|
CHRZESCIJANIE PRZECIW ŻYDOM
Anna Jarmusiewicz rozmawia z ks.Romualdem
Jakubem Wekslerem-Waszkinelem
Plus Minus, Rzeczpospolita, 13 kwietnia
2002
Ks.
dr Romuald Jakub Weksler - Waszkinel, ur. 1943, wykładowca
KUL na Wydziale Filozofii. Opublikował "Błogosławiony
lud Izraela"
Anna
Jarmusiewicz: Przeciętny chrześcijanin wciąż nie zdaje
sobie sprawy, ile zła wyrządziły chrześcijaństwu błędy antyjudaizmu
- napisał ksiądz w książce "Błogosławiony Bóg Izraela".
Co to jest antyjudaizm?
Ks.
Romuald J. Weksler-Waszkinel: To wrogość do religii
żydowskiej, a dokładniej - do jej wyznawców. W środowisku
chrześcijańskim antyjudaizm ujawnił się w II wieku po Chrystusie
przy okazji odrzucenia przez Kościół poglądów Marcjona. Tenże
nauczał, że żydowskie Święte Pisma, czyli Stary Testament,
pochodzą od mściwego, srogiego, plemiennego boga Żydów, a
dopiero Jezus Chrystus objawił Boga przebaczającego, który
jest Miłością, Ojcem wszystkich ludzi. Zdaniem Marcjona ani
Nowy Testament nie ma nic wspólnego ze Starym, ani Jezus Chrystus
z Żydami i ich religią. Kościół w Rzymie w 144 r. zdecydowanie
odrzucił poglądy Marcjona, uznając je za heretyckie. Apologeci
chrześcijańscy, którzy bronili doktryny Kościoła, na przykład
Justyn czy Tertulian, zdecydowanie zwalczali marcjonizm, ale
równie zdecydowanie wystąpili przeciw judaizmowi, ponieważ
nie przyjmował wiary w Jezusa jako Mesjasza Izraela i Syna
Bożego. Od Tertuliana począwszy przez wielu ojców i doktorów
Kościoła aż do lat 60. XX wieku powstał ogromny zbiór literatury
chrześcijańskiej, którą można skatalogować pod hasłem adversus
Judeos - przeciw Żydom.
Kościół II wieku, negując marcjonizm, potwierdzał duchową
więź łączącą nauczanie Chrystusa ze Starym Testamentem, ale
odrzucał Żydów?
Dla chrześcijan, wywodzących się wtedy przeważnie z pogaństwa,
religia żydowska oraz cała swoistość Izraela, którą kształtowały
święte Księgi Żydów, były czymś całkowicie zewnętrznym i obcym.
Reakcją na antychrześcijańskie postawy wyznawców judaizmu
był antyjudaizm środowiska chrześcijańskiego. Zaakceptowano
święte Księgi Żydów, ale Żydów odrzucono. Powiadano: Żydzi
nie tylko nie przyjęli Jezusa, ale go ukrzyżowali. Za to zostali
przez Boga odrzuceni, a ich miejsce zajął Kościół, który stał
się nowym - więcej - prawdziwym Izraelem. Tak najprościej
można ująć genezę chrześcijańskiego antyjudaizmu i jego trzech
podstawowych pseudoteologicznych tez. Na nich wzrastały w
ciągu wieków antyżydowskie fobie, formowały się stereotypy,
nazwane - dopiero w XIX wieku - antysemityzmem.
Czy zarzut bogobójstwa był główną przyczyną teologicznego,
a potem społecznego izolowania Żydów?
Wiele na to wskazuje. Zwłaszcza od IV wieku, od Konstantyna
Wielkiego, gdy Europa stawała się chrześcijańska, Żydzi obciążeni
winą za śmierć Chrystusa zostali potraktowani jak najwięksi
wrogowie chrześcijaństwa i w ogóle ludzkości. Bo jeśli, jak
głoszono, byli zdolni zamordować Syna Bożego, to zdolni są
do popełnienia każdego przestępstwa. Stawali się więc Żydzi
winni wszelkiego zła. Mówiono, że rzucali czary, zatruwali
studnie, porywali chrześcijańskie dzieci, aby utoczyć ich
krew do wypiekania macy. A potem, że formowali jakieś superrządy,
tworzyli mniej lub bardziej przestępcze grupy nacisku; gromadzili
w swoich rękach banki (finanse) lub tworzyli tajną agenturę
komunistyczną...
