|
Polacy - Żydzi - wojna - okupacja
Władysław Bartoszewski
Przedmowa z książki
POLACY - ŻYDZI
POLEN - JUDEN
POLES - JEWS
1939-1945
WYBÓR ŻRÓDEL
Warszawa 2001
Stosunki polsko-żydowskie kształtowały
się różnie w ciągu długich wieków. Polacy i Żydzi mieszkali
przez wiele lat na tej samej ziemi, współżyli ze sobą dobrze
albo też żyli obok siebie obojętnie, niekiedy też niechętnie,
antagonistycznie, a nawet wrogo.
Szereg okoliczności historycznych w
dziejach średniowiecza, jak i w dziejach nowożytnych doprowadziło
do wzrostu osiedlenia żydowskiego szczególnie na historycznych,
centralnych i wschodnich ziemiach państwa polskiego. Wyrażało
się to - w ciągu 200 lat poprzedzających okres II wojny światowej
- wartością 8-10% ludności zamieszkałej na tym terenie (choć
pod koniec XIX w. Żydzi stanowili na terenie niektórych ziem
polskich pod władzą rosyjską nawet ponad 25% ogółu mieszkańców).
Ta proporcja utrzymywała się w zasadzie bez większych wahań,
co było m.in. wyrazem stosunkowo ustabilizowanej sytuacji
żydowskiej grupy wyznaniowo-narodowej w tej części Europy.
Oznaczało to zarazem, że grupa ta była najliczniejsza nie
tylko procentowo, ale i w liczbach bezwzględnych w ówczesnej
Europie. W uzasadnionej proporcji do tej liczebności pozostawało
też znaczenie Żydów polskich w światowej diasporze. Głębokie
życie religijne i znaczny rozwój ruchu duchowego i umysłowego
w różnych jego postaciach: w działalności społecznej, artystycznej,
naukowej i wreszcie politycznej, zapewniały środowisku Żydów
polskich rangę zupełnie wyjątkową w świecie żydowskim w Europie,
choć ich pozycja gospodarcza, a przeto i znaczenie w nowoczesnym
państwie, ustępowała możliwościom cywilizacyjno-gospodarczym
Żydów osiadłych w bogatszych i wyżej cywilizowanych, a przede
wszystkim bardziej przemysłowo rozwiniętych państwach Europy
Zachodniej (np. Niemczech, Anglii czy Francji). Odrębność
obyczajów, specyficzne zakorzenienie w tradycji znacznej większości
Żydów zamieszkałych w Polsce stanowiły niewątpliwie pozytywną
wartość dla diaspory żydowskiej, pozostając niewyczerpanym
rezerwuarem niezmiennych wartości religijno-obyczajowych.
Trzeba jednak pamiętać i o tym, że odrębność, a także i gorsza
sytuacja materialna 'Ostjuden' powodowały pewną rezerwę wobec
nich ze strony Żydów zachodnioeuropejskich.
Żydzi polscy w swojej przygniatającej
większości odrzucali tendencje asymilacyjne, zachowując konsekwentnie
wierność swojej odrębności jako wartości nadrzędnej, a niemała
grupa ludzi konsekwentnie ortodoksyjnych preferowała wręcz
izolację od nieżydowskiego otoczenia. Również Polacy - mając
z Żydami liczne związki wynikające z praktycznego życia -
nie kwapili się do przełamywania bariery obcości. Każda ze
stron miała też skłonność do poczucia wyższości wobec drugiej.
W odrodzonej Rzeczypospolitej Polskiej
(po 1918 r.) ani udział w parlamencie, ani w innych formach
życia politycznego i kulturalnego nie przełamywał w istocie
rzeczy zasady izolacjonizmu. Z kolei polskie partie polityczne
prawicy i centrum podkreślały programowo obcość żydowskiej
grupy wyznaniowej w Polsce i przypisywały jej członkom szkodliwą
rolę w życiu gospodarczym i kulturalnym.
Środowisko piłsudczyków i wywodzące
się mniej lub bardziej z niego grupy o nastawieniu liberalnym
(np. Kluby Demokratyczne czy później Stronnictwo Demokratyczne)
lub ugrupowania socjaldemokratyczne (przede wszystkim najbardziej
wpływowa Polska Partia Socjalistyczna, współpracująca z Bundem)
odrzucały programowo wszelkie różnice narodowe i wyznaniowe
- ale natrafiały na trudności w określeniu stanowiska wobec
grup żydowskich ortodoksyjnie religijnych, ze wszystkimi tego
politycznymi i społecznymi konsekwencjami, a tym bardziej
wobec prawicowego ruchu syjonistycznego. Stosunkowo wpływowe
w Polsce i obdarzone społecznym autorytetem koła intelektualne
odrzucały w swojej ogromnej większości wszelkie tendencje
nacjonalistyczne, antysemickie czy ksenofobiczne, ale preferowały
oczywiście stosunki zawodowe i towarzyskie z odpowiednio liberalnymi
przedstawicielami elit żydowskich.
Konkurencja ekonomiczna występowała
w środowiskach mieszczańskich i drobnomieszczańskich, nie
był to jednak obraz prosty, był różnie zarysowany w różnych
częściach Polski. Stanowisko dominującego w Polsce Kościoła
rzymskokatolickiego wobec Żydów było tradycyjne, nacechowane
nieufnością i niewolne od stereotypów i uprzedzeń w postaci
charakterystycznej dla widzenia przez Kościół konsekwencji
wielowiekowego antagonizmu między chrześcijaństwem i judaizmem,
co trwało aż do Soboru Watykańskiego II, a przezwyciężone
zostało właściwie dopiero w okresie pontyfikatu pierwszego
w dziejach papieża Polaka Jana Pawła II, i to głównie za Jego
sprawą.
Wszakże w intelektualnych środowiskach
katolickich zaznaczył się już w końcu lat dwudziestych i w
ciągu lat trzydziestych poważny ruch na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.
Ruch ten nie był liczny, ani społecznie szerzej wpływowy,
ale skupiał osoby o wysokich walorach intelektualnych i moralnych.
Część z nich odegrała potem pozytywną rolę w czasie i po II
wojnie światowej w kontynuacji rozpoczętego dzieła. Odgrywa
ją w Polsce nadal i do dziś w środowiskach katolickich, także
w następnych ich pokoleniach.
Rozważając problematykę stosunków polsko-żydowskich
w naszych dziejach wyróżnić trzeba kilka okresów odrębnych
pod względem warunków i tendencji występujących w życiu społecznym.
