ficowski był człowiekiem pogranicza, a jego postawa tolerancji, szacunku i zrozumienia do odmienności innych powinna być przesłaniem dla współczesnych.

Ficowski also penned dozens of tomes of poetry, much of it reflecting on human suffering during the Holocaust. His work has been widely translated into English, French, Hebrew and German.
Copyright 2006 dpa Deutsche Presse-Agentur GmbH


Pożegnanie Jerzego Ficowskiego

Wczoraj na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach pochowano Jerzego Ficowskiego - poetę, pisarza, tłumacza, znawcę i miłośnika twórczości Brunona Schulza i kultury cygańskiej,a także działacza opozycji z czasów PRL-u.

W ostatniej drodze poecie i jego rodzinie, towarzyszyli: przedstawiciele gminy żydowskiej, społeczności cygańskiej, pisarze, aktorzy, intelektualiści.

- Był jednym z pierwszych który dołączył do KOR - wspominał Henryk Wujec - Pozostanie w mojej pamięci jako człowiek niezwykłej odwagi, który ryzykując wszystko, pod własnym nazwiskiem stawał w obronie robotników.
Ficowskiego żegnali jego towarzysze broni z Powstania Warszawskiego. Podczas poprzedzającego pogrzeb nabożeństwa w kościele św. Karola Boromeusza pożegnalne słowa wygłosił proboszcz parafii Ewangelicko-Reformowanej ks. Lech Tranda: -Należałoby Jerzego Ficowskiego nazwać nie tyle człowiekiem pogranicza, co pogranicz, działał bowiem na różnych polach: kulturowych, wyznaniowych, religijnych, a nawet politycznych.

-Poznałem go w latach 80. zapamiętałem jako wyważonego i taktownego człowieka pochłoniętego fascynacją Schulzem i Cyganami, co było dla mnie wówczas odsłonięciem zupełnie nieznanych obszarów kultury - opowiadał, reprezentujący na pogrzebie gminę żydowską.

Krzysztof Czyżewski z Ośrodka "Pogranicze" odczytał nekrolog, który Ficowski napisał sam sobie kilka lat temu, kiedy w prasie zaczęły się pojawiać artykuły sugerujące, że nie żyje: "Usilnie proszę moich bliskich i dalszych o błogi uśmiech, bo przecież nic tak naprawdę się nie stało". "Gazeta Wyborcza", 17 maja, 2006r


Jerzy Ficowski (1924 - 2006)

Anna Madeyska
16.05.2006/AMP

Pogrzeb Poety, który umarł we wtorek 9 maja, rozpocznie się nabożeństwem żałobnym w kościele św. Karola Boromeusza dn. 17 V 2006 r. o godz. 14-tej, po czym kondukt odprowadzi Zmarłego na Powązki Wojskowe

Świadectwa jego niezwykłej, rozległej twórczości towarzyszą polskiej kulturze do lat. Poszukiwał jej granic - i te granice poszerzał, wprowadzając w jej obszar dziedziny dotychczas nieobecne.

Żołnierz Armii Krajowej i powstaniec warszawski, odznaczony Krzyżem Walecznych, więzień Pawiaka i hitlerowskich obozów jenieckich, po wojnie student socjologii i filozofii, w latach stalinizmu zanurzył się - jakby w poszukiwaniu oddechu - w mało wtedy znany świat Romów.

Trzeba było jego subtelności i niebywałego taktu, żeby nie zostać przez tę społeczność zatrzymanym na progu tajemnic, jak wielu romantycznych uczestników cygańskich taborów przed nim i po nim. Trzeba było jego talentu i głębokiej wiedzy, żeby rzetelnie, fundamentalnie poznać ich język, obyczaje i tradycje, a następnie opisać tę kulturę w taki sposób, że do dziś nie można sobie wyobrazić profesjonalnego zainteresowania Romami niepoprzedzonego lekturą jego prac. (Cyganie polscy, 1953; Cyganie na polskich drogach, 1965, jak też popularne, acz nie wznawiane książki Pod berłem pikowego króla i Demony cudzego strachu)

Ficowski nie tylko poznał język Romów, ale opracował sposób jego zapisywania, który został przyjęty przez tę społeczność. Stało się to z inspiracji poetki Papuszy, której wiersze odkrył i przetłumaczył na polski. Na język cygański natomiast przełożył napis, który widnieje dziś w Auschwitz na obelisku, upamiętniającym Holokaust narodu Romów. On też, jako jeden z pierwszych, opisał jego martyrologię.

