|
Końcowe ustalenia śledztwa w sprawie
zabójstwa obywateli polskich narodowości żydowskiej w Jedwabnem
w dniu 10 lipca 1941 r.
Instytut Pamięci Narodowej
Prok. Radosław Ignatiew
9 lipca 2002
Analizując całokształt zebranego w sprawie
materiału dowodowego zgromadzonego w trakcie prowadzonego
śledztwa S 1/00/Zn ustalono prawdopodobny przebieg zdarzeń
w dniu 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem.
Tego dnia, w czwartek nad ranem, do Jedwabnego zaczęli przybywać
mieszkańcy okolicznych wsi z zamiarem brania udziału w zaplanowanej
wcześniej zbrodni zamordowania żydowskich mieszkańców tej
miejscowości. W wieczór poprzedzający zdarzenia niektórzy
żydowscy mieszkańcy uprzedzeni zostali przez znajomych Polaków,
że przygotowywane są zbiorowe działania przeciwko Żydom.
Od godzin rannych 10 lipca 1941 r.
rozpoczęto wypędzanie z domów ludności żydowskiej i gromadzenie
jej na rynku miasteczka. Zgromadzonym kazano wyrywać trawę
spomiędzy kamieni brukowych, którymi wyłożony był rynek. Dopuszczano
się przy tym aktów gwałtu i przemocy wobec zgromadzonych.
Dokonywali tego mieszkańcy Jedwabnego i okolic, narodowości
polskiej.
Liczni przesłuchani świadkowie wskazują
na przybyłych w tym dniu do Jedwabnego umundurowanych Niemców.
Niemcy ci prawdopodobnie w małej grupie asystowali w akcji
wyprowadzania pokrzywdzonych na rynek i do tego ograniczyła
się ich czynna rola. Nie jest w świetle zgromadzonych dowodów
jasne, czy uczestniczyli w konwojowaniu ofiar na miejsce kaźni
i czy byli obecni przy stodole. Zeznania świadków w tym zakresie
różnią się zasadniczo.
Grupa zgromadzonych na rynku żydowskich
mężczyzn zmuszona została do rozbicia pomnika Lenina, który
stał poza rynkiem na skwerku, znajdującym przy drodze wiodącej
w kierunku Wizny. Następnie, około południa, grupie tej kazano
dźwigać fragment rozbitego popiersia na rynek, a stamtąd zanieść
do stodoły, na drewnianych noszach (tragach). Grupa ta mogła
liczyć około 40 - 50 osób. Był w niej również miejscowy rabin
oraz rzezak. Ofiary z tej grupy zgładzono w nieustalony sposób,
a ciała wrzucono do grobu wykopanego wewnątrz stodoły. Na
zwłoki w grobie wrzucono części rozbitego popiersia Lenina.
Druga większa grupa ludności żydowskiej
została wyprowadzona z rynku po upływie 1-1,5 godziny, jak
określił to jeden ze świadków. Inni świadkowie wskazywali,
że było to późne popołudnie. W grupie tej było kilkaset osób,
prawdopodobnie około 300, na co wskazuje liczba ofiar w obu
grobach, według szacunkowej oceny ekipy archeologiczno-antropologicznej
biorącej udział w czynnościach ekshumacyjnych.
W drugiej grupie znajdowały się ofiary
obu płci w różnym wieku, a także dzieci i niemowlęta. Ludzie
ci zostali wprowadzeni do drewnianej, krytej strzechą stodoły
należącej do Bronisława Śleszyńskiego. Po zamknięciu budynek
oblano prawdopodobnie naftą pochodzącą z poradzieckiego magazynu.
Należy zwrócić uwagę, iż przed wyprowadzeniem
ludzi, z rynku popełniane były pojedyncze zabójstwa. Mówi
o nich m.in. pokrzywdzony Awigdor Kochaw, który był w tym
czasie na rynku.
Niepełny rozmiar prac ekshumacyjnych,
a także niemożność zweryfikowania hipotezy o istnieniu grobu
lub grobów zbiorowych na terenie żydowskiego cmentarza nie
pozwala na określenie w sposób dowodny liczby wszystkich ofiar
zamordowanych w dniu zdarzeń w Jedwabnem.
Potwierdzenie ustalonej w toku niniejszego
śledztwa, liczby ofiar może być dokonane dopiero po otrzymaniu
oczekiwanych protokołów przesłuchania świadków i danych z
zespołu archiwalnego znajdującego się na terenie Izraela.
