E-mail

English






TEMAT  W NASTEPNYCH TRZECH ARTYKULACH: ANTYSEMITYZM W POLSCE

List otwarty do premiera Kazimierza Marcinkiewicza
Przyzwolenie dla antysemityzmu

Eugeniusz Temkin
Rzeczpospolita, 22 czerwca 2006

Komentując rezolucje Parlamentu Europejskiego w sprawie pogłębiania się w Polsce przejawów nietolerancji, w tym również antysemityzmu, oświadczył pan, ze "nie spotyka sie" pan z przejawami nietolerancji w Polsce.

Chcialbym zakwestionowac to panskie stwierdzenie. Przeciez jako zawolany kibic pilkarski nie mogl pan nie zauwazyc, ze na polskich stadionach slowo"Zyd" traktowane jest jako najbardziej obelzywy epitet. A sprawa nie ogranicza sie wylacznie do stadionow. Poki jest na to spoleczne przyzwolenie, Polska nie ma nawet prawa pretendowac do miana kraju tolerancyjnego.

Pozwole sobie przedstawic panu i panskiemu rzadowi sytuacje mojej rodziny na jednym ze znanych ursynowskich osiedli, na ktorym od kilku lat ja i moja rodzina narazeni jestesmy na nieustajace szykany grupy kilkudziesieciu chuliganow, wsrod ktorych ogromna role odgrywaja kibice warszawskiego pilkarskiego klubu Legia, wspierani przez przedstawicieli subkultury dresiarskiej, a takze zwyczajnych ideowych antysemitow.

Zakwalifikowani przez nich jako Zydzi, jestesmy z roznym natezeniem przesladowani, poczawszy od wyzwisk typu

      "ty zydzie je... y", masowe skandowanie hasel
      "powtorzymy Oswiecim",
      "drugie Jedwabne",
      "dokonczymy za nich",
      "powywieszamy was",

po nocne telefony, agresywne, wulgarne napisy atakujace i szczujace nas, az po niedawne brutalne pobicie mego syna, studenta.

Gdy skoncze pisac do pana ten list i wyjde z domu, przejde obok umieszczonego na scianie szerokiej przejsciowej bramy pod naszym blokiem, tuz obok naszej klatki, wielkiego pieciometrowego napisu:

      "Jude won",

ktory pojawil sie kilka dni temu.

Przez niemal cale dorosle zycie bylem przekonany, ze hasla "powtorzymy Oswiecim" czy "Jude won" sa w Polsce haslami antypanstwowymi. Bylem jednak w bledzie.

Nic mnie i mojej rodziny nie chroni, nic sie nie liczy ani moj wiek, ani inwalidztwo, ani choroby w zwiazku z urodzeniem sie podczas zeslania rodzicow na Syberie, ani dzialalnosc w opozycji antykomunistycznej i "Solidarnosci", polaczona z internowaniem.

Nasza sytuacja jest idealnie modelowa, wrecz podrecznikowa, jako przyklad do rozwazenia dla panskiej partii i panskiego rzadu. Z jednej strony relatywnie nieliczna grupa chuliganow, z drugiej cala wielka struktura spoleczno-panstwowa: spolecznosc osiedlowo-spoldzielcza, wladze i administracja spoldzielni, policja, prokuratura, sady, kosciol parafialny,
lokalna, dzielnicowa prasa.

Otoz, panie premierze w naszej sprawie zawodza wszystkie instytucje spoleczne i struktury demokratyczne.

Zero pomocy czy wspolczucia, a w przypadku niektorych panstwowych instytucji istnieje wrecz solidarnosc z przestepcami. Dla sasiadow od momentu rozpoczecia przesladowan jestesmy jak zadzumieni, wola oni nic nie widziec, nie wiedziec ani nie slyszec. Chca tylko swietego spokoju. Nie przeszkadzaja im antysemickie napisy na scianach (napis "je... c zydow z tej klatki schodowej" zamalowano dopiero trzy tygodnie po naszej interwencji).

Administracja i wladze spoldzielni wbrew prawu spoldzielczemu, wbrew ludzkiej przyzwoitosci uznaja kwestie bezpieczenstwa za nasza prywatna sprawe. Mimo naszych prosb nie zajely publicznego stanowiska, nie zwrocily sie do spolecznosci osiedlowej w naszej sprawie, ba, nie zajaknely sie o tym w ich regularnie wydawanym biuletynie osiedlowym.

Nawet Kosciol, ta esencja polskosci, z ktorym tak bardzo zwiazani sa moi najblizsi, odwrocil sie od nas, a miejscowy proboszcz, podobnie jak przychodzacy do nas po koledzie wikary nie chca nic slyszec ani rozmawiac o naszych problemach (dowiedzielismy sie od nich tylko, ze sam ksiadz proboszcz w seminarium z powodu ciemnych wlosow byl wyzywany od Zydow). Wedlug nich mamy przetrwac i przeczekac.

Policja, prokuratura i sady stoja po stronie napastnikow.

Tendencyjnie przyjeto wykladnie obustronnego konfliktu, uznano, ze grozby karalne "nie nosza znamion czynu zabronionego".

Przesladowan na tle rasowym w zadnym z postepowan, nawet po pobiciu, policja i prokuratura nie chcialy rozpatrywac. Uznano nas, ofiary, za winnych zaistnialej sytuacji, poniewaz nie chcemy wyprowadzic sie z naszego osiedla.

Dzielnicowy ani razu nie zainteresowal sie nasza sytuacja. Ostatnio zas Komenda Rejonowa Warszawa Ursynow zrobila wszystko, by zatuszowac sprawe zmasakrowania mojego syna i nie dopuscic do ustalenia nazwiska napastnika i ukarania go. Sprawa zostala umorzona.

