|
Żeby istniał żal
Kościół wobec Żydów
Michal Okonski
Komentatorzy pielgrzymki Jana Pawla
II do Ziemi Swietej sa zgodni:
wizyta Papieza w Yad Vashem, modlitwa pod Sciana Placzu, krotkie
przemowienie na spotkaniu z rabinami, codzienne relacje w
swiatowych i izraelskich mediach (takze te przypominajace
niedawny Dzien Przebaczenia w Watykanie) naruszyly gleboka
nieufnosć Zydow wobec Kosciola katolickiego. Czy jednak zmienily
cos w nastawieniu polskich katolikow do Zydow?
Dlaczego jest tak zle, skoro jest
tak dobrze?
Historia dialogu katolicko-zydowskiego w Polsce nie jest
dluga. W r.
1986 powstala Podkomisja, przeksztalcona
kilkanascie miesiecy pozniej w Komisje Episkopatu do Dialogu
z Judaizmem (nastepnie, po reorganizacji w lonie Episkopatu,
powstal, dzialajacy w ramach Rady Episkopatu ds. Dialogu Religijnego,
Komitet do Dialogu z Judaizmem). W lipcu 1986 odbylo sie pierwsze
spotkanie w Genewie, majace rozwiazać narastajacy kryzys wokol
klasztoru karmelitanek w budynku tzw. Starego Teatru w Oswiecimiu
- uczestniczyl w nim kard. Franciszek Macharski wraz z ks.Stanislawem
Musialem i Jerzym Turowiczem. Nowy etap dyskusji rozpoczela
publikacja w 'Tygodniku Powszechnym' glosnego eseju Jana Blonskiego
'Biedni Polacy patrza na getto' (nr 2/1987) i pozniejsze spotkania
intelektualistow w Oksfordzie i Jerozolimie. W ciagu tych
kilkunastu lat Kosciol katolicki zorganizowal dziesiatki konferencji
(w Akademii Teologii Katolickiej sympozja 'Kosciol a Zydzi
i judaizm' odbywaly sie co rok), ukazywaly sie ksiazki i specjalne
numery czasopism o Holocauscie, antysemityzmie, stosunkach
chrzescijansko- i polsko-zydowskich. Powstala Polska Rada
Chrzescijan i Zydow. 20 stycznia 1991 r., z okazji 25. rocznicy
soborowej deklaracji Nostra aetate we wszystkich kosciolach
odczytano list pasterski Episkopatu. 'Z zadna inna religia
Kosciol nie pozostaje w tak bliskiej relacji, ani z zadnym
innym narodem nie lacza go tak scisle wiezy' - przypomnieli
biskupi. I dalej: 'Choćby tylko jeden chrzescijanin mogl pomoc,
a nie podal pomocnej reki Zydowi w czasie zagrozenia lub przyczynil
sie do jego smierci, kaze to nam prosić naszych Braci Zydow
o przebaczenie'. W styczniu 1998, pod haslem 'Kto spotyka
Chrystusa, spotyka judaizm', rozpoczeto coroczne obchody Dnia
Judaizmu w polskim Kosciele. Poszczegolni biskupi niejednokrotnie
potepiali wszelkie formy antysemityzmu. Do Polski docieraly
takze informacje o dziesiatkach gestow i slow Ojca Swietego,
choćby o pamietnej wizycie w rzymskiej synagodze w kwietniu
1986. Jan Pawel II mowi wprost, ze antysemityzm jest grzechem.
W Watykanie odbylo sie kolokwium teologiczne o korzeniach
antyjudaizmu w srodowisku chrzescijanskim, opublikowano dokument
watykanskiej Komisji ds. Kontaktow Religijnych z Judaizmem,
a dwa tygodnie temu zorganizowano tzw. Dzien Przebaczenia,
w ktorym podczas specjalnej liturgii Papiez i kard. Cassidy
wyznawali winy popelnione przez chrzescijan w stosunku do
ludu Izraela. Rownoczesnie nie ulega watpliwosci, ze w ciagu
ostatnich lat w polskiej debacie publicznej wytworzyly sie
pewne standardy. Trudno dzis wyobrazić sobie powaznego polityka,
ktory siegnie po orez antysemicki w kampanii wyborczej: potepi
