|
Pejzaz Polski
Kulturalki:
Dom Bente Kahan
Dziennik Polski,
Krakow,
31 stycznia 2004
Moja rodzina żyła w Europie
od stuleci. Zakładali DOM w miejscu, w którym przebywali dopóty,
dopóki ich nie wypędzono i siłą nie zmuszono do znalezienia
innego miejsca. Moje żydowskie pochodzenie łączy mnie z tak
wieloma krajami, wieloma językami, wieloma kulturami... Trudno
mi się czuć obca w którymkolwiek z europejskich miast - wyznaje
Bente Kahan. Jest norweską Żydówką, aktorką. Studiowała w
Tel Awiwie i Nowym Jorku, 20 lat temu wróciła do Oslo i tam
poznała przyszłego męża, emigranta z Polski Aleksandra Gleichgewichta.
Juz razem przyjechali do Polski, maja mieszkanie we Wrocławiu,
skąd teraz Bente Kahan wyjeżdża w świat z recitalami.
Bo Bente Kahan śpiewa - przejmująco,
dojmująco, a może lepiej powiedzieć - prawdziwie. Bo ona snuje
opowieść o losie swojego narodu, swoich praprzodków. A z drzewa
genealogicznego, jakie opracował jej ojciec Herman Kahan,
wynika, ze te korzenie sięgają siedmiuset lat wstecz. Ich
odnóża prowadza przez tyle krajowa... I wszędzie tam mieli
oni swój dom. I właśnie taki ty tul - Home nosi recital Bente
Kahan, biedacy muzyczna podrożą przez dzieje europejskich
Żydów - od średniowiecznej Hiszpanii, poprzez XIX-wieczną
Rosje, Węgry, Rumunie, po Norwegie i Polskę. I dlatego śpiewa
aktorka w jidysz, ale i w ladino, czyli jego hiszpansko-portugalskiej
odmianie, i po węgiersku, i rosyjsku, i angielsku, i norwesku.
I także po polsku, przypomina bowiem przedwojenny przebój
Wlasta i Białostockiego o Rebece. Wielu z tych piosenek słucham
po raz pierwszy, ale są i znane, jak Bubliczki czy Dona, Dona,
i jest oczywiście bodaj najbardziej popularną piosenką żydowska
Bei mir bistu shein, zaaranżowana wręcz przebojowo.
I ma tez artystka drugi recital - jakże
polski - bo złożony z pieśni Mordechaja Gebirtiga, stolarza
z krakowskiego Kazimierza i twórcy pieśni. Opiewał w nich
zwyczajne żydowskie życie, głownie biedoty (tytuł jednego
z wierszy Pieśniarz nędzy można by odnieść do twórczości autora
w ogóle), smutki i radości, a gdy nastał czas zagłady, w pieśni
S'brent (Pali się) wżywał swych braci do walki. Sam zginął
w czerwcu 1942 roku, zastrzelony w trakcie likwidacji getta.
Na szczęście od lat jego twórczość, jego rzewne piękne melodie,
które krążyły po świecie, nierzadko anonimowo, powracają również
w Polsce. W tym - ta napisana już po wypędzeniu z Kazimierza
- Blayb gezunt mir, Kroke! (Zegnaj mi, Krakowie). Objechała
z nimi Bente Kahan pół świata, gościła z nimi i w Krakowie,
a teraz mrzemy ich słuchać na płycie Farewell Cracow, na której
aktorka nagrała kilkanaście pieśni Gebirtiga. Wydanie płyty,
podobnie jak drugiej Home, powierzyła artystka krakowskiemu
wydawnictwu tylkomuzyka.pl (to również adres strony internetowej
wydawcy) - a zapowiada ono i kolejne albumy z muzyka żydowska.
I słusznie, skoro w Krakowie jest Kazimierz, jest Festiwal
Kultury Żydowskiej, tu tworzy "ostatni klezmer Rzeczypospolitej"
Leopold Kozlowski, stad wyjeżdżają na koncerty po świecie
zespoły Kroke i Cracow Klezmer Band... Skoro, co ważniejsze,
tu był kiedyś, przed zagląda, tej społeczności dom...
Nie bez znaczenia jest tez fakt, ze
od kilkunastu lat Bente Kahan występuje i nagrywa z polskimi
muzykami - akordeonista Dariuszem Swinoga i skrzypkiem Miroslawem
Kuzniakiem. To i symbol symbiozy tych dwóch kultur, a i argument
używany przez artystkę w walce ze stereotypowymi opiniami
o Polakach.
Polecam te płyty dla wspaniałego, mocnego
losu artystki, jej talentu przekazywania jak ze odmiennych
emocji, jej charyzmatycznej siły, dla urody samej muzyki,
a i poznania tradycji tak wpisanej w polskie dzieje i kulturę.
Nie tak dawno, przy okazji Krakowskiego
Salonu Poezji, gdzie przypomniano twórczość Mordechaja Gebirtiga,
pisałem, ze Mozę doczekamy, iż TOS przygotuje recital tych
pieni, co sprawi, ze poznamy je celniej. I oto, dziki Żydówce
z Oslo, powróciły. Można powiedzieć - do domu...
WACLAW KRUPINSKI
|