|
Niekonczaca sie historia
Mam dosc fobii, polprawdy i latwej odwagi osadu w kwestii
polsko-zydowskiej
Czeslaw Bielecki
Rzeczpospolita Online,
August 14, 2006
http://www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_060814/publicystyka_a_1-1.F.jpg
Jesli Zyda pozbawiono po Holokauscie wlasnosci
albo dyskryminowano, to
robila to wladza ludowa, ktora przesladowala wywlaszczonych
ziemian,
gospodarnych chlopow, wykwalifikowanych robotnikow, przedwojennych
profesorow i na koncu Zydow, szczegolnie gdy nie afiliowali
sie do nowego
ustroju.
Wspolna historia Polakow i Zydow miala z powodu Niemcow i
Zaglady po prostu
sie zakonczyc. Ale nie zakonczyla sie. Wedlug jednych - na
szczescie, wedlug
drugich - na nieszczescie. Ci pierwsi uwazaja, ze roznorodnosc,
napiecie, a
czasem konflikty wzbogacaja Polakow i Zydow. Ci drudzy, zasklepieni
w swojej
innosci, sa przekonani, ze polskosci czy zydowskosci sluza
lepiej
hermetyczne kultywowanie urazow i ostateczne rozliczenie
win.
NIE UDALO SIE MNIE WYRZUCIC
Ani Polacy, ani Zydzi nie lubia przyznawac, ze najbardziej
dzieli to, co ich
laczy: mowienie wciaz o swoich historycznych dramatach, zaslugach
i urazach (czasem wzajemnych), sklonnosc do kombinacji myslowych
tlumaczacych kazdy skutek dobra przyczyna, przewaga solidarnosci
grupowej nad mysleniem panstwowym.
Gdy Polacy lub Zydzi rozmawiaja miedzy soba, gotowi sa przyznac,
ze to
wszystko stanowi dajace sie statystycznie wychwycic w ich
populacji cechy
narodowej mentalnosci i zbiorowej tozsamosci. Gdy formuluje
te obserwacje
ktos z zewnatrz, sa to zarowno dla Polakow, jak i Zydow stereotypy:
krzywdzace i lekcewazace. Raz antypolskie, za drugim razem
antyzydowskie.
Jesli zabieram po latach po raz pierwszy glos w kwestii polsko-zydowskiej,
to dlatego, ze mam dosc fobii, polprawd, latwej odwagi osadu.
Nikogo nie zamierzam w tej dyskusji udawac, sugerujac obiektywizm
wlasnego
punktu widzenia. Nie, to jest tekst subiektywny. Tak mysle
i raczej juz nie
zmienie zdania. To, co pisze, pisze na wlasny rachunek i
bez kompleksow.
Kiedys w Radiu Maryja ktos z moich znajomych uslyszal asa
naszego lotnictwa
i bohatera bitwy o Anglie. Powiedzial on z grubsza tak: "Mowia,
ze my w tym
radiu wzywamy, zeby nie glosowac na Zydow. Nieprawda. Na
Bieleckiego nalezy
glosowac, bo to jest dobry Zyd".
Kiedy indziej sam po przekreceniu galki trafilem na nieznanego
mi sluchacza
radia TOK FM. Wypowiedzial sie on rownie szczerze jak pulkownik
Skalski:
"Na wszelki wypadek zaznaczam, ze jestem wysokim blondynem o niebieskich
oczach. I jak widze, jak moj kraj jest rzadzony, to moze
juz go lepiej oddac
Zydom".
Otoz ja nie oddalbym Zydom ani Polakom prawa rozsadzania
wzajemnych krzywd, ktorych doznali w XX wieku, bo za dobrze
znam Polakow i Zydow.
A pamiec mam niezla. I polska, i zydowska. Pamietam, co w
Marcu '68 i potem
zrobili mi Gomulka, Jaruzelski i Kiszczak. Pamietam tez,
ze nigdy za to nie przeprosili Polakow ani Zydow; Polakow,
ze ich kompromitowali, Zydow, ze ich wyrzucili z Polski.
