|
Ślązak, który ratował Żydów
Witold Gałązka, Przemysław Jedlecki,
Józef Krzyk,
Gazeta Wyborcza
Katowice, 17 września 2004
Henryk Sławik, śląski powstaniec, uratował
w czasie II wojny światowej pięć tysięcy polskich Żydów. Rozstrzelali
go za to hitlerowcy. Polska przypomniała sobie o nim po kilkudziesięciu
latach.
Sławik uratował więcej Żydów niż Oskar
Schindler i szwedzki dyplomata Raoul Wallenberg. Przez lata
o nim milczano. Dopiero w zeszłym roku pojawiły się pierwsze
artykuły i książki o bohaterskim Ślązaku.
Kilka dni temu prezydent Kwaśniewski nadał Sławikowi pośmiertnie
Krzyż Komandorski, a w piątek w Katowicach odsłonięto poświęconą
mu tablicę. Przyjechał m.in. premier Marek Belka i goście
z Węgier.
Niezwykła epopeja Sławika - powstańca śląskiego, socjalisty,
dziennikarza i radnego - zaczęła się we wrześniu 1939 roku.
Po ucieczce z Polski został internowany na Węgrzech. Tam zaprzyjaźnił
się z Jozsefem Antallem, radcą węgierskiego MSW (ojcem pierwszego
po upadku komunizmu premiera demokratycznych Węgier), który
wyciągnął go z obozu.
Sławik został delegatem emigracyjnego rządu polskiego na
Węgrzech. Kierował tajną operacją przerzutu uciekinierów do
polskich sił zbrojnych na Zachodzie. Do współpracy wciągnął
Antalla. Wkrótce zaczęli ratować tysiące polskich Żydów, którzy
uciekali z Polski na Węgry.
Wystawiali im fałszywe dokumenty potwierdzające, że są Polakami
wyznania katolickiego. W założonym przez nich sierocińcu w
Vacu dla rzekomo polskich, a w rzeczywistości żydowskich sierot
zaangażowali do pracy katolickich księży. By uwiarygodnić
katolicki charakter sierocińca, zorganizowali nawet wizytę
nuncjusza papieskiego Angela Rotty.
Gdy w 1944 roku rozpoczęła się okupacja Węgier, Niemcy aresztowali
Sławika. Torturowany, nie wydał nikogo. W taki sposób uratował
Antallowi życie. Trafił do obozu koncentracyjnego w Mauthausen,
gdzie zginął rozstrzelany w 1944 roku.
Po wojnie o Sławiku zapomniano. Jego imię nadano wprawdzie
jednej z ulic w Katowicach, ale władze szybko decyzję anulowały,
gdy ktoś im podpowiedział, że przed wojną należał do antykomunistycznego
skrzydła Polskiej Partii Socjalistycznej. Ulicę przemianowano
na Karola Liebknechta, teraz jest to Opolska.
- U komunistów ojciec był na indeksie. Mama, która przeżyła
cudem Ravensbrück, ciężko pracowała w kiosku Ruchu, żeby nas
utrzymać po wojnie - wspomina Krystyna Kutermak, córka Sławika,
po jego aresztowaniu wychowywana przez Antallów.
Nie mogła wziąć udziału we wczorajszej uroczystości. Jest
schorowana. Gdy odwiedzamy ją w domu, ściska pożółkłe kartki
wyrwane z pamiętnika, do którego ojciec wpisał się tuż przed
aresztowaniem "córeczce na imieniny". - Radził szanować
zdrowie, czcić matkę, uczyć się i usilnie pracować. Wiedział,
że umrze - opowiada Kutermakowa.
O Sławiku pamiętali jednak uratowani Żydzi. Jednym z nich
był Henryk Zvi Zimmermann, który po wojnie został wpływowym
politykiem w Izraelu. To dzięki niemu Yad Vashem przyznało
Sławikowi medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W 1988
roku Zimmermann odwiedził Polskę. Uparł się, że za wszelką
cenę musi odnaleźć bliskich Sławika. Dał ogłoszenie do "Przekroju"
i niedługo potem przyjechał do Katowic.
Nieoczekiwanie zapukał do drzwi mieszkania córki Sławika.
- Nie rozumiem Polaków. Mieć taki atut i nie wykorzystać go
do obrony dobrego imienia w czasach, kiedy opinie o polskim
antysemityzmie rozpowszechniane są na świecie - dziwił się
wtedy sędziwy Zimmermann.
O Sławiku zaczęto mówić. W zeszłym roku powstały dwie książki.
Elżbieta Isakiewicz napisała "Czerwony ołówek" (fragmenty
opublikowaliśmy w "Dużym Wallenberga". - Sławik
umierał dwa razy: zastrzelony przez hitlerowców w Mauthausen
i skazany na śmierć cywilną w Polsce Ludowej - mówi Łubczyk.
Formacie"), a Grzegorz Łubczyk, były ambasador na Węgrzech
- "Polskiego
Córka Krystyna: - Tatę ukształtowały Katowice, w których przez
20 lat był osobą publiczną. Bez tego miasta nie byłoby jego
ofiary na Węgrzech. Na tyle lat Katowice zatrzasnęły przed
ojcem drzwi. Teraz te drzwi się otworzyły. Dobrze, że może
już tu wrócić.
Ks. prof. Michał Czajkowski, współprzewodniczący
Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, członek komisji Episkopatu
Polski do spraw dialogu z judaizmem:
- Bogu dzięki, że - chociaż tak późno - Polska wreszcie sobie
przypomniała o zasługach Henryka Sławika. W przeszłości niestety
bywało tak, że wielu z tych, którzy pomagali Żydom, wolało
się tym nie chwalić. Ratowanie bliźnich wymagało wielkiego
bohaterstwa, na które stać było nielicznych. Sławik to piękna
postać Polaka, który poświęcił życie dla Żydów.
Witold Gałązka, Przemysław Jedlecki,
Józef Krzyk
|