Współżycie obu grup narodowych układało się w dawnym państwie
polskim, aż do jego likwidacji przez rozbiory (1772-1795)
między trzy sąsiadujące państwa, nie gorzej niż w innych państwach
ówczesnej Europy, a w różnych okresach nawet lepiej. Okres
nieistnienia państwa polskiego (1795-1918) przyniósł w tym
zakresie niewątpliwie niekorzystne zmiany. Nie może być wtedy
mowy o kształtowaniu się suwerennej, ogólnopaństwowej polityki
polskiej wobec innych grup narodowych czy wyznaniowych na
terenie dawnej Rzeczypospolitej. Sytuacja zarówno Polaków,
jak i Żydów kształtowała się w państwach zaborczych - Rosji,
Prusach, Austrii - różnie i zmiennie, najogólniej jednak rzecz
biorąc polityka każdego z państw zaborczych brała pod uwagę
możność wykorzystywania różnic i konfliktów między grupami
narodowymi i wyznaniowymi. Niejednokrotnie konflikty takie,
uwarunkowane gospodarczo i społecznie, stymulowała bezpośrednio
lub pośrednio.
W wyborze dróg postępowania na rzecz
przyszłości Polski, w kształtowaniu się programów i postaw,
pasywnych i aktywnych, szczególnie w ostatnich dziesiątkach
lat wieku XIX, zaznaczyły się niejednokrotnie poważne rozbieżności
w zakresie zainteresowania i zaangażowania Polaków i Żydów.
Polacy skłonni byli dostrzegać tendencję Żydów do daleko idącego
dostosowania się i współdziałania ze strukturami i władzą
państw zaborczych, jak też tendencje autogermanizacyjne i
autorusyfikacyjne niektórych środowisk żydowskich. Jednak
niektórzy Żydzi ze środowiska mieszczańskiego i inteligenckiego
odgrywali dużą rolę w leżącej w interesie ogólnospołecznym
pracy organicznej, a inni także w początkach ruchu socjalistycznego,
w którym część Polaków upatrywała perspektywę przybliżenia
niepodległości państwa. Dla mas żydowskich problematyka ta
jednak była raczej odległa i nie znajdowała się w ogóle w
ich świecie wartości i wyobrażeń. Nie zapominamy tu o przykładach
patriotycznego współdziałania Żydów z walczącymi Polakami,
ale charakteryzujemy postawy typowe.
W Rzeczypospolitej Polskiej po 1918
r. znalazła się, obok środowisk tradycyjnych, trudna do określenia
liczbowo, ale bardzo znaczna grupa Żydów wychowanych w kręgu
kultury rosyjskiej i nie odczuwających identyczności psychologiczno-politycznej
z nowo powstałym państwem polskim. Było to zjawisko wytłumaczalne
i zrozumiałe, mające jednakże swoje następstwa w życiu społecznym.
Z upływem czasu sytuacja ta uległa zróżnicowaniu. Przyrost
młodszej generacji żydowskiej wychowanej od urodzenia w państwie
polskim powodował zmianę stosunku do wspólnej państwowości,
a w środowisku elit umysłowych i gospodarczych sprawa wyglądała
w ogóle odmiennie.
Światowy kryzys gospodarczy w latach 1928-1933/34 przyniósł
Polsce znaczną pauperyzację
już i przedtem ekonomicznie upośledzonych mas proletariatu
polskiego i żydowskiego,
a także biednego chłopstwa polskiego i drobnomieszczaństwa
żydowskiego. Realnie istniej
ące problemy ekonomiczne wykorzystywane były w walce politycznej
i działalności propagandowej przez stronnictwa i grupy szeroko
pojętego tzw. obozu narodowego (tj. Centrum i prawicy), zarówno
przeciwko rządzącemu środowisku piłsudczyków, jak i polskim
partiom liberalnym i lewicowym. Argument konkurencji ekonomicznej
żydowsko-polskiej należał tej walce do najczęściej używanych
i trafiał do przekonania wielu ludziom.
Okres ostatnich lat przed wybuchem II wojny światowej, a
szczególnie 1934-39 (pokrywający się z czasem ciężkiej choroby
Józefa Piłsudskiego i latami walki o władzę po jego śmierci),
przyniósł wprawdzie w Polsce stopniową poprawę gospodarczą,
ale stosunki z mniejszościami narodowymi uległy raczej pogorszeniu.
Przejawiało się to w stosunkach polsko-ukraińskich, polsko-białoruskich,
ale także i polsko-żydowskich. Skrajnymi przejawami tego napięcia
były organizowane przez stronnictwa i grupy prawicy brutalne
awantury i manifestacje antyżydowskie na wyższych uczelniach
w kilku dużych miastach w Polsce, jak też antyżydowskie wystąpienia
motłochu w kilku mniejszych miastach i miasteczkach Polski
środkowowschodniej (najgłośniejszewPrzytuykuw1936 r. i w Brześciu
nad Bugiemw1937 r.).
Zjawiska te, choć nieporównywalne ani w swych rozmiarach,
ani w skutkach z tym, co
działo się na przykład na Ukrainie i w Rosji w XIX i na przełomie
XX w., spowodowały przecież w opinii środowisk inteligenckich
i intelektualistów poważny wstrząs psychiczny. Spotkały się
z protestami profesorów, pisarzy, artystów, działaczy politycznych,
wielu poważnych osobistości polskiego życia publicznego. Spotykały
się też z reakcją policji i sądów. Ważnym czynnikiem była
świadomość, że są to czyny karalne i przez państwo ścigane.
Rząd jednak nie zawsze przeciwstawiał się tym zjawiskom dość
konsekwentnie, choć znaczna część społeczeństwa uważała je
za szkodliwe nie tylko dla Żydów, ale i dla Polaków. Powaga
sytuacji spowodowała także zabranie głosu przez Kościół rzymskokatolicki.
Ówczesny jego zwierzchnik w Polsce, kardynał August Hlond,
stwierdził publicznie w 1936 r., że metody przemocy fizycznej
wobec Żydów nie są do pogodzenia z nakazami etyki chrześcijańskiej,
aprobował jednak separację od mniejszości żydowskiej i walkę
ekonomiczną z nią.
