|
"Pianista" w Toronto
W Toronto 9 grudnia 2002 r. odbył się
specjalny pokaz filmu Romana Polańskiego Pianista. Pokaz
został zorganizowany przez The Polish-Jewish Heritage Foundation
i Feniks Polish Film Promotions. Feniks Polish Film Promotions
jest organizatorem corocznego festiwalu najnowszych filmów
polskich. Firma była również organizatorem dwóch premier:
Ogniem i Mieczem i Pana Tadeusza. Gości przywitała Małgorzata
Pogorzelska-Bonikowska z Feniks Polish Film Promotions i Henryk
Dasko z Polish-Jewish Heritage Foundation.
Obecni na pokazie byli Keith Landy,
prezes Canadian Jewish Congress jak również sekretarz generaly
Kongresu Polonii Kanadyjskiej Bernard Wiśniewski oraz wice-prezes
Jan Kaszuba. Sponsorami pokazu była firma Lions Gate Films
oraz St. Stanislaus St. Casimirs Polish Parishes Credit
Union.
Film miałam okazję zobaczyć stosunkowo niedługo po przeczytaniu
książki Szpilmana. Obawiałam się, że tak jak wiele innych
filmów zrobionych w oparciu o słowo pisane, Pianista może
rozczarować, przedobrzyć, czy też okazać się zbytnio hollywódzki.
Jak bardzo się myliłam. Nie będę się bawić w krytyka filmowego
bo nim nie jestem i nie potrafiłabym nim być. Filmy, tak jak
inne formy sztuki trafiają do mnie na płaszczyźnie emocji,
przemawiają w ten czy inny sposób. Tak też jest z Pianistą.
O dziejach ludności żydowskiej podczas drugiej wojny światowej
wszyscy dobrze wiemy. Z upływem czasu zanika bezpośredność
tych wydarzeń bowiem coraz mniej jest między nami tych, którzy
przetrwali, którzy pamiętają, choć nieraz i pamiętać nie chcą.
Coraz bardziej Zagłada Shoah staje się tylko lekcją historii.
Liczba ofiar jest tak wielka, że giną w niej cierpienia pojedyńczych
osób. Trudno jest bowiem wyobrazić sobie zagładę milionów
ludzi. Jest to pojęcie zbyt teoretyczne. Łatwo natomiast jest
zapamiętać losy jednego człowieka, zindentyfikować się z jego
cierpieniami, zrozumieć oddalony już latami rozdział historii
przez pryzmat przeżyć jednej osoby.
Może dlatego też Pianista tak przemawia do widzów. Na tle
cierpień w warszawskim getcie, gdzie w nędzy i głodzie, strachu
i ciągłym poniżeniu żyło prawie pół miliona Żydów, losy Władysława
Szpilmana i jego rodziny przybliżają nam koszmar tamtych lat.
Tragedia jednej rodziny, przeżycia jednego człowieka są prawdziwe,
dotykalne. Nam Polakom los nie zaoszczędził cierpień. Jednak
nie można ich porównać do zaplanowanego i systematycznie wykonywanego
wyniszczenia milionów Żydów tylko dlatego, że byli Żydami.
Zdajemy sobie również sprawę, że niewiele brakowało, aby nas
zaczęto niszczyć w podobny sposób. Dlatego też, historia nałożyła
na nas pewien obowiązek bycia prawdziwym świadkiem tamtych
czasów. Nie my tego chcieliśmy lecz zdecydowano za nas, że
kraj nasz stanie się jednym z największych cmentarzysk świata.
Niedługo minie sześćdziesiąt lat od tragicznych dni powstania
w gecie warszawskim. Minęło już ponad pół wieku od zakonczenia
drugiej wojny światowej. Teraz już wiemy, że lata te zapisały
się zupełnie inaczej w naszych zbiorowych pamięciach. Inaczej
je widzą Żydzi, a inaczej Polacy. To właśnie Roman Polanski
umiejętnie pokazał w Pianiście, ilustrując życie uliczne
w getcie i po tak zwanej aryjskiej stronie. A różnica ta jest
zasadnicza. Rozmawiając z Żydem, który przeżył te czasy dowiadujemy
się, że jest on jedyną osobą z całej dużej rodziny, która
ocalała. Po angielsku o takich ludziach mówi się, że są survivors.
Różnice w pamięci zbiorowej obu narodów są jednym z powodów,
dla których rozpoczął się dialog między Polakami a Żydami.
Już sam fakt, że został podjęty napawa optymizmem. Chwilami
jest bolesny i wymaga pewnej odwagi aby zaakceptować wydarzenia,
o których chcielibyśmy zapomnieć lub nawet w ogóle o nich
nie wiedzieć. Jednak dalej trwa i to na różnych płaszczyznach.
Pokaz filmu w Toronto, zorganizowany wspólnie przez organizację
żydowską i polską firmę jest częścią tego dialogu. Znamienne
jest również to, że jednym ze sponsorów pokazu jest katolicka,
przyparafialna kasa kredytowa.
Alicja Gettlich
Published by: marcin
|