|
Łączy nas getto historii i kultury
Szewach Weiss
Tygodnik "Wprost", 5 września
2004
Były ambasador Izraela w Polsce, profesor
uniwersytetu w Hajfie, przewodniczący Knesetu (1992-1996),
delegat Knesetu do Rady Europy (1984-1999), od 2000 r. przewodniczący
Światowej Rady Yad Vashem
O Holocauście, zagładzie Żydów w czasie
II wojny światowej, można mówić jako o drodze z Piotrkowa
Trybunalskiego do Łodzi. W Piotrkowie Niemcy zorganizowali
bowiem pierwsze getto żydowskie na terenie Polski, a w Łodzi
- ostatnie.
W Polsce przedwojennej nie było gett.
Polacy żyli obok Żydów; uczyli się w tych samych szkołach,
leczyli w tych samych szpitalach, wspólnie się bawili. Getta
- rozumiane jako skupiska Żydów - tworzono w Niemczech i innych
krajach zachodnich, na przykład we Włoszech. Ale nie w Polsce.
Do 1939 r. w Polsce mieszkało 3,5 mln
Żydów. Przeważnie żyli w wielkich miastach - w Warszawie było
ich 400 tys., w Łodzi - ćwierć miliona. Łódź w tamtym okresie
była symbolem wielokulturowości. O charakterze miasta decydowali
Polacy, a obok nich - Żydzi, Niemcy, Ukraińcy, Rosjanie. Wszyscy
wspólnie wytwarzali atmosferę solidarności, serdeczności,
którą przerwała dopiero II wojna światowa. Żydowska społeczność
w Łodzi była bardzo silna, wykształciła własny, lokalny sposób
bycia. Słychać to było chociażby w języku. Wszyscy łódzcy
Żydzi mówiący w jidysz charakterystycznie przeciągali "o"
- w ten sposób mówiono tylko w Łodzi.
Łódzcy Żydzi byli bardzo dobrze zorganizowani,
mieli własne kluby, organizacje, partie syjonistyczne, m.in.
Bund, słynne żydowskie ugrupowanie socjalistyczne, do którego
należał Marek Edelman. Wielu Żydów stamtąd wyjeżdżało do Palestyny,
by zakładać pierwsze kibuce. W Tel Awiwie przemysłowcy z Łodzi
otworzyli pierwszą w Ziemi Świętej fabrykę pończoch. Zbudowali
ją z czerwonej cegły (surowiec charakterystyczny dla Łodzi,
ale niespotykany na Bliskim Wschodzie) i nazwali Lodzija.
Działa ona cały czas. Co więcej, to jedna z najprężniejszych
tego typu fabryk w Izraelu. A dzięki niej Łódź to jedno z
najbardziej znanych polskich miast w tym kraju.
Łódzkie getto było jednym z największych
w czasie II wojny światowej. Zginęło w nim wielu Żydów. Słynęło
z tego, że było świetnie zorganizowane. Szefem tamtejszego
judenratu był Mordechaj Chaim Rumkowski. Do dziś historycy
w Izraelu starają się rozgryźć, kim był naprawdę. Z jednej
strony był fantastycznym organizatorem, który bardzo umiejętnie
poukładał życie w getcie. Dlatego Niemcy długo ociągali się
z jego zlikwidowaniem, do końca wykorzystując system pracy
stworzony przez Rumkowskiego. Opuścił getto jako jeden z ostatnich,
dopiero pod koniec sierpnia 1944 r.; dzięki niemu udało się
uratować 14 tys. osób. Z drugiej strony słychać też głosy,
że był szpiegiem, że kolaborował z Niemcami. Nie wiem, jaka
była prawda, nie chciałbym go osądzać. Nie zmienia to faktu,
że był jednym z symboli łódzkiego getta.
Nie ma już Żydów w Łodzi. Obecnie mieszka tam 200-300 osób
pochodzenia żydowskiego. Nie zostało już prawie nic ze śladów
dawnej żydowskiej kultury. Nikt nie pamięta występów dwóch
słynnych komików Dżigana i Szumachera. Ich humor był niezwykle
mądry, oddawał bogactwo żydowskiej kultury. Obaj przeżyli
Holocaust, po wojnie od podstaw stworzyli teatr w Izraelu.
Rzadko kto pamięta, że Julian Tuwim czy Artur Rubinstein byli
łódzkimi Żydami. Ostatnim śladem żydowskiej kultury w Łodzi
jest restauracja, która do dziś podaje tradycyjne żydowskie
potrawy.
Obchody 60. rocznicy likwidacji getta w Łodzi to inicjatywa
prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. W Polsce jest coraz więcej
takich uroczystości. Gdy byłem ambasadorem, odczuwałem w Polsce
wyraźną tęsknotę za kulturą żydowską. Polacy i Żydzi wspólnie
przeszli przez Holocaust. Teraz, gdy dorosło trzecie powojenne
pokolenie, zaczyna się rodzić solidarność, wspólnota między
oboma narodami. Raduje moje serce, że łączy nas dziś, w cudzysłowie
- rzecz jasna - getto historii i kultury.
Współpraca: Ewa Szmal
|