|
Dobrze, ze jest IPN
Maciej Sandecki
Gazeta Wyborcza
18 listopada 2005
- Jestem usatysfakcjonowany - sprawą mojej teczki nie będę
się już zajmować - mówił wczoraj w Gdańsku Lech Wałęsa po
otrzymaniu dokumentów z rąk prezesa IPN Leona Kieresa. - Dobrze,
że są w naszym kraju takie instytucje jak IPN, które pomagają
te sprawy wyjaśnić, bo osób takich jak ja, niesłusznie pomawianych,
jest więcej.
Wałęsa zapowiedział, że osoby, które będą nadal twierdzić,
że był agentem, zostaną pozwane do sądu. - Ale sam tego robić
nie będę -dam upoważnienie emerytowanym adwokatom, niech sobie
emeryci dorobią i nauczą kultury ludzi, którzy zachowują się
nie fair - stwierdził Wałęsa. Były prezydent powiedział też,
że kopię otrzymanego dokumentu z IPN prześle o. Tadeuszowi
Rydzykowi. - Mam do niego maila, to mu wyślę - powiedział
Wałęsa. - Nie wierzę jednak, żeby ludzie, którzy mnie opluwali,
wycofali się teraz ze swoich oskarżeń. To zaszło za daleko,
oni nie mogą się teraz wycofać, ale im współczuję, bo stracili
rację bytu i nikt poważny nie będzie ich słuchał.
- Pan prezydent w ostatnich latach był bezpardonowo atakowany,
czym byłem bardzo zażenowany. Dziś z całą mocą powiem - pan
Lech Wałęsa jest bohaterem, wokół którego powinniśmy jednoczyć
nasze oceny historii - mówił do wyraźnie wzruszonego Wałęsy
prezes IPN Leon Kieres.
Kieres dodał, że przekazanie teczki Wałęsie nie było możliwe,
bo na jego temat IPN ma kilkadziesiąt tomów akt. - Zajmują
pół pokoju w naszym oddziale w Gdańsku - powiedział Kieres.
Wałęsa zapowiedział, że obejrzy te wszystkie dokumenty, ale
nie wie kiedy, bo w tej chwili nie ma na to czasu.
|