Trzeba jednak powiedzieć jasno, że rozwój
ruchów faszystowskich w Europie nie pozostał bez wpływu na
polskie życie polityczne, nie tylko zresztą w zakresie stosunku
do mniejszości narodowych. Organizacja bliska w swym modelu
faszyzmowi - Obóz Narodowo-Radykalny, została wprawdzie po
paru miesiącach jawnej działalności w 1934 r. zdelegalizowana
i zakazana przez władze administracyjne, przejawiała jednak
w dalszym ciągu działalność konspiracyjną, propagując przewrót
faszystowski w kraju. Co gorsza, w niespełna dwa lata po śmierci
Piłsudskiego założona przez część uległych mu dotąd ludzi
organizacja polityczna pod nazwą Obóz Zjednoczenia Narodowego
(OZON) podjęła - zapewne w intencji demagogicznej konkurencji
z tradycyjnie antyżydowskim Stronnictwem Narodowym - hasła
postulujące walkę ekonomiczną z mniejszością żydowską i jej
stopniową emigrację z kraju. Trudno oczywiście powiedzieć
(nikt nie prowadził takich badań),w jakim stopniu te tendencje
podnoszone w propagandzie partyjnej znajdowały oddźwięk, i
na ile dosłowny, w szerokich masach społecznych, dosyć zresztą
zróżnicowanych. Nie brak świadectw, że ludzie żyjący od wieków
w sąsiedztwie Żydów, w określonych, lepszych czy gorszych,
ale względnie stabilnych z nimi układach, w dalszym ciągu
traktowali ich obecność jako oczywiste sąsiedztwo, jako część
tutejszego krajobrazu. Nie można nie doceniać jednak wpływu
propagandy, posługującej się argumentacją tyleż demagogiczną,
co trafiającą w odczucie aktualnej ciężkiej, nie dość szybko
poprawiającej się sytuacji, wskazującą -uniwersalny kluczî
mający rzekomo służyć jej poprawie. Odwoływanie się do niskich
instynktów pod płaszczykiem haseł patriotycznych prawie zawsze
znajduje jakiś posłuch, co można udowodnić na przykładach
nie tylko Polski dotyczących. Wydaje się jednak, iż można
stwierdzić, że nie pojawiały się w Polsce tendencje gwałtownego
rozwiązania 'sprawy żydowskiej' i że takowe nie byłyby akceptowane
przez społeczeństwo.
* * *
W chwili wybuchu II wojny światowej
Polska była największym skupiskiem Żydów w Europie. Według
danych ostatniego przedwojennego powszechnego spisu ludności
z 1931 r. - 3 130 581 obywateli polskich zadeklarowało swą
przynależność do wyznania mojżeszowego. Na podstawie szacunkowej
oceny przyrostu naturalnego ludności żydowskiej w Polsce w
latach 1931-1939 przyjmuje się (przy uwzględnieniu zjawiska
emigracji Żydów z Polski w tym okresie), że liczba obywateli
polskich-Żydów w dniu 1 września 1939 r. wynosiła 73 474 000.
Stanowiło to około 10% ogółu ludności państwa polskiego. (Dla
porównania: w ZSRR - 1,6%,wCzechosłowacji - 2,4%,wBułgarii
- 0,8%,wJugosławii - 0,5%, we Francji - 0,8%, w Belgii - 1,2%,
w Holandii - 1,7%, w Danii - 0,2%, w Norwegii - 0,1%, a nawet
w państwach uchodzących za znaczące centra żydowskie w Europie,
jak Rumunia czy Węgry, w granicach 4,5%).
W świetle hitlerowskich kryteriów rasistowskich liczby te
były odpowiednio większe,
gdyż - jak wiadomo - obejmowały one pojęciem -Żydaî również
chrześcijan pochodzenia
żydowskiego do drugiego pokolenia.
Żydzi polscy byli przeważnie skupieni w miastach i miasteczkach.
Spis ludności z 1931 r. wykazał, że 77% Żydów mieszkało w
miastach, a tylko 23% na wsi. Wśród niespełna
9 000 000 mieszkańców miast 5 500 000 - to Polacy, 2 400 000
- Żydzi (resztę ludności miejskiej stanowili Niemcy, Ukraińcy
itd.). Ten stan rzeczy z 1931 r. nie uległ większym zmianom
do chwili wybuchu II wojny światowej. Miało to w okresie okupacji
tragiczne skutki: wielka koncentracja ludności pochodzenia
żydowskiego w punktach miejskich i wielkomiejskich ułatwiła
Niemcom realizację ich polityki dyskryminacyjnej, a następnie
eksterminacyjnej.
Żydostwo polskie miało silne poczucie narodowe. Wyrazem tego
może być fakt, że ok.
85% Żydów polskich podało w czasie spisu ludności w 1931 r.
język żydowski lub hebrajski
za swój język ojczysty. W roku szkolnym 1937/38 było w Polsce
226 szkół powszechnych
i 12 szkół średnich ogólnokształcących (gimnazjów) oraz 14
szkół średnich zawodowych
z żydowskim lub hebrajskim językiem nauczania, choć większość
uczącej się młodzieży żydowskiej uczęszczała do szkół polskich
(np. w roku szkolnym 1936/37 gimnazja ogólnokształcące ukończyło
w Polsce 4132 uczniów wyznania mojżeszowego na ogólną liczbę
21 915 absolwentów, a dyplomy ukończenia wyższych uczelni
uzyskało 911 Żydów na 6114 absolwentów). W tym samym czasie
ukazywało się 130 czasopism w języku żydowskim lub hebrajskim,
wśród nich 11 periodyków naukowych i 94 pisma informacyjne
lub literackie. Wciągu roku 1937 pojawiły się na terenie państwa
polskiego ogółem 443 publikacje nieperiodyczne (książki i
broszury) w językach żydowskim i hebrajskim, w łącznym nakładzie
675 700 egzemplarzy. Funkcjonowało 15 teatrów i teatrzyków
grających w języku żydowskim. Tak więc można stwierdzić, że
życie umysłowe i kulturalne Żydostwa polskiego było w okresie
poprzedzającym bezpośrednio wybuch II wojny światowej w pełnym
rozwoju, stosownie zresztą do wielkiego znaczenia, jakie skupisko
Żydów w Polsce miało w światowej diasporze żydowskiej.
Równocześnie inteligencja polska pochodzenia żydowskiego
brała aktywny udział w życiu
społecznym Polski. Bardzo wielu uczonych, pisarzy, artystów
(plastyków, muzyków, ludzi
teatru), dziennikarzy, lekarzy, prawników itd. przyczyniło
się w poważnym stopniu do
ożywienia ruchu intelektualnego w odrodzonym państwie polskim,
do rozwoju nauki i sztuki.
Żydzi uczestniczyli też aktywnie w polskim życiu politycznym
jako członkowie, a często
i czołowi działacze partii demokratycznych i socjalistycznych,
niestety także w nielegalnie
wówczas działającej Komunistycznej Partii Polski, która we
współczesnej historiografii polskiej oceniana jest jako siła
zagrażająca suwerenności państwa polskiego.
