|
Izraelski pisarz i dyplomata pisze
o wspólnych cierpieniach Polaków i Żydów podczas wojny
- cd. "Listów o Zagładzie"
Jossi Levi
24 wrzesnia 2004
W środę opublikowaliśmy ("Listy
o Zagładzie", "Gazeta Wyborcza", 23 września)
fragmenty listów, jakie izraelski ojciec i dziadek napisali
do swego potomka wybierającego się do Polski na Marsz Żywych.
Prosili go, by będąc w Polsce, nie zapomniał o współwinie
- w ich przekonaniu - Polaków za Holocaust. Nasz dziennikarz
Tomasz Bielecki pisał także o tym, że dla młodych Izraelczyków
Polska pozostaje krajem praktycznie nieznanym
Dziś publikujemy list, jaki do naszej
redakcji przysłał Jossi Levi, pisarz i wiceambasador Izraela
w Polsce.
Przybyłem do Warszawy zaledwie miesiąc
temu. Od razu zrozumiałem, że nie przyjechałem do zwykłego
kraju europejskiego. Warszawa posiada wspaniałe place, ulice
i kawiarnie pełne wyjątkowego wdzięku i powabu. Ale pamiętam,
jak powiedziałem sobie w duchu, że w podziemiach tego miasta,
kilka centymetrów pod asfaltową powierzchnią rozciąga się
w mej wyobraźni olbrzymie, półmilionowe, umarłe miasto żydowskie.
W żydowskich oczach Polska nie jest
podobna do innych państw, bo żadnego innego kraju hitlerowskie
Niemcy nie zamieniły w miejsce kaźni i śmierci narodu żydowskiego.
Zginęły tu nie tylko 3 mln Żydów polskich, ale jeszcze półtora
miliona Żydów z Niemiec, Francji, Węgier, Grecji i innych
państw.
Należy jasno powiedzieć, że to hitlerowskie Niemcy ponoszą
pełną odpowiedzialność za tę straszliwą zbrodnie - wie o tym
każde dziecko w Izraelu. Ale trzeba również stwierdzić, że
Niemcy nie zdołaliby przeprowadzić Zagłady bez pomocy donosicieli
i szmalcowników spośród innych okupowanych narodów.
Niestety, byli wśród nich również i Polacy. Wiemy i pamiętamy
o tych, którzy przemienili ten przepiękny kraj w miejsce rzezi
narodu żydowskiego, ale mamy w swej pamięci również i tych
6,5 tys. polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ludzi
pięknych i szlachetnych, którzy zrobili wówczas jakże ludzką
rzecz - z narażeniem nie tylko własnego życia, lecz także
i życia ich bliskich ocalili życie żydowskiemu dziecku.
Żaden inny naród nie ma w Instytucie Pamięci Narodowej Yad
Vashem w Jerozolimie tylu drzewek oliwnych co Polacy. Któż
może wiedzieć, ilu jeszcze Sprawiedliwych mieszka w Polsce,
nie wiedząc nawet, że gdzieś tam w Tel Awiwie, Haifie, czy
którymś z kibuców żyją potomkowie żydowskiej dziewczyny, którą
wówczas uratowali od śmierci. Może rzeczywiście wiemy w Izraelu
zbyt mało o strasznym polskim cierpieniu w okresie II wojny
światowej. Nie sposób też porównywać cierpienia z cierpieniem.
Kiedy chodzimy po warszawskich ulicach, szukając oczyma śladów
żydowskiej Warszawy - robimy to w wielkim bólu, bez wyciągniętej
oskarżycielsko ręki. A gdy otuleni biało-niebieską flagą kroczymy
drogą śmierci z Auschwitz do Birkenau, idziemy z głęboką żałobą
w sercu po zamordowanym żydowskim narodzie, a nie z wrogością
do narodu polskiego.
Uczymy się w izraelskich szkołach o tym, że bojownicy warszawskiego
getta powiesili w kwietniu 1943 r. na jednym z płonących budynków
dwa sztandary: pierwszy biało-czerwony był polski, drugi był
żydowski, biało-niebieski.
Nasze oba narody podniosły się z wojennych zgliszczy - jeden
ranny i obolały, drugi niemalże konający. Pomimo nowych gróźb
zagłady i okropieństw terroru zdołaliśmy zbudować w Izraelu
dla narodu żydowskiego silną i kwitnącą ojczyznę. Jesteśmy
dumni, że Polska należy do naszych najbliższych przyjaciół
w Europie.
Polsko-izraelskie braterstwo nie wynika tylko z przelanej
krwi, która nas jednoczy, lecz przede wszystkim ze styku wartości
demokracji, niezawisłości, tolerancji oraz ze wspólnej walki
przeciwko rasizmowi i ksenofobii. Nasze narody zaznały w przeszłości
na własnym ciele, czym jest strach przed zniszczeniem, czym
jest poniżenie. Polska i Izrael są zdeterminowane stworzyć
dla nas samych i dla całego świata lepszą przyszłość.
Chodząc po ulicach Warszawy, myślę o
czymś, co przeczytałem w pamiętnikach z okresu Zagłady. Kobieta
o nazwisku Gala Skrzatyn zapisała te słowa na Umschlagplatz
na kilka godzin przed odjazdem transportu do Treblinki: "Żegnaj
żydowski narodzie. Nie pozwól, aby tragedia ta wydarzyła się
raz jeszcze". Za każdym razem, przechodząc przez ulicę
Stawki, powtarzam sobie, że uczynię wszystko, co w mej mocy,
aby wypełnić jej testament.
Jossi Levi
|