|
Rynek
wydawniczy: Jan Tomasz Gross - przedpremierowo
w Tygodniku Powszechnym
05 lipca 2006 Temat:
Czasopisma

Zbrodnia kielecka" to najnowszy dodatek historyczny
do "Tygodnika Powszechnego".
Wydany w 60. rocznicę zbrodni w Kielcach zawiera przedpremierowy wykład Jana
Tomasza Grossa, który zostanie wygłoszony w ramach 16. Festiwalu Kultury Żydowskiej.
"Wyjaśniam, że krew na moim ubraniu." jest bezpośrednim nawiązaniem do najnowszej
książki Jana Tomasza Grossa pt.: "Strach. Antysemityzm w Polsce po Auschwitz",
która ukazała się w zeszłym tygodniu w USA wzbudzając wiele kontrowersji
- na długo przed publikacją.
Fragmenty wykładu Jana Tomasza Grossa opublikowanego
w najnowszym numerze "Tygodnika Powszechnego" w dodatku "Zbrodnia
kielecka".
"W miarę upływu czasu, kiedy ludzi poczęło ogarniać zmęczenie
i opadał nastrój wcześniejszego podniecenia, mordowanie Żydów
rozpełzło się po okolicy i zmieniło charakter. Rozmówca Łozińskiego,
którego reżyser identyfikuje jako dziennikarza, natknął się
nad rzeką Silnicą w drodze na dworzec kolejowy na >>luźny
tłum, [który] już po kilku godzinach tych ekscesów stał wokół
Żyda. Dwudziestoparoletni mężczyzna, już mocno pokrwawiony,
pamiętam, że był w kamizelce i białej koszuli, stał na środku
tej rzeczki, stał właściwie już taki ani nie krzyczał, ani
się nie ruszał, głowa spuszczona, stał na środku tej rzeczki
i naokoło stał ten tłum, który rzucał kamieniami i to rzucał
w taki sposób beznamiętny. Leciał kamień i tłum się patrzył,
czy już się przewraca, czy jeszcze nie. Tam był trochę taki
nastrój, nie pikniku, ale jakiegoś takiego rozgadania ludzi
po jakimś wielkim wstrząsie i tam dzielono się uwagami, przeżyciami,
jak to ten dopadł tego Żyda tam, a tamten, jeszcze gdzie
indziej. (.) Właściwie najtragiczniejsze było to, że ten
tłum robił to już na spokojnie, że tam nie było już w tym
żadnego podniecenia. Po paru godzinach wydarzeń wszyscy właściwie
już byli zmęczeni,, a mimo to podnosili kamienie i rzucali
tak jakoś spokojnie, jakby to nie chodziło o śmierć, o zabicie
człowieka.<<.
Bo charakterystycznym aspektem mordów
na Żydach tego dnia była, trudno to inaczej nazwać, normalność
popełnianych zbrodni. Poczynając choćby od tego, że wielotysięczny
tłum aktywny w pierwszej fazie napaści składał się z ludzi
najrozmaitszego autoramentu - kobiet, mężczyzn, dzieci, cywilów
i mundurowych. Młoda dziewczyna na schodach budynku przy
ul. Planty 7, żona odciągająca małżonka mordującego żydowską
ofiarę, harcerze - pełen przekrój społeczny obywateli Kielc.
|