Nie brak było inteligencji i mieszczaństwa żydowskiego w
różnych ugrupowaniach politycznych tradycyjnego obozu piłsudczyków,
jak np. w Bezpartyjnym Bloku Współpracy
z Rządem.
Żydowskie partie polityczne - zarówno socjalistyczny Bund,
jak również ugrupowania
prawicy i lewicy syjonistycznej oraz konserwatywno-religijne
- były reprezentowane w sejmie, a także, dość szeroko, w samorządzie
terytorialnym (np. w Warszawie w chwili wybuchu II wojny światowej
ludność żydowska miała 20 radnych, w Lodzi 17 radnych itd.).
W kampanii wrześniowej 1939 r. uczestniczyło w walce z Niemcami
w szeregach armii
polskiej ok. 120 000 obywateli polskich-Żydów. Według historyków
żydowskich aż 32 216
żołnierzy i oficerów Żydów poległo, a 61 000 zostało wziętych
do niewoli niemieckiej, z czego większość następnie zginęła;
szeregowców i podoficerów zwalniano masowo z niewoli, trafili
potem do gett i obozów pracy i podzielili los innych jako
cywile. Należało to do szczególnie perfidnych form uchylenia
się przez III Rzeszę od zastosowania zasad konwencji genewskiej.
Przebieg działań wojennych 1939 r. przyniósł, jak wiadomo,
podział ziem państwa polskiego
niemal dokładnie po połowie pod względem powierzchni pomiędzy
Trzecią Rzeszą
i ZSRR. Pod okupacją niemiecką znalazło się 48,8% terytorium
Polski z 62,9% ogółu ludności, pod okupacją sowiecką (po wcieleniu
Republiki Litewskiej do ZSRR) 51,2% terytorium z 37,1% ogółu
ludności. Według przedwojennych danych demograficznych pod
okupacją niemiecką znalazło się zatem 61,2%, a pod okupacją
sowiecką 38,8% Żydów polskich (według wiarygodnych danych
Ludwika Landaua). Wobec przemieszczeń ludności w okresie działań
wojennych we wrześniu 1939 r. z zachodu na wschód przyjąć
jednak można, że liczby zarówno Polaków, jak i Żydów, którzy
znaleźli się na początku okupacji we wschodniej połowie Polski,
były nieco wyższe, a w zachodniej nieco niższe, niżby to wynikało
z przedwojennej statystyki stałego osiedlenia. Na ziemiach
polskich na wschód od linii demarkacyjnej określonej w układach
niemiecko-sowieckich z sierpnia i września 1939 r. sytuacja
nie zapowiadała przyszłego zagrożenia biologicznego żydowskiej
grupy narodowo-wyznaniowej. Masowe deportacje ludności w głąb
Rosji dotykały przede wszystkim Polaków, choć zdarzały się
też represje wobec przedwojennych żydowskich działaczy społecznych
i politycznych, zarówno z organizacji syjonistycznych, jak
z Bundu. Istnieje w odniesieniu do tego okresu okupacji wyraźna
luka w badaniach naukowych i piśmiennictwie historycznym.
Brak jest też sprawdzonych socjologicznie i statystycznie
danych dotyczących udziału poszczególnych grup narodowych
w aparacie administracyjnym i represyjnym nowej władzy sowieckiej
na tym terenie. Spotykane w relacjach i wspomnieniach twierdzenia
o masowym udziale proletariatu żydowskiego w akcji władz sowieckich
przeciwko Polakom przyjąć należy z dużą ostrożnością, ale
nie można ich lekceważyć. Zdaje się jednak nie ulegać wątpliwości,
że według opinii Polaków
z województw wschodnich przedwojennego państwa polskiego reakcje
ludności żydowskiej
nie wskazywały na to, aby upadek państwa polskiego i tragedię
okupacji odczuwała ona
na równi z sąsiadami-Polakami. Oczywiście okoliczność taką
można w różny sposób wytłumaczyć, jak np. rosyjskim lub chasydzkim
rodowodem kulturowym pewnej części Żydów - obywateli polskich
zamieszkałych na tym terenie, ulgą, że nie rozciągnęła się
tam władza Niemiec hitlerowskich, ale przede wszystkim może
większą sympatią dla komunizmu i ZSRR niż dla państwa polskiego
z jego przedwojennym ustrojem politycznym. Nie należy też
wykluczać znacznej ewolucji poglądów w ciągu dalszych miesięcy
życia na tym terenie pod władzą sowiecką. Fakty jednak pozostają
faktami i w opinii bardzo wielu Polaków mniejszości narodowe
w ośmiu województwach wschodnich (lwowskim, stanisławowskim,
tarnopolskim, wołyńskim, poleskim, nowogródzkim, białostockim
i wileńskim) zaangażowane były w akcji antypolskiej po stronie
ówczesnego okupanta tych ziem.
Po napaści Niemiec na ZSRR, 22 czerwca 1941 r., Niemcy w
ciągu paru tygodni zajęli
cały obszar przedwojennego państwa polskiego. A więc w lipcu
1941 r. cała Polska i szyscy
Żydzi polscy, którzy nie zostali deportowani w głąb ZSRR lub
sami się tam nie schronili, znaleźli się pod władzą Trzeciej
Rzeszy.
Niemal natychmiast po wkroczeniu Niemców, w lipcu 1941 r.,
w kilku miejscowościach
województwa białostockiego - Grajewie, Radziłowie i Jedwabnem
- doszło do masowych
mordów na Żydach dokonanych przez grupy ludności polskiej
lub przy jej współudziale. Historycy nie mają wprawdzie wątpliwości,
że inspiratorami tych haniebnych zbrodni byli
Niemcy, nie zmienia to jednak faktu, iż zostały one dokonane
przez Polaków. W lipcu 2000 r. ukazała się w Polsce książka
Jana Tomasza Grossa Sąsiedzi, będąca próbą rekonstrukcji masakry
Żydów 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem. Śledztwo w tej sprawie
prowadzi - powołany
w 2000 r. - polski Instytut Pamięci Narodowej, który przygotowuje
się także do szczegółowych dochodzeń w sprawie mordów w Grajewie
i Radziłowie. Część ich sprawców stanęła już przed sądami
kilka lat po wojnie.