go i lewica, i prawica, i media, a wreszcie elektorat - w
kolejnych wyborach partie siegajace po argumenty tego typu
dostaja sladowe ilosci glosow. Wydaje sie, ze lata mozolnej
pracy rzecznikow dialogu przyniosly efekty: nikogo nie dziwi
ani obecnosć politykow i ludzi Kosciola w warszawskiej synagodze
po probie jej podpalenia, ani uczestnictwo premiera i kardynala
Gulbinowicza w obchodach rocznicy 'krysztalowej nocy', ani
listy prezydenta i premiera do Marka Edelmana po tym, jak
na scianie jego domu ktos napisal 'Jude raus', ani wreszcie
niedawny apel Prymasa Glempa, ktory w Betlejem, podczas narodowej
pielgrzymki do Ziemi Swietej wezwal do przeciwstawiania sie
wypisywaniu na murach naszych miast rasistowskich hasel. Do
budzacych nadzieje jaskolek mozna tez zaliczyć zdecydowana
reakcje Senatu KUL na udzial profesora tej uczelni w audycji
radiowej, ktorej bohaterem byl oskarzany o 'klamstwo oswiecimskie'
dr Dariusz Ratajczak.
Dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak zle?
A przeciez - pisal Jerzy Turowicz -
o tym, 'jak gleboka i szczegolnawiez laczy chrzescijanstwo
z religia mojzeszowa, ogromna wiekszosć katolikow polskich
nie wie - po prostu - nic'.To cytat z artykulu sprzed dziewieciu
lat. Nadal aktualny. Pozniejsze wydarzenia: spor o oswiecimski
Karmel, zakonczony dopiero dzieki interwencji Papieza, skandal
wywolany kazaniem ks. Henryka Jankowskiego, dyskusja wokol
artykulu ks. Stanislawa Musiala 'Czarne jest czarne' (TP NR
46/97) i wreszcie konflikt o krzyze na Zwirowisku wiosna i
latem 1998, kazaly badaczowi najnowszej historii polskiego
Kosciola napisać: 'Skala antysemityzmu jest trudna do oszacowania,
ale w swietle doswiadczen drugiej polowy konczacej sie dekady
trudno byloby mi podtrzymac opinie wyrazona w pierwszej wersji
ksiazki, iz stanowi on we wspolczesnym polskim katolicyzmie
zjawisko marginalne' (Jaroslaw Gowin, 'Kosciol w czasach wolnosci',
Znak 1999).
'Niechetny stosunek do Zydow nie opiera
sie na przeslankach racjonalnych' - uwaza prof. Antoni Sulek,
socjolog i doradca premiera Buzka do spraw spolecznych. 'Dlatego
nie jest tak, ze wystarczy przedstawić argumenty, opublikować
najlepsze nawet dokumenty, i problem zniknie. Zjawisko ma
charakter neurozy, z ktora ludzie przyzwyczaili sie zyć. Ta
neuroza moze ulec oslabieniu jedynie po dlugim procesie.
Problem w tym, ze incydenty takie jak
ten na Zwirowisku moga zniweczyć wieloletni wysilek. Ich spektakularnosć
jest przeciez znacznie wieksza niz kolejnych cierpliwych krokow
ku pojednaniu'. W dodatku wciaz pojawiaja sie kwestie sporne,
np. dotyczace zwrotu mienia. "Jezeli mamy problem z zaakceptowaniem
samej zasady zwrotu mienia obywatelom polskim, to co dopiero
cudzoziemcom, a jeszcze Zydom!' - mowi prof. Sulek.
'Politycznie poprawne' zachowania elit
nie musza przekladać sie na zachowania ogolu. I nie musza
wiazać sie z rzetelna wiedza. W warstwie historycznej nie
ulega np. watpliwosci, ze 90 proc. ofiar Auschwitz-Birkenau
bylo Zydami z Polski i innych krajow Europy. Tym niemniej
w styczniu 1995 dla prawie polowy badanych przez CBOS Oswiecim
byl miejscem meczenstwa polskiego (dla zaledwie 7 proc. -
meczenstwa zydowskiego).