A tym lepiej pamietam, ze mnie nie udalo sie im wyrzucic.
LICZENIE ZYDOW
Czym manifestuje sie dzisiejszy polski antysemityzm? Nie
tyle brutalnymi
ekscesami, z ktorych znane sa Francja i Niemcy, ile powszechnym
zaprzeczaniem, ze antysemityzm w Polsce wystepuje.
Dobrowolna czy zlozona pod przymusem koalicyjnym wizyta Giertycha
w
Jedwabnem nie pomniejsza urazow czy obaw. Hasla dzisiejszych
wszechpolakow o walce z "elementem niepolskim" za
bardzo przypominaja komunistyczne porachunki z "syjonistami" -
byle tylko nie wymawiac slowa "Zyd".
Antysemityzmem jest permanentne liczenie Zydow, dochodzenie,
kto sie do ich
grona zalicza. Wolny czlowiek w wolnym kraju ma prawo byc
przede wszystkim
tym, za kogo sam sie uwaza, nie zas za kogo uznaja go inni.
Przykro stwierdzic, ze i kregi uwazane za liberalne potrafia
brac udzial w
tym zawezaniu wolnosci. Wolnosci bycia soba. Jezeli redaktorzy "Gazety
Wyborczej" probowali wymusic na Gustawie Herlingu-Grudzinskim
czy Ludwiku
Dornie deklaracje narodowosciowa, to jest to praktyka rownie
ohydna jak ta,
z jaka zetknalem sie w Marcu '68 ze strony nielicznych kolegow
na studiach,
a potem w areszcie sledczym - ze strony wszystkich bez wyjatku
esbekow.
Wtedy wlasnie zaczalem pisac w ankietach personalnych: narodowosc
zydowska, obywatelstwo polskie. Nie chcialem nikomu ulatwiac
zycia: byc Polakiem, gdy zrobilem cos uznanego za dobre,
a Zydem - gdy faktycznie czy rzekomo robilem cos zlego. Rownie
dobrze nasz wielki pisarz z Neapolu chcial byc Polakiem po
prostu - to byl jego wybor i kazdy powinien go uszanowac.
Istota bowiem fobii narodowosciowych jest to, ze antagonisci
gotowi sa
dzielic Zydow na dobrych i zlych oraz Polakow na dobrych
i zlych.
Dobrzy Zydzi moga nawet zasluzyc na miano Polakow. Dobrzy
Polacy z kolei to
ci, ktorzy uznaja, ze Zydzi lepiej wiedza, kto jest naprawde
dobrym
Polakiem.
Nielatwo w tych wzajemnych stosunkach o obiektywizm. Kazdy,
kto strasznie oburza sie, slyszac o polskim antysemityzmie,
powinien pamietac, ze podstawowym dowodem na jego istnienie
jest fakt, iz przecietny
Polak zaprzecza, ze sie z nim styka.
Trudno mi uwierzyc, ze jezdzilem innymi autobusami, bywalem
w innych
miejscach pracy i tylko ja slyszalem slowo "Zyd" jako
najgorsza obelge.
Ostatnio przeczytalem fragment mojej teczki z IPN i usmialem
sie do lez.
Nie przepadam za zydowskim besserwisserstwem i nerwowoscia.
W kregu
menedzerskim naszej podziemnej firmy CDN wprowadzilem pol
zartem, pol serio
numerus clausus, o czym moim najblizszym wspolpracownikom
wprost mowilem. I
oto z mojej teczki dowiedzialem sie, ze bedac Zydem, zatrudniam
w podziemiu
"wspolziomkow i ludzi o sklonnosciach filosemickich". Ta uwaga mowi
posrednio prawde o przesadach tych, ktorzy na nas polowali,
i tych, ktorzy
im donosili. Trawestujac podtytul ksiazki "Strach" Jana
T. Grossa, mozna powiedziec: tak wygladal polski komunizm
po Auschwitz.