Straty krwawe Żydów polskich szacowane są przez poważnych
historyków żydowskich
na 2 900 000 do 3 000 000, a liczba Żydów, którzy uratowali
się na terenach państwa polskiego okupowanych przez Niemców,
rozmaicie - w granicach od 40-50 tys. (Filip Friedman) do
100-120 tys. (Józef Kermisz). Część zdołała przetrwać do końca
wojny w niektórych obozach koncentracyjnych (Oświęcim, Majdanek),
obozach pracy lub obozach jeńców. Reszta ocalała w partyzantce
lub w ukryciu w otoczeniu polskim, w kontaktach ze społeczeństwem
polskim i przy jego pomocy. Liczba tych ukrywających się -
początkowo dość znaczna - malała jednak z roku na rok, w miarę
wzrostu terroru okupanta i krwawych strat całej społeczności
polskiej.
Pierwsze miesiące okupacji niemieckiej w Polsce charakteryzowały,
jak wiadomo, zarządzenia dyskryminacyjne i represyjne wobec
Żydów, które nie nasuwały jednak ani Żydom, ani Polakom podejrzeń
o możliwości biologicznego zagrożenia całej ludności żydowskiej.
Równocześnie bowiem administracja hitlerowska w okupowanej
Polsce prowadziła już od jesieni 1939 do jesieni 1940 r. konsekwentną
akcję eksterminacyjną polskich elit intelektualnych i politycznych.
Pożną jesienią 1940 r. (Warszawa), a nawet dopiero w początku
1941 r. (Kraków), powstały na terenie Polski wielkie getta
utworzone przez Niemców. Izolowano tam setki tysięcy Żydów.
Sam proces tworzenia żydowskich dzielnic mieszkaniowych (gett)
był różnorodnie oceniany zarówno w środowisku żydowskim, jak
i polskim. Z jednej strony budziło to uzasadnioną podejrzliwość
co do zamiarów niemieckich, jak też oczywiście opór moralny
wobec dopuszczalności segregacji, z drugiej strony jednak
występowały wśród Żydów opinie, że za cenę izolacji uda się
w większości przetrwać wojnę, szczególnie że powszechna była
i wśród Żydów, i wśród Polaków w 1940 r. ocena, że wojna potrwa
krótko, że Niemcy rychło zostaną pokonane. Ten sposób myślenia
przesądził też zapewne u wielu Żydów w gettach o włączeniu
się do organów pseudo-samorządu pod nadzorem niemieckim, w
uczciwym
przeświadczeniu, że tą drogą uda się dopomóc wielu ludziom
do skutecznego przetrwania
okupacji .
Proces bezpośredniej eksterminacji Żydów (pośrednia bowiem
zaczęła się z chwilą zamknięcia gett i utworzenia obozów pracy)
rozpoczął się wczesną jesienią 1941 r. na zapleczu frontu
wschodniego. Na ziemiach polskich podjęto go w grudniu 1941
r. w Chełmnie nad Nerem, a w ciągu 1942 r. w kilku innych
ośrodkach zagłady, m.in. w Treblince i w Oświęcimiu. Ten metodycznie
przeprowadzany mord masowy na setkach tysięcy mężczyzn, kobiet
i dzieci stanowił wstrząs moralny dla ogółu Polaków. Dla ogółu,
gdyż także i dla ludzi obojętnych, a nawet i dla tych, którzy
byli Żydom nieżyczliwi, z jakichkolwiek by to nie było powodów.
Istniała bowiem i dalej istnieje dość zasadnicza różnica między
uczuciem obojętności, nawet nieżyczliwości a aprobatą czy
choćby tylko moralnym dopuszczeniem straszliwego cierpienia
i niewinnej śmierci, a przecież skala tego masowego mordu
była czymś w historii ludzkości bezprzykładnym, nie mieszczącym
się w doświadczeniu i wyobrażeniu, przez to samo budzącym
uczucie tragicznej grozy.
Warto przypomnieć, że już od pierwszych miesięcy okupacji
kształtowało się w świadomości
Polaków przekonanie o biologicznym zagrożeniu narodu polskiego
przez Niemców.
Wynikało to z doświadczenia egzekucji publicznych na rynkach
miast i miasteczek Pomorza,
Wielkopolski i okręgu łódzkiego w 1939 i 1940 r., masowych
egzekucji w Palmirach koło
Warszawy i w lasach pod Krakowem i Częstochową, akcji AB przeciw
inteligencji polskiej
w lecie i jesienią 1940 r., więzień Gestapo jak Pawiak, Montelupich
i Fort VII w Poznaniu,
utworzenia w czerwcu 1940 r. KL Auschwitz, gdzie osadzano
w ciągu pierwszych kilkunastu
miesięcy niemal wyłącznie polską inteligencję (od lata 1941
r. również sowieckich jeńców
wojennych przeznaczonych na zagładę). Wszystko to koncentrowało
w znacznym stopniu
uwagę Polaków - jeszcze przed utworzeniem gett żydowskich
oraz w pierwszym okresie ich
istnienia - na własnych przeżyciach i własnym zagrożeniu.
Brak jest danych naukowo sprawdzonych, czy i w jakim stopniu
w zamkniętych środowiskach gettowych funkcjonowała świadomość
prawdziwego natężenia terroru niemieckiego wobec Polaków,
a zwłaszcza wobec planowo eksterminowanych środowisk inteligencji
polskiej.
Po zamknięciu gett w dalszym ciągu dominowała w społeczności
żydowskiej opinia, że ta
forma izolacji, choć połączona z uciskiem i wyzyskiem, umożliwi
jednak przetrwanie wojny.
Panował również pogląd, że może ona w jakimś stopniu umożliwić
przetrwanie za cenę dostosowania się i bierności. Tylko nieliczni
- coraz jaśniej z upływem czasu i w wyniku obserwacji metod
niemieckich - byli odmiennego zdania. Warunki bytowania w
gettach, panująca tam nędza i choroby stopniowo wyniszczające
ludzi słabszych fizycznie, uboższych były faktem w Polsce
wiadomym. Uwzględniane były te informacje w sprawozdaniach
o sytuacji w kraju przekazywanych rządowi polskiemu w Londynie,
jak i też w polskiej prasie tajnej mającej dość znaczny obieg
- jeszcze przed znanym listem Bundu w Polsce do rządu w Londynie
z 11 maja 1942 r. Kolejne fale terroru prewencyjnego dotykające
społeczeństwo polskie w różnych częściach kraju w latach 1941-42
i szczególne nasilenie terroru w Warszawie, jako największym
skupisku Polaków na terenie kraju, przyzwyczaiło w pewnym
stopniu ogół do dramatycznie twardych norm codziennego życia.
Stałe aresztowania, przepełnienie więzień Gestapo i systematyczne
transporty do różnych obozów koncentracyjnych, które z czasem
doprowadziły do tego, że we wszystkich obozach hitlerowskich
Polacy stanowili największą grupę uwięzionych - wszystko to
przyczyniło się do pewnego stępienia uwagi w odniesieniu do
tego, co działo się za murami gett.
