|
Żydowski Związek Wojskowy
Wspólny rodowód z AK
Maciej Kledzik
Rzeczpospolita, 12 czerwca 2004
ZAPOMNIANI ŻOŁNIERZE
Ruiny
Wielkiej Synagogi (ul. Tłomackie), wysadzonej po upadku powstania
w getcie.
FOT. (C)ZBIORY ZYGMUNTA WALKOWSKIEGO
Przez pół wieku fałszowano w
Polsce Ludowej historię żydowskiego ruchu oporu o korzeniach
niekomunistycznych w okresie okupacji niemieckiej.
Ze szczątkowych informacji i zapisków
pozostawionych przez kilka osób, które przeżyły powstanie
w getcie warszawskim, doczekały oswobodzenia w obozach koncentracyjnych
lub ocalały w oddziałach partyzanckich, wyłania się obraz
konspiracyjnej organizacji Żydowskiego Związku Wojskowego.
Trzy zachowane relacje potwierdzają, że miejscem pierwszego
spotkania Żydów, którzy zdecydowali się utworzyć tajny związek
w dwa miesiące po kapitulacji Warszawy, był szpital zakaźny
św. Stanisława przy ulicy Wolskiej 37.
Oficerowie polskiej armii
Dawid Wdowiński w książce "And
we are not saved" (New York 1963), kreśląc rodowód konspiracyjnej
organizacji żydowskiej, cytuje relację kapitana WP Henryka
Iwańskiego: "Pewnego dnia w listopadzie 1939 r. czterech
młodych Żydów chciało zobaczyć się ze mną w szpitalu św. Stanisława
przy ul. Wolskiej. Wszyscy byli oficerami polskiej armii:
Dawid Moryc Apfelbaum w stopniu porucznika; Henryk Lifszyc,
podporucznik; Białoskór, mgr prawa, i Kałmen Mendelson, wówczas
podchorąży WP. Znałem Apfelbauma, służył wraz ze mną w jednym
pułku podczas obrony Warszawy, wykazał się odwagą i brawurą.
Nie poszli do oficerskiego obozu jenieckiego. (...) Chcieli
zorganizować młodzież żydowską. (...) W 1940 r. Mendelson
zorganizował grupę 12 mężczyzn uzbrojonych w 4 pistolety.
Przechowywali broń w piwnicach domu Karmelicka 5".
Kałmen Mendelson (Madanowski), jedyny z wymienionych oficerów
żydowskich, który ciężko ranny przeżył powstanie w getcie,
przekazał po wojnie, że w grudniu 1939 r. z intendentem szpitala
Janem Skoczkiem, "Wąsik", spotkali się oficerowie
rezerwy WP - Mieczysław Apfelbaum, Leon Rodal, Henryk Lipczyc-Lipiński
i dr Józef Celmajster. Mendelson napisał, że dobrze znany
im Skoczek, który przed wojną pracował w żydowskim szpitalu
na Czystem, "przyjął ich do konspiracji", polecając
zorganizowanie kół wojskowych w północnych dzielnicach miasta
zamieszkanych przez ludność żydowską.
Według Wdowińskiego (przed wybuchem
II wojny światowej był prezesem Polskiej Partii Syjonistycznej
Organizacji Rewizjonistów) w październiku i w listopadzie
1939 r. odbyło się spotkanie Żydów, oficerów rezerwy WP, reprezentujących
prawicowe organizacje polityczne: Betar (Perec Laskier, Lowa
Swerin, Paweł Frenkel, Merediks, Langleben i Rosenfeld); Hatzohar
(m.in. Joel Białobrow, Dawid Wdowiński); oraz Rewizjonistów
(Leib "Leon" Rodal i Meir Klingbeil). Oficerowie
ci powołali Żydowski Związek Wojskowy. "Ja stałem na
czele ŻZW - napisał Wdowiński. - Mieliśmy komitet polityczny
złożony z trzech osób: dr. Michała Strykowskiego, dawnego
członka Centralnego Komitetu Polskiej Partii Syjonistycznej
Organizacji Rewizjonistów, Leona Rodala, dobrze znanego polskiego
dziennikarza rewizjonistycznego i mnie, prezesa. Fachowym
komendantem wojskowym był Paweł Frenkel".
W styczniu 1940 r. na spotkaniu przedstawicieli
kilku polskich organizacji podziemnych w obecności inż. Adama
Czerniakowa, prezesa Gminy Wyznaniowej Żydowskiej, koordynatorem
pomocy dla powstających konspiracyjnych wojskowych oddziałów
żydowskich został por. Tadeusz Bednarczyk, "Bednarz",
z Organizacji Wojskowej Korpus Bezpieczeństwa.