FALSZYWA SYMETRIA
Polacy, ktorzy tak wiele wycierpieli od Rosjan i Niemcow,
z trudem przyjmuja
do wiadomosci, ze nie ma symetrii miedzy Holokaustem a nawet
najgorszymi
przesladowaniami, ktorych doznali z rak siepaczy stalinowskich
czy
nazistowskich.
Nie te liczby, nie ta skala i inna, nie tak darwinistycznie
rasistowska,
motywacja totalnego wyniszczenia. Nawet jesli cala polska
rodzina byla
przesladowana przez gestapo czy UB, to ktos przezyl, zostaly
jakies zdjecia
bliskich, przedmioty. Jedynym dostepnym i chociaz troche
podobnym skala
doswiadczeniem narodowego wyniszczenia bylo Powstanie Warszawskie.
Cwierc miliona mieszkancow zginelo w ciagu trzech miesiecy.
Ale pozostaly po nichslady, miejsca walk i meczenstwa znaczone
krzyzami na murach oraz pelna czci pamiec o ruinach, z ktorych
stolice na nowo odbudowano.
Skala wygumkowania Zydow z polskich miast i miasteczek to
swiadectwo -
nieudanej na szczescie - proby starcia przez hitlerowskie
Niemcy calego
narodu z powierzchni ziemi.
To nieporownywalne wprost z zadnymi innymi wydarzeniami w
historii: po pol
miliona galicyjskich Zydow pozostala nieduza, ot, 200 na
300 m, polana w
Belzcu. Niedaleko szosy Krakow - Lwow tuz kolo przejezdzajacych
pociagow
mordowano ich spalinami silnikowymi, a potem miesiacami palono
zwloki.
Dopiero w wolnej Polsce wzniesiono w Belzcu pomnik. Trzeba
dodac - wspanialy
w swoim dramatyzmie.
Zaglada byla czyms bezapelacyjnym, ostatecznym. Jej asymetrii
nie da sie
odwrocic. Nigdy nie dowiemy sie na przyklad, jak zachowaliby
sie Zydzi wobec
Polakow, Francuzow czy Holendrow, gdyby to oni byli podobnie
przesladowani.
W jakiej proporcji w ich reakcjach mieszalyby sie groza,
obojetnosc, radosc
z powodu cudzego nieszczescia, na ktorym mozna skorzystac,
chec pomocy nawet
za cene zycia wlasnego i wlasnej rodziny lub obojetnosc i
zamkniecie drzwi?
RONDO DMOWSKIEGO
Punkt, w ktorym Polacy i Zydzi sa po ludzku i brzydko podobni,
to fakt
wypierania ze zbiorowej pamieci czynow hanbiacych, ktore
popelnili juz nie
pojedynczy Polacy czy pojedynczy Zydzi, lecz cale ich zbiorowosci.
I w tym
nie roznia sie od innych narodow.
Zbiorowoscia byli szmalcownicy, ktorzy wydawali Zydow Niemcom.
Dzisiejsze rondo Dmowskiego w Warszawie bylo - o ironio -
ich stalym punktem obserwacji. Po prostu stali tam caly czas
i zagladali w twarze przechodniow. Szukali strachu w oczach,
skulenia zaszczutych zwierzat, czekali na latwy lup.
Nie jest prawda, ze Polacy nie wiedzieli, co Niemcy zgotowali
Zydom,
wiedzieli o tym rownie dobrze jak o sowieckich wywozkach
do lagrow czy na
Sybir. Wie sie tyle, ile chce sie wiedziec. Umysl i zmysly
bronia sie przed
koszmarem rzezni, zdzierania skory ze zwierzat. Dlaczego
nie mielibysmy
bronic sie przed urzeczywistniona ludzka rzeznia? To juz
raczej Zydzi
zamknieci w gettach mogli nie wiedziec o czekajacym ich losie.
