|
POLSKIE CHMURY
Sztuka buduje mosty między Polską
a Izraelem, między Jerozolimą a Warszawą
Szewach Weiss
Tygodnik "Wprost", 1 lutego
2004
Były ambasador Izraela w Polsce, profesor
Uniwersytetu w Hajfie, przewodniczący Knesetu (1992-1996),
delegat Knesetu do Rady Europy (1984-1999), od 2000 r. przewodniczący
Światowej Rady Yad Vashem
Tęsknota to uczucie wspólne dla Polaków
i Żydów. My tęsknimy za Wami, za pozostawionym dzieciństwem
w Polsce, za przyjemnym cieniem polskich chmur i mam nadzieję,
że Wy też nas wspominacie ze wzruszeniem. Kiedyś przecież
razem żyliśmy, ale chyba te czasy już nie powrócą.
Nasze narody są niezwykle sentymentalne. Często ten sentymentalizm
znajduje ujście w sztuce. Pewnie czasem szukacie nas w zaułkach
krakowskiego Kazimierza albo w klezmerskich nutach płynących
z jakiejś restauracyjki. Izrael-czycy także, mimo bolesnej
przeszłości, odwiedzają te miejsca, aby wiedzieć, gdzie dawniej
żyli ich przodkowie i czym się zajmowali. Niestety, takie
poszukiwanie przeszłości wygląda trochę jak powrót człowieka
na zgliszcza włas-nego domu. Ktoś taki ciągle ma nadzieję,
że uratuje to, co dla niego najcenniejsze. Są i tacy Izraelczycy,
którym trudno jest przełamać wewnętrzne opory, aby przyjechać
do Polski. Nie mogą postawić stopy na ziemi, która jest przesiąknięta
krwią ich przodków. Ciąg-le pamiętają niemieckie fabryki śmierci.
Rozumiem tych ludzi, wiem, co czują, i wiem, że potrzebują
czasu.
Cztery pory roku w Promnicach
Obecnie w Izraelu nasila się tendencja do odnajdywania swoich
korzeni, w młodych ludziach coraz bardziej wzmaga się ciekawość,
kim byli ich dziadkowie, babcie, co robili, gdzie mieszkali.
Polska jest także źród-łem inspiracji dla wielu artystów z
Izraela. Motyw tęsknoty za Polską często przewija się w twórczości
tych artystów, którzy urodzili się już w Izraelu. Tak było
w wypadku znanej malarki izraelskiej Nili Epstein. Artystka
urodziła się w Jerozolimie, a pochodzi z rodziny polskich
Żydów mieszkającej przed wojną w Chorzelach, blisko Ciechanowa
i Ostrołęki. Oprócz malarstwa zajmuje się fotografią i rzeźbą
w drewnie.
Polska wywarła ogromny wpływ na twórczość Nili Epstein. Artystka
ma za sobą cztery wystawy swoich prac, głównie fotografii
i malarstwa, które możemy podziwiać w galeriach, żydowskich
restauracjach czy teatrach w Polsce. Twórczość Nili Epstein
była prezentowana m.in. w Warszawie, Krakowie, Szczecinie,
miastach Górnego Śląska i Podbeskidzia. Sponsorem wystaw był
Zenon Sroczyński - współwłaściciel Helleny, największego krajowego
producenta napojów, 38. na liście 100 najbogatszych Polaków
"Wprost".
Kiedy Nili Epstein podróżowała po Polsce, wiele rzeczy wzbudziło
jej zachwyt. Czasem były to małe drewniane domki, czasem roślinność,
misternie przystrojone okna albo konkretne miejscowości, w
których się zatrzymywała. Jedną z takich miejscowości były
Promnice. Nili po mistrzowsku ujęła w swoim obiektywie urok
czterech pór roku w Promnicach. Katalog wystawy tych fotografii
artystka rozpoczęła słowami z pieśni chasydzkiej: "Wiedzcie,
że każda trawka ma swoją melodię..." ("Pieśń traw").
O Promnicach pisała: "Miejsce,
w którym natura może śpiewać swoje pieśni. Miejsce, w którym
pod koniec zimy piętrzą się zaspy białego, cichego śniegu.