Masowa zagłada Żydów w latach 1942-44 (a szczególnie od wiosny
1942 do jesieni
1943 r.) była więc zjawiskiem, do którego ani rzeczowo, ani
psychicznie nikt nie był przygotowany: przekraczało ono zresztą
możliwości przewidywania i zdolność do przeciwdziałania. Improwizowana,
a z czasem nawet, od drugiej połowy 1942 r., organizowana
pomoc dla ofiar stanowiła kroplę w morzu potrzeb. Dysproporcja
infernalnej sytuacji i bardzo ograniczonych możliwości była
ogromna. Lepiej od teoretyków, publicystów i pisarzy historycznych
wiedzą dziś o tym ci nieliczni, którzy przeżyli, jak też ci,
którzy usiłowali nieść pomoc często bezskutecznie, a czasem
tylko skutecznie. Tylko że świadkowie epoki ogarniają tyle,
ile znajdowało się w ich ówczesnym polu widzenia i osobistego
doświadczenia. Potworna suma tych doświadczeń stanowić może
dopiero materiał dla badań historycznych i socjologicznych.
Podejmując takie badania trzeba jednak uwzględnić warunki
życia społecznego panujące w krajach okupowanych lub z Trzecią
Rzeszą sprzymierzonych (a więc nie tylko w Niemczech, ale
i we Francji, w Rumunii, na Węgrzech i na Litwie), jak też
warunki panujące na ziemiach polskich, a więc w kraju, który
stał się miejscem kaźni wybranym przez Niemców. Faktem jest,
że liczba Żydów zgładzonych w Auschwitz-Birkenau przewyższa
przeszło dziesięciokrotnie
liczbę nieżydowskich ofiar tego straszliwego miejsca. Faktem
jest, że w specjalnie utworzonych przez Niemców ośrodkach
wyniszczania ludzi, jak Treblinka II, Sobibór, Bełżec, ginęli
tylko Żydzi polscy i spoza Polski. Ale faktem jest również,
że w ówczesnej świadomości Polaków istniało poczucie - sądząc
z dokumentów ujawnionych już przez oskarżycieli w głównym
procesie zbrodniarzy hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem
w Norymberdze - niebezzasadne, że po Żydach przyjdzie kolej
na nas.
Żadne państwo świata nie zareagowało w sposób adekwatny do
wagi problemu na notę
polskiego ministra spraw zagranicznych do rządów Narodów Zjednoczonych
z 10 grudnia
1942 r. (zob. dok. I/21), w której stwierdzano m.in.:
'[...] Najnowsze raporty przedstawiają straszliwy obraz sytuacji,
do jakiej doprowadzeni
zostali Żydzi w Polsce. Nowe metody masowego mordu stosowane
w ciągu ostatnich kilku
miesięcy potwierdzają fakt, że władze niemieckie z całą świadomością
dążą do całkowitej
eksterminacji ludności żydowskiej w Polsce i wielu tysięcy
Żydów, których władze niemieckie deportowały z Europy zachodniej
i środkowej i z samej Rzeszy do Polski.
Rząd Polski uważa za swój obowiązek podanie do wiadomości
Rządów wszystkich krajów
cywilizowanych następujących, bezwzględnie autentycznych informacji,
otrzymanych
z Polski w ciągu ostatnich tygodni, wskazujących aż nazbyt
jasno metody eksterminacyjne
stosowane przez władze niemieckie.
[...] Rząd Polski - jako przedstawiciel legalnej władzy na
obszarach, na których Niemcy
stosują systematyczne tępienie obywateli polskich i obywateli
pochodzenia żydowskiego
wielu innych narodowości, uważa za swój obowiązek zwrócenie
się do Rządów Narodów
Zjednoczonych w szczerym przekonaniu, że władze te podzielą
pogląd Rządu Polskiego co do konieczności nie tylko potępienia
zbrodni popełnianych przez Niemców i ukarania zbrodniarzy,
ale również co do znalezienia środków, dających zapewnienie,
iż Niemcom zostanie skutecznie uniemożliwione stosowanie w
dalszym ciągu ich metod masowego mordu.'
Środków skutecznych nie znaleziono i właściwie nie usiłowano
ich znaleźć. A przecież
w tym momencie ponad połowa przyszłych ofiar była jeszcze
przy życiu...
Instytut Yad Vashem w Jerozolimie ma dokumentację o ok. sześciu
tysiącach ludzi (poszczególnych osób lub całych rodzin) z
Polski, którzy pomagali ofiarom, sami znajdując się w warunkach
ekstremalnego zagrożenia, o którym nie mają pojęcia ludzie,
którzy nigdy nie żyli w warunkach systemu totalitarnego. O
wielu ludziach, którzy usiłowali nieść pomoc
Żydom, skutecznie lub bezskutecznie, nie ma i nie będzie już
nigdy żadnej dokumentacji.
Także dokumentacja przestępczości i zbrodni współpracy - w
różnych krajach - z okupantem
niemieckim jest tylko częściowa. I choć przestępczość tego
rodzaju była w Polsce jeszcze
w czasie trwania wojny i po jej zakończeniu ścigana, z całą
pewnością ani prawnicy, ani historycy nie wiedzą o niej wszystkiego.
Nie ma obecnie żadnej możliwości naukowego zbadania motywacji
i przeżyć tej ogromnej masy ludzi w różnych okupowanych krajach
(również w tych, w których reżym hitlerowski był dużo łagodniejszy
niż w Polsce), którzy się po prostu bali, chcieli przetrwać
wojnę. Nie robili nic złego, ale nie zdobyli się też na ryzyko
ratowania kogokolwiek: ani własnego sąsiada, ani ukrywającego
się oficera, ani uciekiniera z hitlerowskiego więzienia, ani,
tym bardziej, całkowicie sobie obcego człowieka, z którym
nie wiązały ich nigdy żadne stosunki. Inaczej rzecz się mieć
mogła, gdy chodziło o ludzi znajomych, bliższych.
Już po II wojnie światowej wielomilionowe rzesze ludzi padły
ofiarą ludobójstwa, np.
w niektórych krajach Azji. Manifestująca się w tych przypadkach
bezsilność świata skłania do refleksji, że zawiodła i zawodzi
ludzkość, w takim stopniu, w jakim dopuszczała lub dopuszcza
do rozwoju systemów totalitarnych. Jako chrześcijanin jestem
zdania, że zawiodły też w poważnym stopniu społeczeństwa chrześcijańskie,
ich organizacje społeczne i polityczne, jeśli nie umiały zawczasu
dostrzec zła lub nie zrobiły wszystkiego, co w ich mocy, by
skutecznie mu zapobiec. Ale w ostatecznej konsekwencji moralnej
przyjąć można, że w warunkach próby, przed którą stanęły całe
społeczeństwa w latach II wojny światowej wobec zagłady narodu
żydowskiego i wobec wyniszczenia setek tysięcy ludzi z innych
powodów, nie zawiedli i w pełni potwierdzili swoje człowieczeństwo
tylko ci, którzy sami przeszli przez próbę ostatecznego wyboru.
