|
Pod dachem Sprawiedliwego
Kto ratuje jedno życie, ratuje
świat cały
Marzena Baum
Magazyn Międzynarodowy Obyczaje
25 lutego 2004
Pewnej liczbie ludzi przeznaczonych
na zagładę udało się ujść śmierci. Stało się to dzięki ofiarnej
pomocy polskiego społeczeństwa, anonimowych zwykłych ludzi.
Pomagali oni Żydom na własną rękę i środkami, jakimi dysponowali.
Przechowywali swoich przedwojennych znajomych czy też - ze
względów czysto ludzkich tych, którzy przypadkowo stali
się ich podopiecznymi.
" Maria powoli, z wyraźnym przymusem
wchodziła po wąskich ciemnych schodach. Coraz wyżej i wyżej...serce
biło jej coraz szybciej. Miała wrażenie, że nagle otworzył
się, tkwiący w jej umyśle, hermetycznie zamknięty wór wspomnień.
Wystarczyło teraz pociągnąć jedną nitkę a worek zacznie się
pruć. Maria boi się natłoku myśli, tej fali przerażających
obrazów, która zaraz ją zaleje. Tego powrotu...
Gdy dotarła w końcu na strych nie zapalała
światła. Znała i pamiętała tu każdą spoinę, każdą wyrwę w
podłodze. Był czas, że policzyła je wszystkie, tkwiąc nieruchomo
w ściennym schowku, oszalała ze strachu, że zaraz zostanie
nakryta przez gestapo lub granatową policję. Wciągnęła w nozdrza
mdły zapach kurzu i starości, ciągle taki sam, mimo upływu
lat. To dziwne - myślała - zapach pamiętam chyba lepiej aniżeli
wydarzenia. "Jej" strych - spędziła tu 8 przeraźliwie
długich miesięcy. Każdy dzień wypełniony był przerażeniem
i ...czekaniem na śmierć. Upływ czasu Maria mierzyła wizytami
swej opiekunki, pani Stefanii. Każdego wieczoru już po godzinie
policyjnej, pani Stefania cichutko wspinała się na strych
kamienicy, odsuwała drewniane przepierzenie ściany, zostawiała
pożywienie, nieustannie uspokajała mówiąc, że już niedługo,
że wszystko będzie dobrze, tu jest bezpieczna. A Maria wiedziała,
że tym potokiem słów pani Stefania usiłuje ukryć również własny
strach. Przecież za ukrywanie Żyda groziła śmierć!! Miała
wtedy 15 lat i doskonale zdawała sobie W czasie ostatniej
wojny Polacy stali się świadkami największej zbrodni ludobójczej
w dziejach świata. Naród żydowski został naznaczony, napiętnowany
jako odmienny gatunek ludzki. W gettach i obozach rozmieszczonych
na ziemiach polskich zamknięto milionowe rzesze Żydów z Polski
i innych krajów europejskich podbitych przez Niemców. Stopniowo
ograniczano ich wolność, pozbawiając kolejnych praw posiadania,
myślenia, podróżowania, jedzenia, wreszcie życia. W Treblince,
Bełżcu, Oświęcimiu. Zbrodnia ta przeszła do historii i już
nigdy nie zostanie z niej wymazana.
Jednak pewnej liczbie ludzi przeznaczonych
na zagładę udało się ujść śmierci. Stało się to dzięki ofiarnej
pomocy polskiego społeczeństwa, anonimowych zwykłych ludzi.
Pomagali oni Żydom na własną rękę i środkami, jakimi dysponowali.
Przechowywali swoich przedwojennych znajomych czy też - ze
względów czysto ludzkich tych, którzy przypadkowo stali
się ich podopiecznymi.
Ciemne piwnice, duszne strychy, podziemne
jamy i "mieszkaniowe" kryjówki - gdyby mogły przemówić...
Zbyteczne stałyby się wówczas mozolne trudy wydobywania faktów
na światło dzienne. Każda z kryjówek to niemy świadek wielu
dni i miesięcy cierpienia, nieustannego strachu, ustawicznego
napięcia ukrywających się przed zagładą ludzi. Gdyby te miejsca
mogły przemówić, każde z nich opowiedziałoby inną historię,
historię niecodzienną a jednocześnie taką zwykłą w czasach
"spełnionej Apokalipsy".
Po aryjskiej stronie
Pobyt Żyda po aryjskiej stronie naznaczony
był wiecznym strachem, nękającym bezustannie w dzień i w nocy.
Każdy szmer przy bramie po godzinie policyjnej, dźwięk trąbki
samochodowej, dzwonek przy drzwiach, najcichszy odgłos na
schodach powodowały palpitacje serca, obawę przed szpiclem,
szantażystą, gestapowcem czy żandarmem. Bać się należało każdego
sąsiada, dozorcy, administratora, inkasenta z gazowni czy
elektrowni oni wszyscy stanowili niebezpieczeństwo, bo każdy
mógł donieść na Żyda.
"Niebezpieczeństwo czyhało wszędzie,
ale nie wolno mi było wyglądać na przestraszonego. Niepokój
mógł mnie wydać, smutek był jeszcze gorszy. Często słyszało
się komentarz Żyda można rozpoznać po smutnych oczach! Oczy
żydowskie twierdzili znawcy są pełne smętku i zadumy.