Liczba 1600 ofiar, bądź zbliżona wydaje
się wysoce nieprawdopodobna i nie znalazła potwierdzenia w
toku prowadzonego śledztwa. W dniu zbrodni w Jedwabnem przebywały
na pewno osoby narodowości żydowskiej, które schroniły się
tam m.in. z Wizny i Kolna. Jednakże pewna grupa żydowskiej
ludności ocalała. Przyjąć można, że było to co najmniej kilkadziesiąt
osób, które mieszkały po dacie zbrodni w miasteczku i jego
okolicach, do końca 1942 r. Wtedy Niemcy dokonali likwidacji
małych gett, poprzez przeniesienie ich mieszkańców do większych
skupisk.
W zeznaniach niektórych świadków powtarza
się twierdzenie, iż Niemcy wykonywali zdjęcia fotograficzne
z przebiegu zdarzeń w Jedwabnym. Pojawia się także marginalnie
teza o dokumentowaniu zbrodni na taśmie filmowej. Jednak teza
ta nie uzyskała dostatecznego potwierdzenia.
Co do udziału polskiej ludności w dokonaniu
zbrodni, należy przyjąć, iż była to rola decydująca o zrealizowaniu
zbrodniczego planu.
Przyjąć można, że zbrodnia w Jedwabnem
została dokonana z niemieckiej inspiracji. Obecność choćby
biernie zachowujących się niemieckich żandarmów z posterunku
w Jedwabnem, a także innych umundurowanych Niemców (jeśli
założyć, że byli oni obecni na miejscu zdarzeń) była równoznaczna
z przyzwoleniem i tolerowaniem dokonania zbrodni na żydowskich
mieszkańcach tej miejscowości. W tym stanie rzeczy stwierdzić
należy, że zasadne jest przypisanie Niemcom, w ocenie prawnokarnej,
sprawstwa sensu largo tej zbrodni.
Wykonawcami tych zbrodni, jako sprawcy
sensu stricto, byli polscy mieszkańcy Jedwabnego i okolic
- mężczyźni, w liczbie co najmniej 40. W oparciu o materiały
archiwalne procesów karnych w 1949 i 1953 r. i inne zweryfikowane
w toku obecnego śledztwa materiały dowodowe, należy przyjąć
iż aktywnie uczestniczyli oni w dokonaniu zbrodni, uzbrojeni
w kije, orczyki i inne narzędzia. Przypisane im w wyniku niniejszego
śledztwa czyny wypełniają znamiona nie ulegającej przedawnieniu
zbrodni opisanej w treści art. 1 pkt 1 dekretu z 31 sierpnia
1944 r., stanowiącego, iż podlega karze dożywotniego pozbawienia
wolności ten "kto idąc na rękę władzy państwa niemieckiego
(...) brał udział w dokonywaniu zabójstw". Spośród czterdziestu
osób, których nazwiska, jako sprawców wymienione zostały w
aktach spraw, część została prawomocnie osądzona. W toku prowadzonego
obecnie śledztwa nie zgromadzono wystarczających dowodów,
które pozwoliłyby na zidentyfikowanie i postawienie zarzutów
żyjącym sprawcom. W oparciu o zgromadzony w toku śledztwa
materiał dowodowy nie jest możliwe określenie przyczyn biernego
zachowania się większości ludności miasteczka w obliczu zbrodni.
W szczególności nie można przesądzać, czy bierność ta była
wynikiem akceptacji zbrodni, czy też wynikała z zastraszenia
brutalnością działania sprawców.
Po dokonaniu zbrodni miało miejsce
rabowanie mienia pozostałego po ofiarach. Rozmiaru tego procederu
nie udało się jednoznacznie określić, jak i liczby osób zaangażowanych
w rabunki.
Całkowicie bierne zachowanie się części
mieszkańców Jedwabnego wobec zbrodni dokonanej w dniu 10 lipca
1941 r. nie poddaje się kwalifikacji prawnokarnej, nie może
być zatem przedmiotem ocen w kategorii przypisania odpowiedzialności.
W chwili obecnej zakończono wszystkie
czynności zaplanowane w prowadzonym postępowaniu. Formalne
zakończenie postępowania możliwe będzie niezwłocznie po otrzymaniu
odpowiedzi na prośbę o pomoc prawną, skierowaną do państwa
Izrael. Oczekiwane dane, aczkolwiek istotne dla ustalenia
minimalnej ilości ofiar zbrodni w Jedwabnem i ich personaliów
zapewne nie wniosą żadnych zmian w zakresie ustaleń przedstawionych
w niniejszej informacji.
Po otrzymaniu oczekiwanych materiałów,
planowane jest wydanie postanowienia o umorzeniu śledztwa,
wobec nie wykrycia sprawców zbrodni, innych niż wcześniej
osądzeni.
Po zakończeniu postępowania wydana
zostanie decyzja co do posiadanych dowodów rzeczowych. Zostaną
one przekazane do zbiorów muzealnych.
prok. Radoslaw J. Ignatiew
Nczelnik Oddzialowej Komisji Ścigania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu w Bialymstoku
|