Ale tez do
czasu.
Policja zydowska w gettach, zydowscy donosiciele i tropiciele,
tak jak
pozniej siepacze stalinowscy byli pewna zbiorowoscia, ktora
tez wiedziala,
co robi.
W kazdym wielkim strachu jest czyjs maly strach. Ale czy
mozna sie zgodzic z
argumentem Juliana Stryjkowskiego, ktory ten maly strach
w okupowanym przez
Sowietow Lwowie okreslil w swojej powiesci "Wielkim
strachem"?
Czy mozna przyjac, ze odpowiedzia na stereotyp "zydokomuny" jest
formula:
jesli ktos zostal komunista, to przestal byc Zydem? Zatem
jesli ktos zostal nazista, to przestal byc Niemcem? A kiedy
zostal szmalcownikiem czy bral udzial w pogromie kieleckim,
to przestal byc Polakiem?
WINY PRAWDZIWE I DOMNIEMANE
Podtytul ostatniej ksiazki Jana T. Grossa "Strach" brzmi: "Antysemityzm
w
Polsce po Auschwitz. Proba historycznej interpretacji".
Autor probuje dojsc do pierwotnej winy Polakow wobec Zydow,
konfrontujac wydarzenia z zupelnie roznych porzadkow.
Nie widze najmniejszych szans na zbilansowanie na jednym
rachunku
rzeczywistych i domniemanych win i krzywd.
Domniemanych? - spytaja Zydzi. Tak, domniemanych! Gross,
jak wielu innych, wiedzac doskonale, czym bylo panstwo polskie
sprowadzone do radzieckiego protektoratu, rozlicza polskie
spoleczenstwo za rzady ignorujace podowczas skargi przesladowanych
Zydow.
Tymczasem jesli Zyda pozbawiono po Holokauscie wlasnosci
albo
dyskryminowano, to robila to wladza ludowa, ktora przesladowala
wywlaszczonych ziemian, gospodarnych chlopow, wykwalifikowanych
robotnikow, przedwojennych profesorow i na koncu Zydow, szczegolnie
gdy nie afiliowali sie do nowego ustroju.
Jesli zas partia przesladowala wlasnych czlonkow, to byl
to znany z
historii wszystkich rewolucji przypadek maszynisty przejechanego
przez
wlasny parowoz dziejow. Mozemy mu wspolczuc - czy jest Zydem,
czy Polakiem
- jako czlowiekowi, ale w bilansie niezliczonych ofiar komunizmu
i nazizmu
nie warto zbyt dlugo schylac sie nad przesladowcami, ktorzy
podlegli
kolejnym przesladowaniom. Na tym bowiem polegala ta technologia
wladzy, od
Sowietow, przez PRL, az po Kube.
Powojenne pogromy czy mordy Zydow, "znikanie" Zydow,
ktorzy pojawiali sie,
by upomniec sie o swoja wlasnosc, byly objawami rozbestwienia,
ktore
wyzwolil Hitler. Zyd przestal byc czlowiekiem, byl insektem.
Tak jeden z
katow z Chelmna nad Nerem opisal na urlopie swojemu koledze
z wojska, czym
sie zajmuje: skret podeszwy na chodniku i chrzest deptania,
roztarcia.
Ale tu nie moze byc miejsca dla zadnych zludzen
zydowskich; w
stosunku czlowiek - czlowiek kategoria wroga u komunistow
nie roznila sie
od kategorii wroga u nazistow: zapluty karzel, wsciekly pies,
wyrzucony na
smietnik historii czy insekt - to juz naprawde wszystko jedno.
PO HIPNOZIE
Niestety, idea grabienia zagrabionego nie ma konca.
Faktycznie najpierw Polacy stali sie profitentami majatkow,
ktore Niemcy
zagrabili zamordowanym Zydom. Ale przede wszystkim nowe komunistyczne
panstwo wywlaszczylo wszystkich obywateli z ich majatkow.