Wielu z nich przypłaciło to życiem. Nikt z żyjących nie może
o sobie powiedzieć, że uczynił wystarczająco dużo dla ratowania
innych. Ale też nikt, kto przed taką próbą nie stanął, nie
powinien - dla celów politycznych czy polemicznych - oskarżać
ryczałtowo innych, że nie byli bohaterami.
* * *
Wielusetletnie życie społeczności żydowskiej w Polsce, rozdział
zamknięty w historii
Żydów i w historii Polski, domaga się historycznej pamięci.
Trzeba tu jednak jeszcze przypomnieć o tych elementach rzeczywistości
polskiej po wojnie, których zrozumienie rzadko znajduje wyraz
w opiniach o stosunku polskiego społeczeństwa do Żydów w tym
już okresie. Nie miało to społeczeństwo możliwości stworzenia
zróżnicowanych ośrodków kształtowania opinii publicznej, nie
doszły do głosu, bo dojść nie mogły w systemie narzuconej
unifikacji poglądów, autentycznie demokratyczne i humanitarne
nurty antyszowinistyczne, antyksenofobiczne, nawiązujące choćby
do dawnej, ale mocno tkwiącej w tradycji idei Rzeczypospolitej
wielu narodów. Odpadnięcie od Polski terenów wielonarodowych,
ogłoszenie 'idei' państwa jednolitego etnicznie jako szczęśliwego
punktu dojścia i warunku dalszego rozwoju - aby już nie wspominać
o innych konfliktogennych zjawiskach i działaniach - przyczyniło
się w jakimś stopniu do zatarcia nastrojów, które w ostatnim
okresie wojny i tuż po wojnie nacechowane były przede wszystkim
przerażeniem wobec faktu zagłady i ludzkim współczuciem dla
jej ofiar. Tylko w warunkach wolnego życia publicznego i swobodnej
konfrontacji poglądów można owocnie działać na rzecz wychowania
ludzi wolnych od uprzedzeń i odrzucających stereotypy w ocenie
- innych i siebie.
Mimo tych niesprzyjających warunków wzrosła znacznie w Polsce
w ostatnim dziesięcioleciu liczba Polaków zainteresowanych
poważnie historią społeczności żydowskiej w Polsce, religią,
obyczajami, kulturą Żydów, których już nie ma. Rozwija się
zainteresowanie tym, co Żydzi w ciągu stuleci wytworzyli w
kręgu własnej kultury i sztuki, i tym, co wnieśli w różnych
dziedzinach kultury kraju, w którym żyli wspólnie z Polakami
czy obok Polaków, ale który przez wiele generacji był ich
miejscem na ziemi.
Dziwnym i psychologicznie przekornym zrządzeniem losu lata
1967/68, które miały być
w PRL czasem rozprawy z Żydami, organizowanej przez ówczesną
władzę, przyniosły wśród
Polaków znaczny wzrost zainteresowania Izraelem i życzliwości
dla mieszkańców tego kraju, przyniosły w nie notowanych poprzednio
w nowszej historii Polski rozmiarach przejawy solidarności
środowisk intelektualnych i młodzieży akademickiej nie tylko
z kolegami i koleżankami, lecz w ogóle z ludźmi dyfamowanymi,
szykanowanymi z powodu pochodzenia lub wyznania ich czy też
ich rodziców. Dla młodzieży wychowanej po wojnie szokiem stała
się kampania wskazująca na ich kolegów i przyjaciół jako na
obcych, innych, wrogich. Ludzie pamiętający wojnę i zagładę
Żydów - przynajmniej ci bardziej świadomi - odebrali to jako
budzenie upiorów i - mimo że to przecież nie społeczeństwo
polskie było autorem nagonki - osobistą hańbę. I w tych kategoriach
ocenili nowy, przymusowy exodus Żydów z Polski. Było oczywiście
wielu takich, którzy w mniejszym lub większym stopniu ulegli
manipulacyjnym chwytom propagandy, świadomie odwołującej się
do przedwojennej antysemickiej retoryki obozu narodowego.
Szczególnie głośni stali się wówczas przekonani antysemici,
którzy ujawnili się zarówno w szeregach rządzącej wtedy w
Polsce partii
komunistycznej, jak i poza nią. Większość społeczeństwa polskiego
była zdezorientowana i pozostawała -na bokuî - jak wszędzie
i zawsze. W kilka zaś lat później z wielkim i szerokim, wcale
nie tylko w środowiskach inteligenckich, zainteresowaniem
spotykały się wszelkie odczyty i publikacje ludzi godnych
zaufania traktujące o historii Żydów w Polsce czy o stosunkach
polsko-żydowskich (odbywały się one na niektórych katedrach
uniwersyteckich i na -uniwersytecie latającymî). Z poparciem
opinii publicznej spotkał się w styczniu 1981 r., w miesiącach
pierwszej 'Solidarności', apel 21 osób ze świata nauki i kultury
o wyjaśnienie bliższych okoliczności nagonki 'antysyjonistycznej'
w 1968 r. i naprawienie wyrządzonych krzywd.
Pozytywnie też przyjęty został przez elity kształtujące niezależną
opinię publiczną w Polsce
apel w sprawie stosunków polsko-żydowskich, który podpisali
trzej wybitni Żydzi polscy
- Michał Borwicz, Józef Lichten, Szymon Wiesenthal, i trzej
kurierzy Polskiego Państwa
Podziemnego - Jan Karski, Jerzy Lerski, Jan Nowak-Jeziorański,
ogłoszony we wrześniu
1983 r. w miesięczniku 'Kultura' (Paryż, nr 9/432), a następnie
w wielu pismach w języku
polskim, niemieckim, angielskim i francuskim.
W apelu tym stwierdzono m.in.: 'Czas już, by położyć kres
temu wzajemnemu antagonizmowi. Wyrządza on szkody obu stronom
i jest szczególnie bolesny dla tych Żydów, którzy będąc patriotami
polskimi nie zapominają o swym żydowskim pochodzeniu i chcą
być wierni swemu dziedzictwu i religii. Nie służą temu celowi
ani wzajemne rekryminacje, ani próby roztrząsania, kto w tym
tragicznym bilansie ponosi większą winę. Po obu stronach ludzie
dobrej woli dążą do nawiązania dialogu i wzajemnego zrozumienia.
