|
Proces neonazistów w Monachium
Gazeta Wyborcza,
5 października 2004
Zamach na żydowskie centrum
w Monachium, a w przyszłości obalenie demokracji w Niemczech
i zastąpienie jej dyktaturą w stylu Hitlera planowali członkowie
skrajnie prawicowego ugrupowania w Bawarii, którzy wczoraj
stanęli przed sądem.
Do zamachu bombowego na uroczystość
położenia kamienia węgielnego pod budowę nowego centrum żydowskiego
w Monachium miało dojść 9 listopada ub.r. We wrześniu zeszłego
roku policji udało się jednak aresztować grupę spiskowców
skupioną wokół znanego neonazisty 28-letniego Martina Wiese.
On sam stanie przed sądem najwcześniej w listopadzie pod ciężkim
zarzutem przygotowywania aktów terroru w celu wprowadzenia
dyktatury nazistowskiej. Wczoraj natomiast rozpoczął się proces
pięciorga jego pomocników z Kameradschaft Süd, jak nazywała
się neonazistowska grupa Wiesego.
Prokuratura zarzuca im członkostwo w
organizacji terrorystycznej, przygotowania do zamachu, w którym
mogli zginąć ludzie, naruszenie przepisów o broni i nielegalne
zdobycie materiałów wybuchowych. Przy oskarżonych znaleziono
broń i materiały wybuchowe, w tym 1,2 kg TNT.
22-letnia Jessica F., która była szefową
organizacji kobiecej i troszczyła się o "narybek",
zeznała wczoraj, że Wiese był zdeklarowanym sympatykiem nazizmu
i III Rzeszy. - Obalenie istniejącej demokracji było jego
ostatecznym celem - przyznała. - Wiese sympatyzował z państwem
narodowosocjalistycznym i chciał je dosłownie skopiować.
Jessica F. opowiedziała sądowi o paramilitarnych ćwiczeniach
w monachijskich lasach, strzelaniu z ostrej broni i zastraszaniu
członków organizacji przez Wiesego. Także pozostali oskarżeni
deklarują gotowość obszernych zeznań. Proces potrwa co najmniej
do końca listopada.
Niemiecka prasa alarmuje tymczasem, że skrajnie prawicowa
partia NPD, która we wrześniu odniosła sukces w wyborach w
Saksonii, zamierza zaprosić do swych władz kilku znanych neonazistów
- takich jak siedzący w monachijskim areszcie Martin Wiese.
Chodzi o to, aby dzięki ich popularności zdobyć poparcie skrajnie
prawicowej młodzieży. Do tej pory NPD uchodziła za "partię
starszych panów" i trzymała się z dala od skinów i neonazistowskich
Kameradschaften, aby nie podpaść policji. Teraz jednak, jak
pisze "Berliner Zeitung", NPD robi wszystko, aby
za dwa lata zatriumfować w wyborach do Bundestagu. Szuka więc
poparcia u młodzieży i negocjuje wyborczy sojusz z innymi
partiami skrajnej prawicy.
|