To samo
nieskuteczne panstwo (jak kazde panstwo postanawiajace sterowac
zyciem
obywateli od produkcji elektrycznosci po handel pietruszka)
bylo w jednym
skuteczne: w grabieniu obywateli i w terroryzowaniu ich.
Jezeli wszystko wskazuje na to, ze ktos opuszcza dom, zeby
do niego nie
wrocic, ktos inny go zajmuje, jesli tylko lokalna wladza
na to pozwala.
Niezaleznie od tego, czy tego kogos wioza na smierc do Treblinki,
jak
Zydow, wywoza na Sybir, jak Polakow i Zydow, czy wysiedlaja,
jak Niemcy
Polakow lub Polacy Niemcow. Czy jest to powstanie w Warszawie,
czy powodz w Nowym Orleanie, trzeba wielkiej mobilizacji
wladzy, policji i zandarmerii,
aby wszelka swolocz nie zaczela grabic.
Zydzi maja prawo miec zal do Polakow o Schadenfreude, gdy
byla to radosc z
powodu Zaglady, radosc, ze Niemcy rozwiazali polski problem:
ekonomiczny,
spoleczny, obyczajowy.
Ale okrutna i naturalna korzysc z latwego dysponowania majatkiem
dotyczy
wszystkich, ktorzy weszli do cudzych domostw. Niemcy do zydowskich
w
Niemczech, Zydzi do polskich (jesli Rosjanie nie wywiezli
ich z Polakami),
Polacy do poniemieckich. Z takiego poczucia winy czy strachu
jeszcze nie
rodzi sie zbrodnia. Zabija sie z nienawisci i chciwosci.
Jesli nagle w malym miasteczku pojawiali sie zywy Zyd czy
Zydowka, jakby
cudem dla swiezych wlascicieli zmartwychwstali z popiolow
Auschwitz,
Treblinki czy Belzca, i mowili: oddaj, co moje, albo kup
to ode mnie, tym
bardziej ze ja nie chce zyc tu, na cmentarzu moich bliskich,
a nastepnie
ten Zyd czy Zydowka znikali, to bylo to zwykle morderstwo
z checi zysku.
Ze dosc czeste byly te historie Zydow zglaszajacych sie po
swoj majatek i
nagle znikajacych? Tak, opisala to Hanna Krall w jednym ze
swoich
opowiadan-reportazy i mozna powiedziec, trawestujac tytul
jej ksiazki, ze w
wolnej Polsce i Polacy, i Zydzi budza sie po hipnozie.
INNY SWIAT
W kazdym narodzie pojawiaja sie neofaszysci, ekstremisci.
Panstwo wolne i
demokratyczne musi utrzymywac ich w ryzach. Jesli tego nie
robi, wina spada
tez na spoleczenstwo, ze zafundowalo sobie zle panstwo albo
tolerowalo
slabe panstwo.
Ale zadna miara nie mozna zarzucic Polakom, ze wybrali sobie
po Auschwitz
wladze, skadinad wszechwladna i zdolna do wszechobecnego
terroru, ktora
nagle w Kielcach w czasie pogromu zachorowala na bezsilnosc.
W dodatku Zydzi u wladzy uznali, ze publiczna obrona innych
Zydow, bitych i
zabitych w pogromie, przyniesie straty propagandowe tejze
komunistycznej
wladzy. Nie widze powodu, aby z Zydow-komunistow (czy sie
za nich juz wtedy
uwazali, czy zaczeli sie nimi czuc dopiero gdy w nich samych
uderzyl
partyjny antysemityzm) zdejmowac odpowiedzialnosc za ten "antysemityzm
po
Auschwitz". Bowiem za antysemityzm wladzy odpowiadaja
ludzie tej wladzy,
tak samo jak za jej antypolskosc i antypatriotyzm. Niezaleznie
od tego, czy
sa Polakami czy Zydami.