Jezeli wiec rzeczywista i symboliczna
wyjatkowosc Oswiecimia dla Zydow i szczegolne miejsce Zydow
wsrod ofiar obozu ulegaja w polskiej swiadomosci zatarciu,
latwiej zrozumiec to, co wydarzylo sie na Zwirowisku. Tym
bardziej, ze proba racjonalnego tlumaczenia rzeczywistosci
napotyka na bariere w powszechnej swiadomosci: przekonanie
o szczegolnym meczenstwie wlasnego narodu.
Od r. 1995 znacznie przybylo (do 30
proc.) tych, dla ktorych Oswiecim to przede wszystkim symbol
Holocaustu, zas nieznacznie ubylo tych, ktorzy to miejsce
utozsamiaja przede wszystkim z meczenstwem narodu polskiego
(z 47 do 42 proc.) - to wyniki tegorocznych badan dra Marka
Kuci, socjologa z UJ. Trudno jednak uznac te poprawe sytuacji
za wystarczajaca. 'Wolno sie obawiać, ze wielu katolikow polskich
nie wie, lub woli nie wiedziec, ze na przestrzeni wiekow Zydzi
byli ciezko dyskryminowani, a nawet przesladowani przez katolikow'
- pisal Jerzy Turowicz. Czy w zwiazku z tym Episkopat nie
powinien wydać jeszcze jednego listu pasterskiego, poswieconego
grzechowi antysemityzmu, o co upominal sie swego czasu ks.
Stanislaw Musial? Być moze ten watek znajdzie swoje miejsce
w, analogicznym do watykanskiego, akcie pokuty Kosciola polskiego.
O tym, jak kluczowe moze być jasne stanowisko
wladz Kosciola, przekonala sprawa oswiecimskich krzyzy: "po
jasnogorskiej uchwale Episkopatu z 25 sierpnia 1998 ('tak'
dla krzyza papieskiego - 'nie' dla krzyzy nowych) odsetek
zwolennikow nowych krzyzy w Oswiecimiu w ciagu dwoch tygodni
zmalal o polowe' - przypominal Antoni Sulek na lamach 'WiezI'.
Tylko: czy mozna pewne rzeczy powtarzać w kolko? W 1991 r.
biskupi napisali wyraznie: 'wszelkie przejawy antysemityzmu
sa niezgodne z duchem Ewangelii i - jak to ostatnio podkreslil
Jan Pawel II - 'pozostaja w calkowitej sprzecznosci z chrzescijanska
wizja godnosci czlowieka'..
Wielkie gesty zmieniaja wiele Ks. Stanislaw
Obirek, jezuita zaangazowany w dialog katolicko-judaistyczny
i redaktor naczelny 'Zycia Duchowego', nie ma zludzen: jedno
wydarzenie, nawet tak spektakularne jak pielgrzymka Papieza
do Ziemi Swietej, zmieni niewiele. 'Dla mnie nie ulega kwestii,
ze polskie spoleczenstwo jest spoleczenstwem antysemickim,
ze antysemicki jest tez, niestety, polski kler. Przemiana
serc nie dokona sie w nim szybko'.
Prof. Sulek jest wiekszym optymista:
'Wielkie gesty zmieniaja wiele, a to byl wielki gest. Po pierwsze:
nowego sensu nabralo pojecie 'nasi starsi bracia w wierze'.
Widoczna bliskosć miedzy Papiezem a Zydami pozwolila odczuć,
ze to sa nasi bracia. A po drugie (choc niby wszyscy juz to
wiedzieli, nie byla to wiedza zywa) - zobaczylismy, ze kraj
Zydow to ojczyzna Jezusa, a sam Jezus byl Zydem'. Obaj moi
rozmowcy zgadzaja sie co do jednego: po pielgrzymce Papieza
do Ziemi Swietej, a takze po wczesniejszym Dniu Przebaczenia,
pewne slowa i gesty nie beda mozliwe. 'To wielkie, moralne
zwyciestwo ks. Stanislawa Musiala' - mowi ks. Obirek. 'Ta
wizyta oniesmieli srodowiska, ktore - mowiac najdelikatniej
- nie przyczyniaja sie do dialogu chrzescijansko-zydowskiego.