Takie brednie przekazywano z pokolenia na pokolenie; i dziś
można spotkać osoby, które dają im wiarę. Gdy w XIX wieku
pojawiły się teorie ras ludzkich, bardzo szybko okazało się,
że najpodlejszą jest rasa żydowska. Ideologowie hitleryzmu
nie musieli zbytnio się wysilać, aby uzasadnić, że wyniszczenie
owej najpodlejszej rasy - uwolnienie świata od Żydów - uzdrowi
ludzkość.
Scena przedstawiająca wyobrażenie mordu rytualnego - malowidło
z kościoła św. Pawła w Sandomierzu
(c) JAROSłAW KUBALSKI / AGENCJA GAZETA
Czy znany z Ewangelii okrzyk tłumów domagających się podczas
procesu Jezusa jego ukrzyżowania: "Krew jego na nas i
na dzieci nasze", nie sugerował niektórym, że Żydzi ściągnęli
na siebie przekleństwo na wieki? Naukowy komentarz biblijny
mówi, że był to typowy zwrot semicki oznaczający wzięcie na
siebie całkowitej odpowiedzialności za czyjąś śmierć.
Świadkowie tamtego wydarzenia to z pewnością nie byli wszyscy
Żydzi ówczesnej Jerozolimy, a cóż dopiero wszyscy Żydzi żyjący
wówczas w Judei czy Galilei, czy wreszcie - wszyscy Żydzi
jacy kiedykolwiek potem żyli, czy jeszcze żyć będą. A zatem
przenoszenie owego krzyku podburzonego tłumu na wszystkich
w ogóle Żydów i obarczanie wszystkich Żydów winą za śmierć
Jezusa jest wyrazem myślenia życzeniowego, co gorsza - przepełnionego
nienawiścią do Żydów, i z żadną teologią, z żadnym uczciwym
myśleniem nie miało od początku nic wspólnego. Czy to nie
dziwne, że tak dobrze usłyszano krzyk podburzonego tłumu,
a nie usłyszano słów samego Chrystusa z Krzyża: "Ojcze
przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią?". Przecież Chrystus
umarł za grzechy świata, za grzechy każdego człowieka, z miłości
do każdego człowieka i taka jest pierwsza oraz podstawowa
teologiczna prawda o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa.
To okrutne i wprost niewiarygodne, a mogło być jedynie dziełem
diabelskim, że wydarzenie zwiastujące największą miłość Boga
do człowieka - każdego człowieka - przemieniono w instrument
nienawiści do ludu, z którego wywodzi się sam Jezus Chrystus,
Jego Matka, wszyscy apostołowie oraz pierwszy Kościół w Jerozolimie.
Dotkliwa była także tak zwana teologia zastępstwa, mówiąca,
również niezgodnie z Biblią, że Bóg odrzucił Izrael, choć
Bóg nikogo nie odrzuca...
Opinie, jakoby Bóg odrzucił Żydów oraz że Kościół ich zastąpił
i że jest prawdziwym Izraelem - są pseudoteologiczne. Sobór
Watykański II określił je jako błędne. Historyk Jules Isaac
przypomina w swoich pracach o chrześcijańskim nauczaniu pogardy
wobec Żydów i o całym systemie ich poniżania w społeczności
chrześcijańskiej. Ale podręczniki historii Kościoła, stare
i nowe - zwłaszcza te pisane z pewnym zamysłem apologetycznym
- na ogół o tym w ogóle nie wspominają. Tymczasem poza dyskusją
jest fakt, że błędy antyjudaizmu wyrządziły wiele zła Żydom.
Tego trzeba być świadomym chociażby po to, aby za wyrządzone
zło przeprosić i więcej go nie popełniać. Antyjudaizm to nie
tylko krzywda wyrządzona Żydom, to również - to przede wszystkim
- zło wyrządzone Kościołowi! Błędy antyjudaizmu deformowały
od wewnątrz chrześcijaństwo: błędnie interpretując Nowy Testament
deformowano biblijny obraz Jezusa oraz pierwszego Kościoła.