Urodziłam się w gorącym kraju o nagich krajobrazach i niewielu
rzekach. Promnice to dla mnie symbol raju utraconego. Jestem
córką imigrantów z Polski, niosę z sobą brzemię wspomnień
mojej rodziny, która żyła na tej ziemi od wieków. Pragnienie
przeżywania, oglądania i zachowania pejzaży z Promnic wyraża
moją tęsknotę do tych niezapomnianych miejsc i widoków. Wskutek
zagłady wspomnienie urody polskiej natury roztrzaskało się
na tysiące kawałków. Piękno, cisza i światło tutejszego zameczku
myśliwskiego przeczą temu ciemnemu okresowi. Tutaj mogę pozbierać
połamane skorupy i usłyszeć "Pieśń traw", którą
słyszeli najwięksi mędrcy żydowscy w Polsce na przestrzeni
setek lat. Kto wie, może uda się nam przeżyć znowu podobne
błogosławione czasy i zbudować więź między naszymi narodami".
Kamienny ptak
Na wystawie "Kwiaty Jerozolimy" Epstein w subtelny
sposób próbuje przenieść polskiego odbiorcę swoich dzieł w
tak odległy, egzotyczny zakątek świata, jakim jest Izrael
ze swoim magicznym miastem - Jerozolimą. Jest ona również
bliska memu sercu. Jerozolima, Kamienny Ptak, jest moja, bardzo
osobista, ale istnieje także Jerozolima narodowa, religijna
i uniwersalna, a więc w pewnym sensie kosmopolityczna. Z każdą
z nich jestem związany w inny sposób. Ta osobista ciąży i
uciska, drga w sercu i wzrusza, bo jest związana nierozerwalnym
węzłem z moją biografią - tą prywatną i tą społeczną. Tutaj
się kształciłem: na Uniwersytecie Hebrajskim uzyskałem doktorat
i zostałem mianowany profesorem nauk politycznych w Hajfie,
w czasach gdy tamtejsza uczelnia działała pod patronatem Jerozolimy.
To w Jerozolimie od 18 lat jestem posłem do Knesetu, a w 1992
r. zostałem wybrany na jego przewodniczącego. Na ziemi jerozolimskiej
przeszedłem szmat drogi u boku Icchaka Rabina i Szimona Peresa.
W tej ziemi pogrzebaliśmy Rabina obok grobu Teodora Herzla,
duchowego ojca państwa żydowskiego.
Jerozolima religijna splata się z uniwersytecką. Wiara, przesądy
i nauka - wszystko w jednym tyglu. Skierowane są nań oczy
miliardów ludzi na całym świecie: żydów, chrześcijan i muzułmanów.
Bo Jerozolima to źródło dumy, a równocześnie epicentrum krwawych
konfliktów. Opowiadano mi kiedyś, że pierwszy brytyjski gubernator
wojskowy Ronald Storrs tak określił Jerozolimę: "Jest
to miasto, w którym każdy człowiek może wybrać odpowiadającą
mu atmosferę i ulubiony wiek". W antologii jerozolimskiej
poezji "Kamienny Ptak" znajdujemy list brytyjskiego
żołnierza do matki: "Jerozolima przypomina mi buntującego
się kamiennego ptaka, który na próżno usiłował wyzwolić się
z objęć pana Boga". Hebrajski poeta Jehuda Amichaj pisał
z kolei: "Jerozolima pragnęłaby, aby ci wszyscy, którzy
ją kochają, kochali się również wzajemnie, ale wie, że jest
to niemożliwe".
A może jednak? O takiej Jerozolimie,
o ludzkim wymiarze, demokratycznej, dążącej do pokoju i porozumienia
matce wszystkich religii, mógłbym powiedzieć: także ja jestem
z tego miasta. Cieszy mnie, że poprzez sztukę możemy odkrywać
piękno kultury polskiej i żydowskiej, współczes-nej i trochę
zapomnianej. Możemy poprzez sztukę budować porozumienie między
Polską a Izraelem, między Jerozolimą a Warszawą. Podtrzymujmy
i umacniajmy kontakt, który udało się na nowo nawiązać, przecież
mamy tak wiele wspólnego.
|