Nie zdejmuje to w najmniejszym stopniu winy z Polakow mordujacych
sasiadow
w pogromach w Krakowie czy Kielcach. Bo nawet gdyby pogrom
byl
komunistyczna prowokacja (na co zadnych materialnych dowodow
nie ma, a
zasada kto skorzystal, qui prodest, ma granice interpretacji),
to Polacy
mordujacy w czasie pogromu dali sie sprowokowac dlatego,
ze nosili w sobie
dostatecznie duzy ladunek slepej nienawisci.
W ksiazce Grossa "Strach" hipoteza interpretacyjna
przeslania co krok ohyde
i groze antysemityzmu w komunizmie.
Prawda o ludziach, o Polakach i o Zydach jest trudna do przyjecia
dla nich
samych. Bowiem w normalnych czasach trudno jest przyjac do
wiadomosci, jak
funkcjonowal Inny Swiat.
Calek Perechodnik, policjant z otwockiego getta, czlowiek
inteligentny i
wyksztalcony, kazal wlasnej zonie z malenkim dzieckiem wyjsc
z kryjowki,
gdy nastapila Aktion; uwierzyl Niemcom, ze rodzin policjantow
nie wysla na
smierc. Ukrywajac sie pozniej, z dna swojej rozpaczy probowal
ratowac sie, piszac "Spowiedz", ktora dotrwala
do naszych czasow.
Calek Perechodnik postanowil w godzinie przedsmiertnej opisac
- jak to
lapidarnie ujal - niemieckie bestialstwo, polska podlosc
i zydowskie
tchorzostwo.
Bestialstwo niemieckie jest tu oczywistoscia. Tym, z czym
Polacy i Zydzi
czytajacy "Spowiedz" musza sie zmierzyc, jest podlosc
jednych i tchorzostwo
drugich.
Perechodnik widzial podlosc pazernego rzucania sie Polakow
na wlasnosc ich
mordowanych sasiadow i widzial tchorzostwo Zydow przekonanych
do konca -
jak on sam - ze smierc zabierze sasiadow, ale nie wlasnie
jego.
Jak wiemy, do rozpaczliwych zrywow w getcie wilenskim i warszawskim
w imie
innej smierci doszlo bardzo pozno, gdy Zydow zostala przy
zyciu tylko
garstka. Wyrachowane tchorzostwo i egoistyczny spryt paralizowaly
aktywna
solidarnosc i samoobrone spolecznosci zydowskiej. I nie chodzi
tu o ten
moment ostateczny, ktory tak samo dla Zydow i Polakow wygladal
w Auschwitz,
a osobno, ale tak samo w Belzcu i Katyniu.
Rzecz w tym, co dzialo sie przez dwa i pol roku
przed Ostatecznym
Rozwiazaniem. To jest lekcja, ktora dotarla do przyjmuje
do wiadomosci, ze Zydzi w Izraelu nie chca ilustrowac ich
antysemickich ani filosemickich stereotypow. Izraelczykow,
i to dotarla tak
mocno, ze do dzis swiat niechetnie Chca jak kazdy narod miec
prawo do zycia. W odwadze, chocby smiercionosnej dla tych,
ktorzy chca zniszczyc Izrael. I bez slabosci
i strachu racjonalizowanych inteligencja, byle tylko ktos
nie zarzucil nam, ze w obronie wlasnej nie mamy humanistycznych
hamulcow.
Panstwo Izrael powstalo w wyniku Zaglady, bylo posrednim
czy bezposrednim
skutkiem wyrzutow sumienia zachodniego swiata, ktory pozwolil
na
wymordowanie 6 milionow europejskich Zydow.
Dzis ten sam Zachod znow chcialby widziec Zydow
szlachetnych, choc
slabych. Wspolczuc im i na ich koszt sycic swoj latwy humanizm.