Jeżeli Jan Paweł II naucza: Kto spotyka Jezusa Chrystusa,
spotyka judaizm, to kogo spotykał chrześcijanin przez dziewiętnaście
wieków, skoro niemal na każdym kroku potykał się o antyjudaizm?
Tymczasem biblijny obraz Żydów podkreślał ich wybranie przez
Boga i niepowtarzalną swoistość. Na czym ona polegała?
Mówi o tym Biblia, a także przypomina tekst soborowy, podkreślając
więź duchową łączącą Kościół z Izraelem, gdy poprawnie wreszcie
dostrzega to, co w II wieku po Chrystusie zostało niezrozumiane:
mianowicie nadprzyrodzoną rzeczywistość Izraela, czyli mówiąc
językiem teologii - tajemnicę Izraela, z której wyrasta tajemnica
Kościoła. Sobór powtarza to, co w pierwszym wieku chrześcijaństwa
mówił Paweł Apostoł do pierwszego Kościoła w Rzymie, nazywając
go "wszczepioną dziczką w korzeń dobrej oliwki".
Kościół wyrasta z korzenia Izraela, ale Izrael korzeniem pozostaje.
Dlatego Jan Paweł II powiedział w synagodze do Żydów: "Jesteście
naszymi umiłowanymi braćmi i - można powiedzieć - naszymi
starszymi braćmi". Kościół został przygotowany i ukształtowany
w ludzie Izraela, w ludzie Starego Przymierza, który otrzymał
objawienie Starego Testamentu. Izrael zatem, w tym, co najbardziej
pierwotne, jest najpierw i przede wszystkim zgromadzeniem
wiary.
Pojęcie Ludu Przymierza świadczy także o specyfice Izraela,
niewywodzącej się z cech narodowych czy politycznych.
Z niewoli z Egiptu wyprowadził Mojżesz synów Izraela, ale,
jak stwierdza starotestamentowa "Księga Wyjścia"
i "Księga Liczb" - wraz z 12 pokoleniami Izraela
wyruszyło "mnóstwo cudzoziemców" i wszyscy oni stali
się Ludem Przymierza na górze Synaj, gdzie otrzymali Boże
przykazania. Podstawa tożsamości żydowskiego ludu nie jest
ani etniczna - w sensie plemiennym, ani też narodowa - w sensie
żydowskiej kultury, ani w jakimkolwiek sensie społeczno-politycznym.
Tożsamość ludu żydowskiego w sensie najbardziej pierwotnym
ma charakter eklezjalny, płynie z wezwania Bożego ludzi do
zbawienia. Słowem: Bóg nie wybrał już istniejącego jakiegoś
narodu żydowskiego spośród innych narodów, lecz uformował
Izrael jako Lud Przymierza, właśnie jako swój lud Boży. Ale
najpierw Bóg wybiera Abrama, któremu każe opuścić rodzinną
ziemię i dom ojca, aby go uczynić Abrahamem, ojcem mnóstwa
narodów. Izrael, Lud Starego Przymierza, które nigdy nie zostało
odwołane, pozostaje więc dla Kościoła wezwaniem, by odkrywać
Jezusa i strzec się przed neopogaństwem.
Zagłada Żydów podczas II wojny wywołała głęboki wstrząs i
wpłynęła na radykalną zmianę postawy Kościoła wobec judaizmu
i Żydów. Ksiądz jednak nie łączy hitlerowskiej eksterminacji
Żydów z antyjudaizmem.
Nie, bo zamysł, zorganizowanie i wykonanie programu tak zwanego
ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej był dziełem hitlerowskiej
ideologii, która nie tylko nie miała nic wspólnego z chrześcijaństwem,
ale w samych źródłach, w pierwotnej inspiracji, była głęboko
antychrześcijańska. Z drugiej jednak strony, bez wieków antyjudaizmu
i wyrosłych z niego antyżydowskich fobii i stereotypów, hitlerowska
ideologia nie znalazłaby takiego posłuchu i nie zmobilizowałaby
tak wielkich mas ludzkich w nienawiści do Żydów.
