|
RECENZJA KSIAZKI LYNNE OLSON AND
STANLEY CLOUD
"A QUESTION OF HONOR"
WYMIANA LISTOW MIEDZY AUTORAMI I RECENZENTEM
LIST MINISTRA WŁADYSŁAWA BARTOSZEWSKIEGO
WASHINGTON POST, WRZESIEN - GRUDZIEN
2003
Tłumaczenie z jezyka angielskiego
na polski: Zbigniew Basara
Nowy Dziennik, 7 lutego, 2004
Recenzja Johna Whiteclaya Chambersa
II
The Washington Post, Book World
21 września 2003 r.
Ksiazka "Sprawa honoru: Dywizjon
303 im. T. Kościuszki: Zapomniani bohaterowie drugiej wojny
światowej" autorstwa Lynne Olson i Stanleya Clouda (...)
zaczyna się od fascynującej opowieści o grupie polskich pilotów
myśliwskich walczących bohatersko o Anglię, gdy ich własny
kraj padł pod naporem wojsk Hitlera w 1939 roku. Dywizjon
nazwany imieniem polskiego patrioty, który walczył podczas
Rewolucji Amerykańskiej, miał na swoim koncie dwa razy więcej
zestrzelonych samolotów niż najlepsza jednostka RAF-u, a jego
świetnie wyszkoleni i brawurowi piloci pikowali na swoich
Hawkerach prosto na bombowce i myśliwce Luftwaffe. Niesieni
entuzjazmem autorzy zagalopowali się nieco, uznając, że ten
jeden dywizjon przeważył szalę zwycięstwa w bitwie o Anglię
w 1940 roku.
Jest to prawdziwa opowieść o bohaterstwie,
braterstwie i chwale.
Żywiołowi, szarmanccy, waleczni i porywczy
Polacy stali się ulubieńcami brytyjskiej socjety, a prasa
- zarówno angielska, jak i amerykańska - traktowała ich jak
gwiazdy. Autorzy barwnie przedstawiają codzienne pojedynki
lotników ze śmiercią, ich noce pełne szaleństw, życie złożone
w ofierze i stracone miłości. Piszą też o zniecierpliwieniu
angielską drobiazgowością i ekscentrycznością Wielkiej Brytanii
wszystko wydawało się być przeciwieństwem tego, co zostawili
w Polsce. (Ponieważ żaden z pilotów już nie żyje, małżeński
tandem pisarski przeprowadził wywiady z dziećmi lotników,
by wydłużyć listę źródeł pisanych.)
Olson i Cloud rozwodnili skądinąd pasjonującą
opowieść o Dywizjonie 303, poświęcając drugą część swej grubej
książki historii Polski w okresu drugiej wojny światowej.
Połączenie tych dwóch różnych opowieści jest niezgrabne i
w ostatecznym rozrachunku nieudane. Przydługie streszczenie
raczej powszechnie znanej historii wojennej Polski przytłacza
świeżą opowieść o lotnikach.
W dodatku cała ta narodowa saga została
przypomniana w sposób dość osobliwy. Autorzy piszą głównie
o Polakach nie będących pochodzenia żydowskiego, zaś wzmianek
o antysemityzmie czy Holocauście jest niewiele. Olson i Cloud
postanowili podkreślić z jednej strony polski indywidualizm,
patriotyzm i sprzeciw wobec faszyzmu i komunizmu, a z drugiej
zdradę i manipulowanie Polską przez główne mocarstwa. W długiej
i dość kontrowersyjnej opowieści o alianckiej dyplomacji autorzy
z pasją (i w sposób raczej uproszczony) potępiają prezydenta
Franklina Roosevelta za to, że "zdradził" Polskę
dla Związku Radzieckiego.
Te cztery książki na różne sposoby pokazują,
że wiele różnorakich aspektów historycznego konfliktu, jaki
rozegrał się między 1939 a 1945 rokiem, można na nowo odczytać
z innej perspektywy i na podstawie nowych źródeł, poczynając
od niegdyś tajnych dokumentów ujawniających motywy podejmowanych
decyzji, a kończąc na świeżych relacjach zwykłych ludzi, którzy
żyli w tamtych niezwykłych czasach.
Druga wojna światowa była momentem przełomowym
XX wieku. Był to czas ogromnych wyzwań, ale też i ogromnych
nadziei na lepszy świat - na lepszą sytuację w kraju i za
granicą. Czy to, że historia tego okresu fascynuje do dziś,
może w ogóle dziwić?
John Whiteclay Chambers II - wykładowca
historii na Rutgers University oraz redaktor naczelny "The
Oxford Companion to American Military History."