Ale Izraelczycy tym roznia sie od Zydow, ze nie chca juz
byc ofiarami
historii, ktore placa cudze rachunki. Bardzo chcialbym, aby
Polacy podobnie patrzyli na swoja dramatyczna historie i
wysnuwali z niej podobnie pragmatyczne i chlodne wnioski.
OD GETTA DO INTEGRACJI
Zaglada spowodowala zjawisko przesuniecia sie Zydow z peryferii
zachodniej
cywilizacji do jej centrow, z dolow spolecznych i waskiego
wierzcholka
plutokracji pieniadza na szeroki obszar zajmowany przez klase
srednia.
Zydzi wspolczesni to juz nie wysepka bankierow, adwokatow
i lekarzy w morzu
zydowskiej biedoty. To takze filmowcy, ludzie mediow, naukowcy
- to w
swojej masie klasa srednia, raczej wyzsza niz nizsza. Zydzi
przeszli w XX
wieku droge odwrotna do tej, ktora ida dzis imigranci, ludzeni
przez Zachod
wielokulturowoscia. Przeszli od zasklepienia sie w swoich
gettach do
integracji ze spoleczenstwami, w ktorych zyja.
Tozsamosc nie oznacza dzis dla Zydow hermetyzmu. Ten sukces
integracji bez
utraty korzeni budzi nadal zawisc i niechec.
Zmierzam do konkluzji.
Uzyteczne w drodze do niej bedzie motto zaczerpniete z ksiazki
Christophera
R. Browninga "Zwykli ludzie. 101. Rezerwowy Batalion
Policji i Ostateczne
Rozwiazanie w Polsce".
Autor pokazuje, jak zwykli Niemcy zamienili
sie w mordercow w
niezwyklych okolicznosciach, ktore szybko uznali za zwyczajne.
Strzelali,
stojac na wprost swoich zydowskich ofiar. Nawet z usmiechem
fotografowali
sie z nimi tuz przed zadaniem im smierci. Z niemiecka systematycznoscia
tych paruset ludzi zdolalo wlasnorecznie zamordowac kilkadziesiat tysiecy
Zydow.
Browning, autor tego historycznego studium,
stwierdzil dwie rzeczy
jako memento dla przyszlych zbrodniarzy i przyszlych interpretatorow
wydarzen.
Nie ma zadnego dokumentu swiadczacego o represjach
wobec zwyklych
Niemcow, ktorzy po prostu odmowili wykonania zbrodniczego
rozkazu. Zatem
nie ma zadnej taryfy ulgowej dla zbrodniarzy chowajacych
sie za dyscyplina
rozkazu.
Dla badaczy i interpretatorow zbrodni rowniez podaje twarda
wskazowke:
tlumaczenie nie jest usprawiedliwianiem, zrozumienie nie
jest wybaczeniem.
Jan T. Gross cytowal liczne szokujace wypowiedzi z filmu "Swiadkowie"
Marcela Lozinskiego, filmu z wywiadami przeprowadzonymi po
latach z
odnalezionymi swiadkami pogromu kieleckiego.
Nie przytoczyl jednak jednej bliskiej memu sercu
sceny. Do
wlasciciela zakladu fotograficznego w Kielcach przyszedl
tego sadnego dnia
rozwscieczony motloch i zazadal wydania Zyda, ktory u niego
pracowal.
Wlasciciel odpowiedzial na to, ze sam przezyl Auschwitz i
nie boi sie ich.
I kazal im sie wynosic, bo to jest jego Zyd i on za niego
odpowiada.
I tlum odstapil.
Konkluzja tego tekstu jest malo optymistyczna.
Bo nie jest i nie bylo lekko ani latwo byc Zydem. I nie jest
ani nie bylo
lekko i latwo byc Polakiem w XX-wiecznych probach naszej
historii.
Bowiem ciezko byc czlowiekiem w nieludzkim ustroju i w nieludzkich
czasach.