Jest w nich skupiony cały ból getta, kilkuletnie cierpienie
i utrata najbliższych."
Trzeba więc było zejść ludziom z oczu,
ukryć w najbardziej niedostępnych miejscach. Sami prześladowani
byli w stanie zrobić niewiele. By mieć choć szansę na ocalenie
potrzebowali pomocy "aryjczyka".
Zamaskowane schrony
Najczęściej budowano schrony w mieszkaniach
do najpopularniejszych należały odcięte części pokojów lub
pokoje zamaskowane, alkowy, części strychów. Przerabiano piwnice
łącząc je klapami z mieszkaniem, sypano ziemianki, konstruowano
podziemne schrony. W tych wszystkich kryjówkach znajdowało
azyl po parę, kilka, czasem nawet kilkanaście osób.
Mieszkańcy domu przy ulicy Krótkiej
2 postanowili zbudować dla swych żydowskich podopiecznych
schron w piwnicy. Z tyłu, za zwyczajną piwnicą na kartofle
wykopano jamę, do której wejście znajdowało się za półką ze
słoikami z kompotem. Zapomniano tylko zabezpieczyć dopływ
powietrza do schronu!
"Ostrzeżeni przed łapanką na Żydów
ukryliśmy się - około 12 osób - w przygotowanym schronie.
Po 2-3 godzinach odczuliśmy brak powietrza, oddech się przyspieszył...
Dwie palące się świeczki, które oświetlały schron pogasły
z powodu braku tlenu. Powoli zaczęliśmy się dusić i tracić
przytomność. Na szczęście dla nas akcja skończyła się wczesnym
wieczorem (Niemcy schwytali w tym czasie i załadowali do przygotowanych
wagonów bydlęcych liczbę 1500 ofiar) i nas półżywych wyciągnięto
ze schronu- pułapki!"
Schron w domu pana Krzywoszańskiego
stanowił wydzielony z dużego pokoju kawałek pomieszczenia,
do którego wejście znajdowało się za wiszącym na ścianie obrazem
Matki Boskiej Częstochowskiej. W schowku tym było miejsce
jedynie na piętrową pryczę, na której spały 4 osoby. Tylko
późnym wieczorem wychodziły one do zamkniętego pokoju, by
rozprostować kości i odetchnąć świeżym powietrzem.
Na poddaszu obok mieszkania Państwa
Leszczyńskich, zorganizowano kryjówkę, do której wchodziło
się przez zasłonięty makatą otwór w ścianie, dodatkowo zastawiony
łóżkiem. W ukryciu tym znalazło schronienie i przeżyło Holocaust
10 osób, w tym dwoje dzieci i chory na gruźlicę staruszek.
"Nie będę tu opisywał warunków,
w jakich żyliśmy przez ponad rok w schronie - mówi Michael,
jeden z ukrywających się - ściśnięci w małym pomieszczeniu
na strychu, w nieznośnych warunkach sanitarnych, zawszeni
i zapluskwieni, bez dostępu świeżego powietrza i słońca, w
stałym codziennym zagrożeniu życia. Jedna z kobiet była w
ciąży i urodziła w schronie pięknego zdrowego chłopaka. W
obawie przed płaczem dziecka i groźbą wykrycia kryjówki zdecydowano
nie podwiązywać noworodkowi pępowiny; po godzinie maleństwo
zmarło.. Oddanie, poświęcenie, ba, bohaterstwo naszych gospodarzy
było bezgraniczne. Wyżywienie 10 ukrytych bez wzbudzenia podejrzeń
osób postronnych, dokonywanie zakupów, wynoszenie odchodów
nastręczało olbrzymie trudności i mogło w każdej chwili prowadzić
do zdemaskowania nas wszystkich. I tak żyliśmy w strachu długie
miesiące, a każdy dzień mógł być dla nas ostatni..."
Celina i Adam uciekli z getta w Łucku
i znaleźli schronienie u pani Janiny Korsak - dawnej znajomej.
"Jej mąż Tadeusz leżał ciężko chory na serce, w stanie
niemal agonalnym. Powiedział nam jednak: zostańcie tutaj,
co się z nami stanie to i z wami. Janina umieściła nas na
pawlaczu, który był w kuchni. Można było tylko leżeć lub klęczeć.
Nie można było zdradzić swej obecności żadnym dźwiękiem. Dopiero
wieczorem schodziliśmy z pawlacza i mogliśmy szeptem z Janiną
rozmawiać. Nic nie odda tamtejszych naszych przeżyć, ani napięć
w poczuciu codziennego ocierania się o śmierć i to nie tylko
własną, ale i ludzi, którym zawdzięczamy życie."
Gospodarskie azyle
Niemało "sprawiedliwych" kryjówek
znajdowało się także w wiejskich gospodarstwach. Niewielkie
pieniądze, jakie czasem otrzymywali chłopi za przechowywanie
Żyda, nie stały w żadnej proporcji do niebezpieczeństwa grożącego
przy wykryciu. Wieśniaka przyłapanego na tym "przestępstwie"
zamykano w chacie wraz z całą rodziną i palono żywcem. Los
ten spotykał czasem całe wsie. W ten sposób zginęły tysiące
polskich chłopów...
|