E-mail

English






GOŚĆ "RZECZPOSPOLITEJ"

Uczyć prawdy O Auschwitz
Stefan Wilkanowicz

Rzeczpospolita
April 10, 2006

KOMENTARZ REDAKTORA STRONY:

W części angielskiej naszej strony znajdą państwo wiadomość o wycofaniu oświadczenia Marama Sterna ze strony internetowej Światowego Kongresu Żydów pod naciskiem wielu listów i artykułów.

publicystyka_a_4-1.F.jpg

(c) PIOTR GĘSICKI

Rz: Jak przyjął pan oświadczenie Marama Sterna, zastępcy sekretarza generalnego Światowego Kongresu Żydów, krytykujące wystąpienie polskiego rządu do UNESCO o zmianę na Liście Dziedzictwa Światowego nazwy obozu w Oświęcimiu na nową: Były Nazistowski Niemiecki Obóz Koncentracyjny Auschwitz-Birkenau.

Stefan Wilkanowicz: Nie jest to oficjalne stanowisko tej żydowskiej organizacji, a jedynie emocjonalna i spontaniczna opinia Marama Sterna. Nie słyszałem krytycznych głosów innych żydowskich organizacji.
W oświadczeniu znalazło się stwierdzenie, że zmieniając nazwę obozu, nasz rząd chce historię Polski odseparować od historii Auschwitz.

Nie należy tego traktować poważnie. Środowiska żydowskie doskonale wiedzą, jakie jest stanowisko polskich władz, Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej i dyrekcji Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Nie ma mowy o żadnej "redefinicji historii".

Stern twierdzi, że wprawdzie obóz był zbudowany przez Niemców i przez nich prowadzony, to jednak miejscowych Polaków rekrutowano jako robotników do jego budowy. Miałoby to świadczyć o polskiej współodpowiedzialności za Auschwitz.
To oczywista nieprawda. Polacy pracowali jako więźniowie tego obozu, podobnie jak przedstawiciele innych narodowości. Żeby poznać prawdę, wystarczy sięgnąć po książkę "Ludzie dobrej woli", która ukazała się niedawno. Opracowanie naukowe pokazuje zaangażowanie polskich mieszkańców ziemi oświęcimskiej w akcję pomocy i ratowania więźniów. Na jej podstawie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau i Fundacja Kultury Chrześcijańskiej "Znak" przygotowują broszurę dla dziennikarzy uzupełnioną wypowiedziami świadków i niekwestionowanych znawców historii.
Dlaczego jednak wciąż pojawiają się na świecie głosy o polskiej odpowiedzialności za Auschwitz i o "polskich obozach zagłady"?

Z niedobrych emocji, ale też z niewiedzy i posługiwania się zakorzenionymi przez wiele lat nieprawdziwymi przekonaniami. Przypominam sobie rozmowę z początku lat sześćdziesiątych z żydowskim adwokatem Józefem Lichtenem z Anti-Defamation League of B'nei Brith z Nowego Jorku. Mówił on, że za niemieckie pieniądze robi się antypolską propagandę, usiłującą stworzyć wrażenie, że obóz w Auschwitz był wspólnym dziełem Niemców i Polaków. Lichten nalegał wtedy, by Władysław Bartoszewski zajął się tą sprawą. Efektem była głośna książka prof. Bartoszewskiego iZofii Lewinówny "Ten jest z Ojczyzny mojej" o ratowaniu Żydów przez Polaków w czasie II wojny światowej. Były problemy z publikacją jej tłumaczenia w USA, bo tam utrwaliła się już opinia, że Polacy pomagali Niemcom. To się nadal ciągnie, bo nieprawda wżarła się w mentalność wielu ludzi na świecie.

Jak to zmienić?

Reagując na nieprawdziwe wypowiedzi i ciągle informując.
Czy słusznie zrobiły władze polskie, występując do UNESCO o zmianę nazwy obozu Auschwitz?

Proponowana nowa nazwa jest długa i nieporęczna, ale może być pożyteczna i przynieść dobre efekty na forum UNESCO. Przedstawiciele różnych państw w tej organizacji nie zawsze są zorientowani w historii i ulegają błędnym opiniom na temat Auschwitz.

rozmawiał Jerzy Sadecki

 

Stefan Wilkanowicz, były redaktor naczelny miesięcznika "Znak", wieloletni wiceprzewodniczący Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, jest obecnie prezesem Fundacji Kultury Chrześcijańskiej "Znak", wiceprzewodniczącym Polskiego Komitetu ds. UNESCO i przewodniczącym Rady Międzynarodowego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście.