|
REKOMENDACJE
Robert Gliński poleca film "Julia
wraca do domu"
Rzeczpospolita, Plus minus
November 29, 2003
Jest coś zastanawiającego w filmie
Agnieszki Holland "Julia wraca do domu", co nie
pozwala mi o nim zapomnieć. Obejrzałem go na festiwalu filmowym
w Gdyni, przy pełnej widowni. Wszyscy bardzo emocjonalnie
reagowali na to, co widzieli na ekranie, większość płakała.
Obok mnie siedział znany aktor, który w polskich filmach gra
zazwyczaj role twardych mężczyzn. Ryczał jak bóbr. Po projekcji
burza oklasków. Trwała najdłużej ze wszystkich pokazanych
na festiwalu filmów.
Dlaczego "Julia" silnie działa
na widza? Wcale nie dlatego, że jest o śmiertelnie chorym
dziecku, które raptem zostaje cudownie uzdrowione. Myślę,
że jest to przede wszystkim film o miłości. O tym, jak ona
się rodzi. I o trudnej odpowiedzialności za swoje uczucie.
Dla każdego, kto w swoim życiu mocował się z podobnymi emocjami,
jest to film bliski.
Od strony formalnej jest świetnie opowiedziany.
Ma interesujące zdjęcia, które współbrzmią z tematem i tworzą
wiarygodność opowiadanej historii. Dzięki zdjęciom Jacka Petryckiego
wierzymy, że śmiertelnie chore dziecko zostało uzdrowione.
Dajemy wiarę metafizycznej warstwie filmu, który bez takiej
pracy kamery mógłby stać się nieprawdziwy, fałszywy. Świetna
jest odtwórczyni głównej roli matki dziecka Miranda Otto.
Fantastycznie skupia na sobie zainteresowanie widza. To najwyższej
klasy aktorka, choć jej twarz nie jest jeszcze powszechnie
znana. Ale fascynuje, przyciąga uwagę.
Niewiele jest filmów o poświęceniach
prawdziwej miłości. To szalenie trudny temat. Myślę, że dawno
już nie było filmu, który wszystkie jej blaski i cienie ukazywałby
w tak wiarygodny sposób.
W filmie oprócz angielskich, australijskich,
amerykańskich i kanadyjskich wykonawców grają też polscy aktorzy.
Niektórzy z nich mówią również po angielsku. Postacie przez
nich stworzone bynajmniej nie odbiegają poziomem od granych
przez kolegów zza morza czy oceanu.
Część akcji filmu "Julia wraca
do domu" dzieje się w naszym kraju. Portret Polski jest
zaskakująco wiernie oddany. Jakkolwiek nie wszystko u nas
jest być może takie, jak powinno, mimo niedostatków czy biedy,
przyjaźń między ludźmi, otwarcie na drugiego człowieka, ciepło
i specyficzna duchowość istnieją. Bardzo interesujący jest
element porównawczy naszego świata z Kanadą - dla nas wypada
in plus. Nasz świat zewnętrznie nie jest tak bogaty jak tamten.
Wewnętrznie - na pewno tak.
J.R.K.
"Julia wraca do domu", Kanada,
Niemcy, Polska 2002 r. Reżyseria Agnieszka Holland, zdjęcia
Jacek Petrycki, dystrybucja Syrena.
|