Pogrzeb Jerzego Ficowskiego
18.05.2006/AMP

Na powązkowskim Cmentarzu Wojskowym pochowano w środę Jerzego Ficowskiego - poetę, pisarza, publicystę, tłumacza, znawcę kultury cygańskiej i żydowskiej, wielkiego popularyzatora twórczości Brunona Schulza. Ficowski zmarł 9 maja w Warszawie. Miał 81 lat.
W liturgii pogrzebowej, która odbyła się w kościele pod wezwaniem Św. Karola Boromeusza, uczestniczyli m.in. rodzina, przyjaciele i miłośnicy twórczości Ficowskiego. Obecni byli m.in. przedstawiciele Romów, środowisk żydowskich, kombatanci AK, a także delegacja ministerstwa kultury i zespołu "Mazowsze".
Ficowskiego żegnali m.in. Adam Michnik, Hanna Krall i Julia Hartwig oraz naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Liturgię żałobną odprawił ks. Roman Indrzejczyk. "Śmierć jest początkiem nowego lepszego życia - tak mówi nasza wiara. Dziś do życia wiecznego Jerzego Ficowskiego odprowadzają ludzie różnych wyznań" - mówił ks. Indrzejczyk.

Ficowski został pośmiertnie odznaczony Złotym Medalem Gloria Artis - najwyższym odznaczeniem ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego.
Na Cmentarzu Wojskowym przy trumnie artysty wojskowe honory oddało wojsko.
Wiersze Ficowskiego czytali eseista, tłumacz i dyrektor Ośrodka "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" w Sejnach Krzysztof Czyżewski oraz przedstawiciele Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Z Forum Żydzi - Polacy - Chrześcijanie(za Gazetą Prawną)

Odszedł szczęśliwy

Na cmentarzu Powązkowskim pożegnaliśmy wczoraj Jerzego Ficowskiego - poetę, tłumacza, eseistę. Człowieka, który ocalił dla świata pamięć o Brunonie Schulzu, polskich Cyganach, o zagładzie Żydów

W kościele św. Karola Boromeusza mszę św. żałobną celebrowali kapłan katolicki oraz pastor Kościoła ewangelicko-reformowanego. W ostatnim pożegnaniu wzięli udział również przedstawiciele gminy żydowskiej. Obecni byli żołnierze Armii Krajowej, członkowie Komitetu Obrony Robotników.
Podczas okolicznościowych wystąpień uczestnicy pogrzebu wspominali Jerzego Ficowskiego jako człowieka pogranicza, wielkiego poetę, archeologa pamięci. Samotnika, który działał na przecięciu różnych kultur i wyznań.
Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Tomasz Merta poinformował o przyznaniu zmarłemu złotej Glorii Artis w uznaniu najwyższych zasług dla polskiej kultury.

Po zakończeniu mszy świętej, podczas której grali na skrzypcach Cyganie, kondukt spod kościoła św. Boromeusza ruszył ulicą Powązkowską do cmentarza Wojskowego.

- W imieniu członków KOR chciałbym pożegnać Jerzego Ficowskiego, jako bardzo odważnego człowieka, który w najtrudniejszym okresie pod swoim nazwiskiem prowadził działalność na rzecz obrony robotników i innych prześladowanych. Chciałbym go pożegnać jako wielkiego poetę i bliskiego przyjaciela, podziękować mu za jego walkę o prawdę, wolność i Polskę - powiedział Henryk Wujec.

Krzysztof Czyżewski z Fundacji Pogranicze przeczytał autonekrolog, jaki otrzymał od pisarza przed kilkoma laty (jego treść opublikowaliśmy w sobotnio-niedzielnej "Rz"). Ficowski prosi w nim swoich Bliskich i Dalekich o "błogosławieństwo uśmiechu/ i łaskę pogody ducha/ zamiast westchnień i smutku".

Elżbieta Ficowska, żona pisarza, dziękując zebranym za przybycie, przypomniała ostatnią rozmowę z mężem: - Kilka godzin przed śmiercią Jerzy zatelefonował do mnie z Wilgi. Mówił, że właśnie spacerował po lesie, słuchał śpiewu ptaków i dodał, że jest bardzo szczęśliwy.

Jan Bończa-Szabłowski
"Rzeczpospolita" 18.05.2006