Zanim uslyszelismy jasne stanowisko wielkiego autorytetu,
wiecej rzeczy uchodzilo' - dodaje prof. Sulek. Redaktor naczelny
'Zycia Duchowego' ma watpliwosci, czy kolejny glos Kosciola
nauczajacego cos zmieni. 'Wszelkie dzialania ezposrednie dzialaja
polaryzujaco - mowi. - Wiecej niz zarzadzenia biskupa przynosi
np. krakowski Festiwal Kultury Zydowskiej. Lepiej dzialać
nie wprost. Tak jak do tej pory, starać sie pokazywac bogactwo
judaizmu i obecnosć Zydow w kulturze polskiej'. Wazna bylaby
reforma nauczania seminaryjnego, podjeta juz przez abpa Henryka
Muszynskiego w Gnieznie.
A nade wszystko: nalezy stawiac na kontakt
bezposredni. 'Cos takiego pokazal Papiez w Ziemi Swietej:
najmocniej zadzialalo to, ze Zydzi zobaczyli go w otoczeniu
starych przyjaciol z Wadowic - uwaza ks. Obirek - ludzi, ktorzy
byli czescia jego zycia. U nas powinno być podobnie. Zydzi
to nie tylko rabin Weiss, ale np.Byron Sherwin, ktory mawia,
ze o Panu Bogu moze rozmawiać normalnie tylko w Polsce. Dlaczego
nie zorganizować mu np. serii spotkan w seminariach?' 'Dokumenty
sa dokumentami, one tylko tworza przeslanke - mowi prof. Sulek.
- Kosciol jest odbierany na poziomie parafii. Oczywiscie:
bez Kosciola antysemityzmu w Polsce wytrzebić sie nie da.
Ale nie chodzi o najlepszy nawet list biskupa, tylko o to,
zeby w miasteczku N., gdzie w czasie okupacji zginelo 50 rozstrzelanych
chrzescijan i 3000 Zydow, Kosciol pamietal nie tylko o zabitych
chrzescijanach. Wyobrazam sobie modlitwe za tych wymordowanych
Zydow podczas Wszystkich Swietych. To byloby oczywiscie szokujace
dla parafian, ale dopiero na tym poziomie moglyby sie przelamac
wieloletnie stereotypy. Polska jest krajem wsi i malych miasteczek,
gdzie zywa jest pamieć lokalna. Ale Zaglada zostala z niej
wyparta. To bardzo boli tych Zydow, ktorzy teraz przyjezdzaja
i widza zaniedbane bezimienne groby, a do tego antyzydowskie
napisy, ktore mijamy obojetnie. A przeciez Zydom o to w gruncie
rzeczy chodzi: zeby widzieli nasz zal'. Zal, ale moze tez
jakies konkretne dzialania? Czy np. oazy lubduszpasterstwa
akademickie nie moglyby podchwycić apelu Prymasa z Ziemi Swietej
i pojsc sladem lodzkiej akcji 'Gazety Wyborczej', ktora zorganizowala
akcje zamalowywania rasistowskich napisow na murach? 'Sprobujmy
to potraktować tak, jak np. wiosenna akcje 'Sprzatanie swiata':
podobnie jak trzeba zbierać odpady, trzeba zamalowywac smieci
tego typu" - mowi ks. Obirek.