Panie premierze, nasz lek i strach o bezpieczenstwo i zycie zwiekszyly sie jeszcze bardziej po tym, jak zechcial pan podzielic sie wladza ze skrajna prawica. Jest to dla wielu ksenofobicznych srodowisk, w tym dla naszych przesladowcow, sygnal, ze sa bardziej u siebie niz do tej pory.

Czy dalej w swietle przedstawionych przeze mnie faktow uwaza pan, panie premierze, ze Polske mozna nazwac krajem tolerancji? I czy w naszej sprawie jest pan w stanie dac nam jakiekolwiek gwarancje bezpieczenstwa?

Czy tez, w zwiazku z upublicznieniem naszej sytuacji, zostaniemy uznani za osoby "znieslawiajace panstwo polskie i nasz narod", jak zechcial to zrobic w stosunku do poslow lewicy i demokratow.pl wicepremier panskiego rzadu?

Eugeniusz Temkin, Warszawa

 

Oświadczenie Kazimierza Orłosia

Przeciw antysemityzmowi

Gazeta Wyborcza, 27 czerwca 2006

Rezygnujac z udzialu w jury Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza, jako powód podaje powtarzajace sie antysemickie akcenty w publicystyce czlonka jury sekretarza kolegium Stanislawa Michalkiewicza.

Np. w numerach 9, 11, 12, i 19 z tego roku tygodnika "Nasza Polska":

      "..."Gazeta Wyborcza", odwiecznym zwyczajem handelesów patronujaca wszelkiej tandecie",

      "przetestowac mlodych szabesgojów",

      "pomysl zydokomuny na robienie glupim gojom wody z mózgu",

      "polityczne i inne elity niezdecydowane, czy wyslugiwac sie Zydom czy Niemcom",

      "gesi holokaustowane pod pretekstem ptasiej grypy",

      "z polecenia Stalina komunizm w Polsce robili Zydzi",

      "Anatol Fejgin jako parch pro toto"

       itp.

Moim zdaniem poglady, które kompromituja, wypowiadane publicznie przez p. Michalkiewicza, kompromituja jednoczesnie inicjatywe spoleczna, wspóltworzona razem z nim przez ludzi dobrej woli. A za takich oczywiscie uwazam pozostalych czlonków i przyjaciól zasiadajacych w jury.

Naleze do pokolenia, które pamieta wojne. Jako dziecko zetknalem sie z niewyobrazalnym okrucienstwem okupantów niemieckich wobec polskich obywateli Zydów.

Pamietam równiez dopuszczajacych sie okrucienstw Polaków.

Nasz kraj, na co wielokrotnie zwracano uwage, dla wielu pokolen Zydów stal sie wielkim cmentarzem. Chocby dlatego, piszac w Polsce o Zydach, nalezy moim zdaniem zachowac szczególny umiar i szczególna wrazliwosc.

Patron nagrody nie byl antysemita. Przeciwnie w powiesciach i publicystyce pisarza znajdziemy wiele dowodów sympatii i wspólczucia.

Jego relacja z masakry w podwilenskich Ponarach pozostanie w literaturze polskiej jednym z najbardziej wstrzasajacych opisów hitlerowskiego barbarzynstwa. Józef Mackiewicz byl polskim pisarzem, który w czasie wojny, jako jeden z nielicznych, zwracal uwage na nieporównywalna sytuacje Polaków, którym grozila smierc, i Zydów, którzy zostali skazani na smierc.

Zwracal tez uwage na dziesiatki nazwisk zydowskich na listach oficerów zamordowanych w Katyniu.

Dzis, akcentowane niemal w kazdym felietonie publikowanym w "Naszej Polsce", antysemickie poglady p. Michalkiewicza tworza zla opinie oraz kompromituja idee nagrody.

Tego faktu moim zdaniem nie mozna nie dostrzegac ani bagatelizowac.

Dlatego, w formie protestu, decyduje sie na wystapienie z kolegium jurorów.


Kazimierz Orlos
----------------------------------------------------------------

 

Faszyzm w autobusie

Agnieszka Taborska

Gazeta Wyborcza, 27 czerwca - 2006

List

19 czerwca tuż po godz. 19 wsiadłam na Nowym Świecie w Warszawie w jadący w kierunku Wilanowa autobus linii 180. Razem ze mną wsiadł ogolony na łyso, ubrany na czarno młodzieniec, od którego silnie wionęło alkoholem. Usiadł, wyjął telefon komórkowy, w który wkrótce zaczął krzyczeć: "Żydzi, Żydzi, cała Polska się was wstydzi! Jestem teraz w autobusie, a mamy w autobusach to mówić!" I jeszcze raz, i jeszcze. Współpasażerowie uśmiechają się pobłażliwie.

Przenoszę się na najdalsze miejsce przy tylnej szybie i widzę siedzącą przy tylnych drzwiach czarną dziewczynę. Na przystanku po skręcie w Czerniakowską młodzieniec chwiejnym krokiem wysiada. Już z chodnika spostrzega nie rdzennie mazowiecką pasażerkę, wygraża jej pięścią, usiłuje wsiąść z powrotem. Szczęśliwie autobus rusza. Podchodzę do dziewczyny, powiadam, że się wstydzę, i pytam, czy często zdarzają się jej tu takie historie. Odpowiada, że owszem.

Kilka dni przed tym wydarzeniem premier zapewniał, że nie spotkał się w Polsce z nietolerancją. Zapraszam, panie premierze, do autobusów! Ja mogłabym spisać podręcznik nienawiści z tego, co przez lata w nich usłyszałam. Z faszystą w czarnej koszuli spotkałam się jednak po raz pierwszy.

Agnieszka Taborska