Odpowiedź autorów
"The Washington Post, Book World",
18 października 2003 r.
Nowy Dziennik 7 lutego 2004
Jesteśmy wdzięczni Johnowi Whiteclayowi
Chambersowi II za miłe słowa, jakimi obdarzył w swej recenzji
naszą książkę A Question of Honor [Sprawa honoru] ("Book
World", 21 września). Jednak popełnił on błędy faktograficzne,
a miejscami zastanawiamy się, jak go w ogóle rozumieć.
Chambers pisze: "Niesieni entuzjazmem
autorzy zagalopowali się nieco, uznając, że ten jeden dywizjon
[Dywizjon 303] przeważył szalę zwycięstwa w bitwie o Anglię
w 1940 roku." Przecież my wcale tak nie napisaliśmy.
Stwierdziliśmy natomiast, że polscy
piloci (szczególnie z Dywizjonu 303, ale nie tylko oni) odegrali
kluczową rolę w bitwie. Na poparcie tej tezy przytoczyliśmy
fragmenty wielu dokumentów i opinie ekspertów, m.in. królowej
Elżbiety II i marszałka lotnictwa Hugh Dowdinga, ówczesnego
dowódcy lotnictwa myśliwskiego RAF-u. Oto co powiedział Dowding
(str. 163 naszej książki): "Gdyby nie wspaniała [postawa]
polskich dywizjonów [proszę zwrócić uwagę na liczbę mnogą]
i ich niezrównana waleczność, to zastanawiałbym
się, czy wynik bitwy byłby taki sam."
Chambers pisze też, że "potępiamy"
Franklina Roosevelta za sprzedanie Polaków pod koniec wojny.
Słowo "potępienie" niesie w sobie sporo emocji.
Owszem, ostro skrytykowaliśmy Roosevelta,
ale trzeba przy tym zauważyć (chociaż Chambersowi to umknęło),
że co najmniej tak samo krytycznie potraktowaliśmy Winstona
Churchilla.
Chambers stwierdza również, że skupiliśmy
się na Polakach nie będących pochodzenia żydowskiego, a "wzmianek
o antysemityzmie czy Holocauście jest niewiele". Nie
wyjaśnia przy tym, dlaczego pisanie o "Polakach niebędących
pochodzenia żydowskiego" wydaje mu się "osobliwe".
Tak czy inaczej, powyższe stwierdzenie mija się z prawdą.
Nasza książka opowiada o wkładzie polskich żołnierzy, zarówno
nie-Żydów, jak i Żydów, w zwycięstwo aliantów podczas drugiej
wojny światowej. Jesteśmy przekonani, że historia walki tych
żołnierzy nie jest bynajmniej "powszechnie znana".
Piszemy też o tym, że
żołnierze ci zostali zdradzeni przez Wielką Brytanię i Stany
Zjednoczone.
Polski antysemityzm i Holocaust są zasadniczo
luźno związane z tym tematem. Niemniej tam, gdzie związek
jest więcej niż luźny, piszemy o tym całkiem jasno, jak sądzimy.
Szczupłość miejsca nie pozwala nam na przytoczenie wszystkich
fragmentów, ale pozwolimy sobie zacytować jeden z wielu:
Na stronie 201, gdzie rozpoczyna się
dziewięciostronicowy passus o Holocauście i traktowaniem ogółu
Polaków przez nazistów, piszemy: "Holocaust był wyjątkowy.
Pod rządami faszystów Żydzi, bez względu na obywatelstwo,
mieli przejść niewyobrażalne cierpienia. Żadna grupa nie cierpiała
bardziej. Ale miną jeszcze dwa lata, zanim ruszy cała straszliwa
machina stworzona do ich masowej eksterminacji. W międzyczasie
Żydzi byli zapędzani do coraz mniejszych, coraz bardziej przerażających
gett, podczas gdy naziści koncentrowali się na mordowaniu
Polaków, którzy Żydami nie byli."
Stanley Cloud, Lynne Olson, Waszyngton
Odpowiedź Johna Whiteclaya Chambersa II:
Najważniejszą część książki poświęconą
bitwie o Anglię kończy m.in. następująca opinia: "Zdaniem
wielu pilotów i dowódców RAF-u wkład Polaków, szczególnie
tych z dywizjonu 303, przeważył szalę zwycięstwa w bitwie
(...)" (str. 163). Ponieważ dalsza część akapitu tę opinię
potęguje, czytelnik ma powody wierzyć, że autorzy sami się
z nią zgadzają.