Struktura ŻZW
Dawid Landau w wydanej w 1999 roku w
Australii biograficznej książce "Caged" pisze o
swoim wstąpieniu do ŻZW w połowie 1940 r., o werbowaniu żołnierzy,
podoficerów i oficerów, o zaopatrywaniu w broń, o łączności
ze Związkiem Walki Zbrojnej, przekształconym później w Armię
Krajową, o ćwiczeniach i o spotkaniach członków związku z
przywódcami Betaru - Pawłem Frenklem i Lejbem Rodalem. Wspomina,
że po wybudowaniu muru dookoła getta w październiku 1940 r.
sztab ŻZW miał kwaterę w opuszczonym domu przy ul. Muranowskiej
7.
W strukturze organizacyjnej ŻZW powołano
dziesięć departamentów.
Leon Rodal objął departament informacji,
który przygotowywał i drukował gazetki, biuletyny, plakaty,
prowadził nasłuchy radiowe itp.;
Paweł Frenkel (Frenkiel) - organizacyjny;
Leon Wajnsztok - kwatermistrzowski z
bronią, amunicją i wyposażeniem wojskowym;
Dawid Moryc Apfelbaum - komunikacji,
utrzymujący kontakty ze stroną aryjską, Korpusem Bezpieczeństwa
i Armią Krajową;
Dr Józef Celmajster - medyczny;
Dawid Szulman - prawny, osądzający i
wydający wyroki na gestapowców żydowskich (Jewish Gestapo)
oraz zdrajców;
Kałmen Mendelson - ratujący, organizujący przeprowadzanie
dzieci żydowskich na stronę aryjską;
Hanoch Federbusz - techniki, transportu
i dostaw, zajmujący się m.in. budową dwóch podziemnych tuneli
na stronę aryjską;
Frenkel i Apfelbaum wspólnie kierowali
departamentem wojskowym.
Bez kierownika pozostawał departament
finansów.
Arsenał w "dzikim" domu
Nie zachowały się żadne dokumenty, rozkazy,
pokwitowania przekazywanej broni i amunicji. Kałmen Mendelson
napisał, że za pośrednictwem por. Bednarczyka Żydowski Związek
Wojskowy otrzymał 2 ckm-y, 3 lkm-y, ponad 10 rkm-ów, ponad
20 pm-ów, ponad 40 karabinów, ponad 300 pistoletów, amunicję,
granaty i materiały wybuchowe. Znaczną ilość broni otrzymano
z organizacji Związku Polski Niepodległej (byłych powstańców
śląskich), która w 1941 r. znalazła się w strukturach OW KB
podległych ZWZ-AK.
Emanuel Ringelblum, który wizytował
kwaterę ŻZW tuż przed wybuchem powstania, napisał w prowadzonym
dzienniku w kwietniu 1943 r.:,,... oglądałem arsenał broni
ŻZW. Lokal mieścił się w domu niezamieszkanym, tzw. dzikim,
przy ul. Muranowskiej nr 7, w sześciopokojowym lokalu na pierwszym
piętrze. W pokoju kierownictwa było zainstalowane pierwszorzędne
radio przynoszące wiadomości z całego świata, obok stała maszyna
do pisania. Kierownictwo ŻZW, z którym prowadziłem rozmowę
przez kilka godzin, było uzbrojone w rewolwery zatknięte za
pasem. W dużych salach były zawieszone na wieszakach rozmaite
rodzaje broni, a więc karabiny maszynowe ręczne, karabiny,
rewolwery najrozmaitszego gatunku, granaty ręczne, torby z
amunicją, mundury niemieckie intensywnie wyzyskane podczas
akcji kwietniowej itp. W pokoju kierownictwa panował wielki
ruch, jak w prawdziwym sztabie armii, tu odbierano rozkazy
dla skoszarowanych ČpunktówÇ, w których gromadzono i szkolono
przyszłych bojowców. Nadchodziły r! aporty o dokonanych przez
pojedyncze grupy ekspropriacjach u osób zamożnych na rzecz
uzbrojenia ŻZW. W czasie mojej obecności dokonano u byłego
oficera armii polskiej zakupu broni na ćwierć miliona złotych,
na co dano zaliczkę w wysokości 50 000 zł. Zakupiono 2 karabiny
maszynowe po 40 000 zł każdy, większą ilość granatów ręcznych
i broni. Na moje pytanie, dlaczego lokal nie jest zakonspirowany,
odpowiedziano mi, że nie ma obawy zdrady ze strony własnych
adherentów, gdyby zaś zabłądził tam niepożądany przybysz,
np. żandarm - żywy stamtąd nie wyjdzie".