Chciec o tym wiedziec do konca okazuje sie rzecza wazniejsza
niz znac
szczegolowe fakty i okrucienstwa, ktore zrelacjonowal autor "Strachu".
O ile bowiem nie ma symetrii miedzy Holokaustem a innymi
przesladowaniami w
Polsce, o tyle jest symetria miedzy mordem w Kielcach na
pewnej grupie
obywateli zaklasyfikowanych jako Zydzi (w tej grupie zginelo
tez dwoch
Polakow, a jakze) a ubowskim pogromem dokonanym na grupie
obywateli
zaklasyfikowanych jako "polscy faszysci", podczas
gdy byly to niedobitki
patriotycznych organizacji AK i WiN.
Zydzi wola nie pamietac o swoich policjantach i donosicielach,
Polacy wola
nie pamietac o swoich policjantach i donosicielach.
Kazdy nieludzki system, gwarantujac bezkarnosc, wciaga zwyklych
ludzi w
zachowania zbrodnicze. I ta bezkarnosc czynow dokonywanych
w majestacie
prawa powoduje, ze szybko wypieramy je ze swojej swiadomosci.
ODPOWIEDZIALNOSC ZA ZBIOROWOSC
Jak wyjsc calo moralnie, intelektualnie i politycznie z pulapki
historii,
ktora polaczyla i rozdzielila Polakow i Zydow?
Nie mozna stosowac zasady zbiorowej odpowiedzialnosci: nikt
nie moze
odpowiadac za winy rodzicow, dzieci, braci czy braci przyrodnich,
rodakow
czy sasiadow.
Nie mozna tez bronic zasady zbiorowej nieodpowiedzialnosci
za konkretne
czyny: za skrytobojstwo zydowskich wspolpracownikow BIP Armii
Krajowej -
Handelsmana i Makowieckiego, czy za pogromy dokonane przez
Polakow w
Kielcach czy Krakowie. Ale zbiorowa nieodpowiedzialnoscia
nie mozna tez objac sadowego morderstwa Wolinskiej na generale
Nilu-Fieldorfie i zbrodni jej podobnych katow zza biurka
(a czesto, jak Rozanski czy Fejgin, nie tylko zza biurka).
Zbiorowej nieodpowiedzialnosci nie podlegaja zbrodnie Salomona
Morela, od niedawna obywatela Izraela, popelnione w obozie
w Swietochlowicach na Niemcach i Polakach.
Glosze postawe odpowiedzialnosci za zbiorowosc.
Jest to odpowiedzialnosc cywilna: Rosjan i Niemcow, Polakow
i Zydow,
Palestynczykow i Baskow, Tutsi i Hutu.
Bez niej narody zamieniaja sie w motloch, ktorym tyran moze
manipulowac,
albo miazge etniczna, ktora inny tyran moze zniszczyc.
Nie jest to postawa latwa do przyjecia w codziennym zyciu.
Ale innej nie
uda sie nam chyba wypracowac, rozliczajac stare konflikty
i przygotowujac
sie do nowych cywilizacyjnych wyzwan. Tymi wyzwaniami jest
dzisiaj aktywna
obrona naszej cywilizacji przed agresywnym hermetyzmem grup,
zamykaniem sie w gettach narodowych i myslowych, ideologicznych
i religijnych. A takze
zrozumienie, ze zawisc etniczna czy klasowa zaowocowac moze
zawsze
nienawiscia i zbrodnia.
W czlowieku drzemie bestia. Nie trzeba wierzyc w Boga, zeby
uwierzyc w
diabla, ktory czai sie w zwyklych ludziach.
CZESLAW BIELECKI, CZESLAW BIELECKI, działacz dawnej opozycji antykomunistycznej,
były poseł, architekt, eseista
Sierpień 2006
Jest to fragment książki "Wizja Polski", którą wydawnictwo Świat
Książki
opublikuje w maju 2007 r.
|