Szukajmy w tym dialogu tego, co dziś łączyć powinno Polaków
i Żydów.'
Po kilku tygodniach do tego apelu przyłączył się Władysław
Bartoszewski, jako młodszy
kolega podpisanych pod nim Akowców zamieszkały w kraju (vide
-Kulturaî, Paryż, nr
10/433 z października 1983 r.).
* * *
Możliwości obiektywnego zajmowania się badawczo i publikacyjnie
problematyką stosunków polsko-żydowskich w latach 1939-1945
w kraju i w świecie - bo przecież nie tylko w warunkach okupacji,
ale także w warunkach uchodźstwa wojennego np. w Wielkiej
Brytanii czy na Bliskim Wschodzie, nie mówiąc już o środowisku
deportowanych Polaków
i Żydów w ZSRR - praktycznie nie istniały do 1989 r. Dopuszczalne
było cząstkowe zajmowanie się problemami terroru hitlerowskiego
i eksterminacji Żydów i Polaków w niektórych częściach Polski
pod władzą III Rzeszy, z wyłączeniem dawnych województw Rzeczypospolitej
położonych na wschód od Bugu i Sanu. Do godnych uwagi publikacji
dokumentacyjnych pierwszego dwudziestolecia powojennego zaliczyć
można pracę zbiorową Eksterminacja Żydów na ziemiach polskich
w okresie okupacji hitlerowskiej. Zbiór dokumentów T. Berenstein,
A. Eisenbacha i A. Rutkowskiego (Żydowski Instytut Historyczny,
Warszawa 1957). Udostępnia ona sto osiemdziesiąt siedem dokumentów.W
opartej o tę pracę dokumentacji wydanej w NRD uzupełniono
polską edycję dość bogatym materiałem ilustracyjnym (Faschismus
- Getto - Massenmord, Berlin 1960).W zimie 1966/1967 r. udało
się wydać w Krakowie tom relacji pt. Ten jest z ojczyzny mojej.
Polacy z pomocą Żydom 1939-1945 w opracowaniu Władysława Bartoszewskiego
i Zofii Lewinówny. Dopiero jednak w kolejnym, rozszerzonym
wydaniu tej książki w 1969 r. stało się możliwe dodanie stu
wybranych dokumentów. Udostępniono je także w angielskim wydaniu
książki Righteous Among the Nations. How Poles Helped the
Jewish 1939-1945, London 1969.
Staraniem Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu
Yad Vashem w Jerozolimie ukazało się w 1981 r. anglo-amerykańskie
wydanie Documents on the Holocaust. Selected Sources on the
Destruction of the Jews of Germany and Austria, Poland, and
the Soviet Union. Sto osiemdziesiąt dziewięć dokumentów dotyczących
terytorium Polski zaprezentował tu wybitny izraelski uczony
rodem z Warszawy, prof. Israel Gutman. W przygotowanej też
pod jego opieką naukową amerykańskiej encyklopedii Holocaustu
(Encyclopedia of the Holocaust, t. I-IV, New York - London
1990) dziesiątki haseł dotyczą stosunków polsko żydowskich
w latach 1939-1945; są wśród nich także hasła monograficzne,
zarówno dotyczące miejscowości, jak i instytucji, organizacji
i osób w Polsce, w tym Rady Pomocy Żydom 'Żegota'.
Stan badań nad problematyką II wojny światowej posunął się
w ostatnich dziesięcioleciach
znacznie, a znane już dziś zasoby archiwalne w Polsce i świecie
pozwoliłyby na przedstawienie wielotomowego wyboru dokumentów
źródłowych na temat stosunków polsko-żydowskich w latach 1939-1945.
Obecna inicjatywa wydawnicza ogranicza się z konieczności
do stu czterdziestu trzech
tekstów zgrupowanych wpięciu częściach, które obejmują wybór:
z dokumentacji władz Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie
i w ogóle dotyczącej Polaków przebywających wtedy poza krajem,
z dokumentacji Polskiego Państwa Podziemnego, w tym też Rady
Pomocy Żydom - 'Żegota', wreszcie -w obrębie osobnego działu
- z głosów żydowskich. Tom zawiera także - w aneksie - trzynaście
podstawowych dokumentów niemieckich.
Przy doborze dokumentów świadomie zrezygnowano
z prezentacji powszechnie dziś znanych generalnych założeń
polityki hitlerowskiej, koncentrując się na tym wszystkim,
co wydaje się szczególnie ważne dla zarysowania bezpośredniego
obrazu stosunków polsko-żydowskich. Zrezygnowano zresztą też
z bardzo bogatej dokumentacji działalności Rady Pomocy Żydom,
częściowo zaprezentowanej we wspomnianym dziele Ten jest
z ojczyzny mojej i w odniesieniu do Warszawy monograficznie
opracowanej przez Teresę Prekerową (Konspiracyjna Rada
Pomocy Żydom w Warszawie 1942-1945, Warszawa 1982).
Dokumenty opatrywano tylko przypisami rzeczowymi, informacyjnymi,
nie wartościując
zawartych w nich poglądów, nie piętnując tego co odrażające,
nie chwaląc tego co szlachetne, pozostawiając to ocenie użytkowników
książki. Dzisiejsi czytelnicy w Polsce mają już swobodny dostęp
do wielu set relacji pamiętnikarskich, jak też opracowań specjalistycznych
opublikowanych w postaci książek lub w poważnych czasopismach.
Byłoby rzeczą wskazaną, aby wejrzenie w niniejszy wybór źródeł
zachęciło do dalszych lektur i przemyśleń.
Warszawa, marzec 2001 r. Władysław
Bartoszewski
Więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz
(Oświęcim), współzałożyciel konspiracyjnej Rady Pomocy Żydom
(kryptonim 'Żegota') w 1942 r., Sprawiedliwy między Narodami
Świata, Obywatel Honorowy Państwa Izrael
Powyzszy tekst jest przedmową do książki
POLACY - ŻYDZI
POLEN - JUDEN
POLES - JEWS
1939-1945
WYBÓR
ŻRÓDEL
QUELLENAUSWAHL
SELECTION OF DOCUMENTS
Opracowanie/Auswahl/Edited by: Andrzej
Krzysztof Kunert
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Instytut Dziedzictwa Narodowego
Przedmowa/Vorwort/Foreword: Wladyslaw
Bartoszewski
Oficyna Wydawnicza RYTM
Warszawa 2001
|