Pozycje obronne
6 kwietnia 1943 r. ŻZW otrzymała informacje
o zaplanowanym na 19 kwietnia przez Niemców wysiedleniu Żydów
z getta. Akcja miała być prezentem urodzinowym dla Hitlera
z okazji jego urodzin przypadających 20 kwietnia. Wdowiński
napisał, że ŻZW zmobilizowało wszystkie swoje siły i poinformowało
o sytuacji Żydowską Organizację Bojową, zawiązaną kilka miesięcy
wcześniej przez żydowskich komunistów i socjalistów. Obie
organizacje podzieliły między siebie stanowiska obronne na
terytorium getta. ŻOB obsadzić miała domy przy ul. Zamenhoffa,
Miłej, Gęsiej i Nalewkach, ŻZW - pl. Muranowski, ul. Muranowską
i Nalewki od domu pod nr 38, wzmacniając także pozycje zajęte
przez słabo uzbrojone oddziały ŻOB. Paweł Frenkel uzgadniał
te plany z Mordechajem Anielewiczem.
Muranowską obsadziły cztery kompanie
ŻZW pod dowództwem Eliahu Halbersteina, Meyera "Israela"
Tolbusa, Józefa Goldszabera, Leona Rodala. Osobiste dowództwo
nad obroną całej ulicy objął Paweł Frenkel. Kompania 5. w
sile 40 żołnierzy pod dowództwem Dawida M. Apfelbauma zajęła
stanowiska w domu na Miłej 10. Kompania 6. dowodzona przez
Heńka Federbusza obsadziła dom przy Zamenhoffa. Kompania 7.
z Janem Piką zajęła stanowiska wokół ulicy Miłej. Kompania
8. Leizara Staniewicza kontrolowała Nalewki, Gęsią i Franciszkańską,
a 9. z Dawidem Berlińskim część Nalewek. Kompania 10. zajęła
pozycje wokół Franciszkańskiej, a 11. z Romanem Wajnsztokiem
przy Muranowskiej. Razem kompanie liczyły około 400 żołnierzy,
w skład kompanii wchodziło od kilkunastu do 50 żołnierzy.
Były one dobrze uzbrojone w pistolety maszynowe, karabiny,
granaty i butelki zapalające. Kwatera główna mieściła się
przy Muranowskiej 7-9.
W połowie kwietnia nastąpił rozłam między
obiema organizacjami. Należy przypuszczać, że powodem była
zbrodnia katyńska, silnie nagłośniona przez Niemców. Dowództwo
ŻOB odmówiło wojskowego podporządkowania się ŻZW. Po wojnie
ocaleli ŻOB-owcy ogłosili swoją historię powstania w getcie,
bez udziału ŻZW.
Bój na Muranowie
19 kwietnia 1943 r. około godziny 16.00
Niemcy wkroczyli do getta. Po przełamaniu punktu oporu przy
ul. Gęsiej, bronionego przez ŻOB, uderzyli na stanowiska przy
ul. Muranowskiej, bronione przez oddziały ŻZW pod dowództwem
Dawida Apfelbauma, Pawła Frenkla i Leona Rodala. Kilkakrotnie
ponawiane uderzenia rozbijały się o zdecydowany opór obrońców.
O godz. 20.00 Niemcy przerwali natarcie i wycofali się.
Największą bitwę oddziały ŻZW wspomagane
przez żołnierzy OW KB, dowodzonych przez mjr. Henryka Iwańskiego,
"Bystrego", stoczyły na terenie getta 27 kwietnia.
Oddział OW KB przedostał się przekopem na teren walk przy
ul. Muranowskiej. Na pl. Muranowskim spalono czołg niemiecki,
rozbito kompanię Łotyszy i zatrzymano Niemców przed domem
na Muranowskiej 7. Przekopem pod ulicą do domu na Muranowskiej
6 po stronie aryjskiej przetransportowano około 30 rannych.
Polegli lub zmarli z odniesionych ran prawie wszyscy dowódcy
ŻZW - Apfelbaum, Rodal, Białoskóra, Berman, Akerman, Likiernik
i inni. Przeżył tylko Mendelson. Poległo około dziesięciu
żołnierzy OWKB, m.in. syn majora "Bystrego" Roman
i brat Wacław, a "Bystry" został ranny.
Dowództwo AK zachowało pełną obiektywność w stosunku do obu
walczących żydowskich organizacji wojskowych. Michał Klepfisz
z ŻOB odznaczony został pośmiertnie przez wodza naczelnego
gen. Kazimierza Sosnkowskiego orderem Virtuti Militari V klasy,
a kpt. Apfelbaum z ŻZW, również pośmiertnie, awansowany do
stopnia majora WP. Przeżyli nieliczni bojowcy ŻOB i żołnierze
ŻZW.
Na terenie getta z 1943 roku powstaje
Muzeum Historii Żydów Polskich, finansowane z budżetu miasta
stołecznego Warszawy. Oby znalazła się w nim prawdziwa historia
Żydowskiego Związku Wojskowego i jego udziału w powstaniu
w getcie...
MACIEJ KLEDZIK
Od Redakcji Polish-Jewish-Heritage.org
:
Jest to więcej niż oczywiste,
ze historia Żydowskiego Związku Wojskowego i jego udziału
w Powstaniu w Getcie znajdzie się w Muzeum Historii Żydów
Polskich w Warszawie. I.B.
|