Syndrom zawiedzionej milosci
'Najwazniejszymi i najlepiej sluzacymi
pojednaniu inicjatywami sa nie te, ktore prowadza do spektakularnych
gestow przywodcow, ale te, ktore sluza zmniejszaniu obszarow
wzajemnej niewiedzy' - pisal na lamach 'Gazety Wyborczej'
Jerzy Surdykowski, przez lata konsul generalny RP w Nowym
Jorku, z racji urzedu czesto zajmujacy sie kwestiami stosunkow
chrzescijansko-zydowskich. 'Dlatego tak cenie zapoczatkowana
przez rabinow Jamesa Rudina i Jacka Bemporada z American Jewish
Committee wymiane wykladowcow miedzy szkolami rabinackimi
w USA a seminariami duchownymi w Polsce.Dlatego za wazne uwazam
zalecenia polsko-izraelskiej komisji do spraw podrecznikow
szkolnych. Dlatego chcialbym wreszcie doczekać chwili, kiedy
izraelska mlodziez uczestniczaca w dorocznym Marszu Zywych
w Oswiecimiu przyjedzie do Polski nie tylko po to, by - w
otoczeniu ochroniarzy - przemaszerowac przez wroga i niezrozumiala
ziemie prochow, ale by zapoznac sie z Ojczyzna swoich pradziadow,
porozmawiać ze swymi polskimi rowiesnikami'. To jeszcze jeden,
dyskretnie obecny podczas pielgrzymki Papieza do Ziemi Swietej,
watek: papieskie slowa o koniecznosci zmiany postaw niechetnych
chrzescijanom wsrod Zydow. 'Sa to oczywiscie rzeczy niewspolmierne
- mowi prof. Sulek - ale warto pamietać, ze Zydzi tez maja
uprzedzenia i urazy, z ktorych powinni sie leczyć'. Tym bardziej,
ze kiedy dzis rozmawia sie o polskim antysemityzmie, wsrod
jego odwiecznych, najczesciej irracjonalnych powodow, mozna
odroznić jeden nowy - niepokojacy, bo stajacy sie udzialem
mlodego pokolenia. To syndrom 'zawiedzionej milosci': dla
wielu szokiem przy wyjezdzie za granice jest kontakt z antypolonizmem,
sformulowaniami typu 'polish concentration camps' czy oskarzeniami
naszego narodu o masowy mord na Zydach. Prof. Sulek jest jednak
spokojny: z przejawami antypolonizmu stykaja sie najczesciej
srodowiska, ktorych otwartosc i poziom pozwala sobie z tym
intelektualnie
poradzic.
Nie bojmy sie rachunku sumienia
Po watykanskich obchodach Dnia Przebaczenia
pojawily sie jednak sygnalyniepokojace. Redaktor naczelny
'Mysli Polskiej' Jan Engelgard pisal: 'Nie sposob nie zauwazyć,
ze akt ten wpisuje sie w dosyć niebezpieczna tendencje ciaglych
ustepstw teologicznych i historycznych. (...) Jakos nie slychać
o podobnym wyznaniu grzechowprzez protestantow czy Zydow'.
Z kolei katolicki tygodnik 'Zrodlo', zamieszczajac fragment
papieskich przeprosin, skrocil wypowiedz Ojca Swietego tak,
ze wypadly kluczowe zdania i wlasciwie bylo nie wiadomo, za
co Kosciol prosi o przebaczenie. Ks. Musial ma racje, gdy
pisze, ze 'to do nas nalezy wyjscie im naprzeciw i proba zrozumienia
ich historii'. Na tym polega odwaga Jana Pawla II, forsujacego
rachunek sumienia bez ogladania sie na reakcje swiata. Coz
z tego, ze taka postawa moze zostać odebrana ze zla wola,
uzyta przeciw Kosciolowi, odebrana jako dowod jego slabosci?
Odpowiedziec mozna: a czy katolik przezywajacy Wielki Jubileusz
powinien myslec w kategoriach politycznej rownowagi? Czy mozliwe
jest autentyczne pojednanie z wymierzaniem suwmiarka, kto
bardziej ustapi? W przykazaniu milosci blizniego nie sformulowano
warunkow wstepnych. Milosc jest wazniejsza niz sprawiedliwosć.
'Z przyjecia Bozego przebaczenia - mowil Papiez podczas watykanskiej
liturgii - wyplywa dazenie do przebaczenia braciom i do wzajemnego
pojednania'. No i w koncu: jestesmy grzeszni, mamy za co przepraszać.
Zacytujmy modlitwe, odczytana w czasie Dnia Przebaczenia przez
kard. Cassidy: 'Modlmy sie, aby pamietajac o cierpieniach,
jakich zaznal Izrael w ciagu dziejow, chrzescijanie umieli
uznac grzechy popelnione przez wielu z nich przeciwko ludowi
przymierza i blogoslawienstw, a przez to zdolali oczysci swoje
serca'.
|