Ton, z jakim Cloud i Olson odnoszą się
do polityki Roosevelta (i Churchilla) wobec Stalina, jest
tonem potępienia. Na przykład pisząc o linii Curzona, czyli
proponowanej granicy radziecko-polskiej, stwierdzają wprost,
że "polski premier był tą zdradą zdruzgotany (...)"(str.
357).
Jeśli zaś chodzi o marginalnie potraktowanie
Holocaustu mimo tego, że ogromna większość spośród trzech
milionów Żydów, którzy żyli w Polsce przed drugą wojną światową,
padła ofiarą ludobójstwa, to poświęcenie niecałych dziewięciu
stron temu zagadnieniu wydaje się być znaczącym pominięciem
w
przypadku 500-stronicowej książki.
Mimo wspomnianych słabości w książce
znajdujemy świeżą i barwną opowieść o brawurowych polskich
lotnikach walczących w bitwie o Anglię i w tym tkwi jej siła.
List Ministra Władysława Bartoszewskiego
RADA OCHRONY PAMIĘCI WALKI I MĘCZEŃSTWA
Warszawa, 23 grudnia 2003
Dr John Whiteclay Chambers II
(...)
Szanowny Panie Doktorze,
Jako że integralność terytorialna Polski była przez wieki
wielokrotnie
naruszana, Polacy są wyczuleni na złożoność swej tragicznej
historii. Jak Pan doskonale wie, naród polski poniósł ogromne
straty podczas drugiej wojny światowej. Bez rozważenia straszliwych
cierpień czasu wojny - śmierci wielu milionów ludzi, zniszczonych
miast, splądrowanych dóbr narodowych - nie sposób w pełni
pojąć historię Polski. Jestem głęboko przekonany, że wszelkie
próby minimalizowania polskich strat są historycznie nieścisłe
i złe z
moralnego punktu widzenia
Recenzując książkę pt. A Question of Honor: The Kosciuszko
Squadron: Forgotten Heroes of World War II [Sprawa honoru:
Dywizjon 303 im. T. Kościuszki. Zapomniani bohaterowie drugiej
wojny światowej], stwierdził Pan, że jej autor w osobliwy
sposób podkreśla wkład, jaki w zwycięstwo aliantów nad faszystowskimi
Niemcami włożyli Polacy nie będący pochodzenia żydowskiego.
Użycie takiego określenia powoduje, że u polskich czytelników
zapala się ostrzegawcze czerwone światełko. Określenie to
bowiem wyraźnie nawiązuje do głęboko zakorzenionego stereotypu
postrzegania historii Polski z czasu drugiej wojny światowej,
jakże rozpowszechnionego w historiografii zachodniej. Polska
walka z niemieckim i radzieckim agresorem (ten drugi bywa
ledwie wzmiankowany) jest z reguły przedstawiana na marginesie
Holocaustu.
To prawda, że Niemcy umieścili swoje straszliwe obozy zagłady
na polskiej ziemi. Prawdą jest też, że większość ofiar Holocaustu
stanowili polscy Żydzi. Ale to nie tłumaczy wojennej historii
Polski i jej mieszkańców. W żadnym wypadku nie mam zamiaru
umniejszać znaczenia Holocaustu, chciałbym jednak zwrócić
uwagę na polskie wysiłki podjęte dla obrony niezawisłości
i wolności. Wiedza społeczeństwa amerykańskiego, jak i społeczeństw
zachodnioeuropejskich na temat tego fragmentu historii jest
w mojej ocenie daleko niedostateczna.
Istotą polskich doświadczeń wojennych jest poczucie bycia
zdradzonym. U jego podstaw leży spostrzeżenie, że pokonanie
faszystowskich Niemiec nie przywróciło Polsce niezależności
i wolności.
Zresztą chodzi nie tylko o to. Strategia obronna Polski była
oparta na założeniu, że nasi zachodni sojusznicy dotrzymają
złożonych obietnic. We wrześniu 1939 roku Polska stała w obliczu
niemieckiej inwazji z pełną świadomością nierówności potencjału
wojskowego na niekorzyść sił polskich. Ale mieliśmy nie tylko
czołgi i samoloty. Mieliśmy też zapewnienie naszych sojuszników:
Francji i Wielkiej Brytanii, że pomogą nam w potrzebie, jeśli
uda nam się powstrzymać napór sił niemieckich przez kilka
tygodni potrzebnych do przygotowania kontrataku. Do dziś pamiętam
wiwatujący tłum, jaki zebrał się pod ambasadą brytyjską oraz
francuską w Warszawie 3 września 1939 r., kiedy oba te państwa
wypowiedziały Niemcom wojnę. Chociaż polska armia stawiała
opór przez pięć tygodni, oczekiwana kontrofensywa na froncie
zachodnim nigdy nie nadeszła. Ze złością i rozgoryczeniem
patrzyliśmy, jak Polskę zalewa wojsko niemieckie i radzieckie,
i zastanawialiśmy się, dlaczego nasi potężni sojusznicy pozostawali
bezczynni, podczas gdy my swoje zadanie wykonaliśmy. Porozumienie
zawarte w Jałcie między Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią
i Związkiem Radzieckim, spełniające żądania Stalina, przypieczętowało
los Europy Środkowej. Było to gorzkie doświadczenie - tym
bardziej, że uznawany przez mocarstwa zachodnie rząd polski
w Londynie nie został zaproszony do udziału w konferencji.
