|
13 SPRAWIEDLIWYCH
FORUM 8 STYCZNIA 2003
WWW.FORUM-ZNAK.ORG.PL
W środę
w Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie odbyła się uroczystość
wręczenia dyplomów i medali "Sprawiedliwych wśród Narodów
Świata" osobom, które bezinteresownie i z narażeniem
własnego życia ratowały Żydów w czasie II wojny światowej.

Po uroczystości wręczenia medali
/ fot. IPN
- W codziennym życiu nie zawsze mamy
sposobność, by wykazywać się postawą heroiczną. Zdarzają się
jednak sytuacje, które wymagają od nas konkretnej ofiary.
Czas wojny wyzwalał w ludziach różne postawy. Obecni wśród
nas takimi szczególnymi postawami wykazywali się. Byli to
ci, którzy w czasie mroków tej najokrutniejszej z wojen, z
narażeniem życia pomagali swoim sąsiadom przetrwać zbrodnicze
czasy okupacji hitlerowskiej. To szczególny zaszczyt dla Instytutu
Pamięci Narodowej gościć takich ludzi i ich rodziny - powiedział
podczas otwarcia uroczystosci prof. Leon Kieres, prezes IPN.
Następnie zabrał głos ambasador Izraela
w Polsce prof. Szewach Weiss. Odwołał się on do swojego życiorysu
do czasów wojny i ludzi, którzy byli zaangażowani w ratowanie
jego i jego rodziny. Powiedział, że człowiek nie rodzi się
bohaterem. - Mówiąc o bohaterstwie, możemy powiedzieć, że
jednym przykładem są właśnie Sprawiedliwi i to jest najwyższa
szlachetność. I nie można mówić tu o liczbach, bo kto ratuje
jedno życie ratuje cały świat - mówił ambasador. Wspomniał
też swój pobyt w Polsce, jako powrót do kraju swojego dzieciństwa.
Wyraził swoje podziękowania za ten czas w imieniu swoim i
narodu izraelskiego.
Następnie odbyła się uroczystość wręczenia
medali.
Medal dla państwa Janiny i Jerzego
Gawlikowskich odebrał ich syn Sławomir Gawlikowski. Jego rodzice
w latach 1942-1943 udzielili schronienia Mosze Gajstowi, który
uciekł z warszawskiego getta.
Prof. Jerzy Szacki odebrał medale w
imieniu swoim i swojej matki Barbary. Obydwoje pomagali Irenie
Holander, która z pięcioletnią córką uciekła z warszawskiego
getta przed wybuchem powstania. Kiedy okazało się, że Irena
jest ponownie w ciąży, pani Szacka, którą znała przelotnie
przed wojną, ofiarowała jej schronienie w swoim domu. Szacka,
wdowa z szesnastoletnim synem, zajmowała się Ireną jak matka
i zadbała o odpowiednią opiekę medyczną. Oboje z synem zajmowali
się także nowo narodzoną dziewczynką. - Przyznam, że wówczas
nie byłem szczególnie szczęśliwy, że musiałem niańczyć obie
dziewczynki - opowiadał prof. Szacki dziennikarzom. Irena
Holender przeżyła wojnę i razem z dziećmi wyemigrowała do
Izraela.
Medal dla Michaliny i Mieczysława Mijakowskich
oraz Antoniny Popowskiej odebrał Adam Mijakowski, syn państwa
Mijakowskich.
Jesienią 1943 roku do państwa Mijakowskich,
mieszkających wówczas w Warszawie, zwrócił się znajomy policjant
z prośbą, aby udzielili schronienia rodzinie żydowskiej -
lekarzowi z żoną i córką. Ostatecznie postanowiono, że zamieszkają
oni u ciotki, pani Antoniny Popowskiej. Mieczysław Mijakowski
z dwoma synami wykopał tam podziemną kryjówkę w suterenie.
Rodzina Berłowicz przebywała u pani Popowskiej do końca powstania
warszawskiego, kiedy to razem z innymi mieszkańcami musieli
opuścić Warszawę.
Medal dla Genowefy Błażejczyk-Wiślickiej
odebrała jej córka, Bożena Bogusz.
Jakow i Pnina Chaimi latem 1942 r.
uciekli z getta w Żelechowie niedaleko Lublina. Po kilkutygodniowej
wędrówce spotkali przypadkiem Stanisława Błażejczyka, szewca,
którego znali przed wybuchem wojny i który zaproponował im
kryjówkę. Od tego momentu ukrywali się przez prawie dwa lata
na poddaszu stodoły w jego gospodarstwie. Szczególną jednak
pomoc i życzliwość uzyskali ze strony córki Stanisława, czternastoletniej
Genowefy Błażejczyk, która opiekowała się nimi z pełnym poświęceniem.
Medal dla Elżbiety i Edwarda Wojtarków
i ich córki Elżbiety Godlewskiej odebrała Elżbieta Godlewska.
W 1943 roku Ruth Kantin po ucieczce
z getta w Częstochowie dotarła do Warszawy i zwróciła się
o pomoc do pani Wojtarek, matki swojej szkolnej koleżanki,
Elżbiety. Państwo Wojtarek z córkami bez wahania przyjęli
ją do swego domu. Udało im się także załatwić dla Ruth kennkartę
na nazwisko Irena Brzezińska. Po pewnym czasie przybyła tam
także siostra Ruth, Celina, z mężem, którzy uciekli z getta
w Częstochowie. Dzięki pomocy państwa Wojtarek i ich córki
Elżbiety obu siostrom udało się przeżyć wojnę.
Medal dla Nadziei Anny Jarnuszkiewicz
i Haliny Kawtaradze odebrała córka pani Jarnuszkiewicz - Agnieszka
Jarnuszkiewicz-Załęska.
Franciszka Halberstadt poznała Annę
Jarnuszkiewicz w 1943 roku, kiedy udało jej się uciec z warszawskiego
getta przy pomocy Emilii Mazurowej, pracującej w tym samym
miejscu kuchni dla więźniów na Pawiaku. Pani Jarnuszkiewicz
znalazła dla niej schronienie w domu swojej siostry, Haliny.
Sama natomiast ukrywała w swoim domu matkę Emilii Mazurowej,
Klarę Baraś. Klara przebywała u Anny Jarnuszkiewicz do zakończenia
powstania warszawskiego, kiedy obie kobiety, jak wiele innych
osób, znalazły się w obozie w Pruszkowie.
W imieniu uhonorowanych medalem i dyplomem
"Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" podziękowania
złożyła Pani Elżbieta Godlewska. Przypomniała ona czasy spokojnego
życia warszawskiej ulicy z Polakami i Żydami oraz historię
swojej przyjaźni z Ruth ocaloną przez jej rodziców od zagłady.
Na koniec zabrał głos Jerzy Śliwczyński, Prezes Stowarzyszenia
Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, który przypomniał, że
na wzgórzu Yad Vashem najgęstszy jest las polskich drzew oliwnych.
W spotkaniu uczestniczyło liczne grono
zaproszonych gości, wśród których byli m.in. wicemarszałek
Senatu RP Jolanta Danielak, dyrektor Archiwów Państwowych
prof. Daria Nałęcz, pełnomocnik rządu ds. równego statusu
kobiet i mężczyzn Izabela Jaruga-Nowacka, prezydent Warszawy
Lech Kaczyński, senator Marek Balicki, kierownik Urzędu ds.
Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Turski, Rzecznik Praw
Dziecka Paweł Jaros, przewodniczący Żydowskiej Gminy Wyznaniowej
w Warszawie Piotr Kadlcik i prof. Tomasz Strzembosz.
|