Nasz los rozstrzygnął się bez naszego udziału.
Zarówno Franklin D. Roosevelt, jak i Winston Churchill aakceptowali
żądania Stalina, aby państwa Europy Wschodniej i Środkowej
znalazły się w radzieckiej strefie wpływów. Jak mogliśmy się
wtedy czuć, jeśli nie zdradzeni po raz kolejny? Mimo naszego
wkładu w zwycięstwo nad faszystowskimi Niemcami (przecież
polscy żołnierze walczyli z Niemcami dłużej niż armia któregokolwiek
z aliantów) nie mieliśmy dużego wpływu na decyzje podejmowane
przy stole w radzieckim kurorcie.
Wspomniałem zaledwie o dwóch doświadczeniach
z przeszłości - jednym z początku i drugim z końca wojny,
by uzmysłowić, skąd wzięło się poczucie bycia zdradzonym.
Również przy okazji innych historycznych wydarzeń zachodni
sojusznicy nie udzielili nam wsparcia, na jakie zasługiwaliśmy
(np. zachowali bierną postawę w trakcie Powstania Warszawskiego
1944 roku), lub wykazali zupełny brak zrozumienia dla polskiego
punktu widzenia (np. negatywna reakcja Churchilla na polskie
próby wyjaśnienia mordu dokonanego
na tysiącach polskich żołnierzy, policjantów i urzędników
przez radziecki aparat represji wiosną 1940 r.).
Polacy zdawali sobie sprawę z wymogów geopolityki, jakie
stały za polityką ustępstw wobec kolonialnych aspiracji Stalina.
Jednak to, że byli świadomi, nie znaczy, że godzili się na
ten stan rzeczy. Dla moich współwięźniów z Oświęcimia, przyjaciół
z antyfaszystowskiego i antykomunistycznego podziemia w okupowanej
Polsce i dla wszystkich zaangażowanych w ratowanie możliwie
największej liczby ofiar Holocaustu nadzieja na zwycięstwo
i wolność pozwalała kontynuować walkę.
Zwycięstwo nadeszło, ale nadal nie byliśmy wolni. Minęło
prawie
pięćdziesiąt lat, nim spełniły się nasze marzenia. Cieszę
się, że mogłem osobiście przyczynić się do ugruntowania demokracji
w moim kraju. Jestem wdzięczny, że jako minister spraw zagranicznych
mogłem umocnić pozycję Polski jako członka NATO i przyszłego
członka Unii Europejskiej. Jest to dla nas solidna gwarancja
tego, że nasz głos będzie słyszany i nikt więcej nie
będzie decydował o nas bez nas.
Jestem winien moim przyjaciołom zabitym przez faszystowskie
Niemcy i Związek Radziecki zachowanie pamięci o ich poświęceniu,
aby nie było ono nadaremne. Dlatego też w tym kontekście słowo
osobliwy brzmi wysoce niestosownie.
W 1942 roku ukazała się w Wielkiej Brytanii
książka polskiego autora pt Dywizjon 303, opowiadająca niesamowitą
historię polskich pilotów broniących angielskiego nieba przed
niemieckim atakiem. Rok później wielu z nas czytało ją z wypiekami
na twarzy w okupowanej Polsce. Przepełniała nasze serca nadzieją
i dumą. Uważam, że to, iż Lynne Olson i Stanley Cloud przypomnieli
tę część historii anglojęzycznym czytelnikom, jest godne najwyższej
pochwały. Widzę w tym chęć oddania czci odważnym ludziom.
Mam przy tym nadzieję, że książka przyczyni się do lepszego
rozumienia polskiej historii w kraju, który uważamy za swojego
największego sojusznika.
Z poważaniem,
[podpis]
Władysław Bartoszewski
Honorowy Obywatel Izraela
Minister Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej
Polskiej (1995, 200-2001)
Do wiadomości:
Rutgers University - Stanowy Uniwersytet
New Jersey
Tlumaczenie z angielskiego: Zbigniew Basara
|