Zagłada Żydów, chociaż porażała nasileniem zbrodni, nie była
bynajmniej zjawiskiem jak grom z jasnego nieba. Holokaust
to apogeum wielowiekowego cierpienia żydowskiego w chrześcijańskim
świecie. Ojciec Święty powiedział: "Gdy Europę zalała
fala prześladowań inspirowanych przez pogański antysemityzm,
który w swej istocie był zarazem antychrześcijaństwem - obok
chrześcijan broniących prześladowanych za wszelką cenę, nawet
z narażeniem własnego życia, wielu było takich, którzy nie
stawili tak zdecydowanego duchowego oporu, jakiego ludzkość
miała prawo oczekiwać od uczniów Chrystusa". Cóż zatem
było przyczyną "otwarcia się oczu" i większej niż
dotychczas "wrażliwości serca"? Uprzytomniono sobie
wreszcie, że antyjudaizm, nienawiść do Żydów, które w II wieku
pojawiły się niczym kulka śniegu, dziewiętnaście wieków później
zeszły potężną lawiną holokaustu, grzebiąc około sześciu milionów
ludzi. Dlatego Sobór Watykański II poniekąd zobowiązany był
staranniej niż do tej pory potwierdzić więź między Nowym a
Starym Testamentem, przypomnieć o nierozerwalnej duchowej
więzi, jaka łączyła i powinna łączyć lud Nowego Testamentu
z Żydami, z ludem Izraela, czyli przypomnieć sobie samo narodzenie
Kościoła z judaizmu - poprzez Jezusa oraz apostołów. W deklaracji
ostatniego soboru "O Stosunku Kościoła do Religii Niechrześcijańskich",
w części dotyczącej Żydów, czytamy, że pomnąc na wspólne z
Żydami dziedzictwo, "Kościół opłakuje akty nienawiści,
prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek
i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom". Dotyczy
to całego Kościoła i wszystkich Kościołów lokalnych.
Czy tak dzieje się i w Polsce? Znamiennym testem była na przykład
dyskusja na temat książki Jana Grossa "Sąsiedzi"
dotycząca mordu na Żydach w Jedwabnem.
Cóż, stan świadomości Kościoła w Polsce jest taki, jaki jest
stan świadomości Polaków, którzy przecież w zdecydowanej większości,
przynajmniej z racji przyjętego chrztu, przynależą do Kościoła
katolickiego. Natomiast wiedza Polaków o Żydach i judaizmie
jest różna, co w każdym niepodległym i demokratycznym państwie
można by potraktować jako sprawę normalną. Ale nie sposób
pominąć faktu, że Polska w dziejach Żydów i Żydzi w dziejach
Polski zajmują miejsce wyjątkowe. Obecność Żydów na ziemiach
państwa polskiego jest tak stara, jak samo państwo - na denarze
Mieszka I są litery hebrajskie... W Rzeczypospolitej żyła
przez parę wieków największa w chrześcijańskiej Europie wspólnota
żydowska. I chociaż różnie układały się relacje polsko-żydowskie,
dopiero lata hitlerowskiej okupacji sprawiły, że PO-LAN-YAH
- tak Żydzi nazywali Polskę (po hebrajsku: Tutaj-Spoczął-Bóg)
- stała się największym w świecie żydowskim cmentarzem. A
powojenne lata sowieckiej okupacji Polski (1945-1989) nie
sprzyjały ani krytycznemu spojrzeniu w przeszłość, ani nawet
opłakiwaniu zmarłych. Były to lata komunistycznej indoktrynacji,
deptania sumień i deformowania pamięci. Stąd też po roku 1989
okazało się, że pamięć o dziejach Rzeczypospolitej jest szczątkowa.
Wydaje mi się, że taką właśnie - głęboko poranioną, nieprzyswojoną
- pamięć z całą mocą ujawniły kontrowersje wokół mordu w Jedwabnem.
Wcześniej to samo sygnalizował spór, nazwijmy go oświęcimskim,
o lokalizację Karmelu, a następnie o krzyże lub tylko krzyż
(zwany papieskim) na Żwirowisku.
Czy to nie ujawnia, jak mocno w PRL zakonserwowały się skrajnie
nacjonalistyczne fobie rodem z II RP, używające katolicyzmu
jako spoiwa ideologicznego do walki politycznej?
Otóż właśnie owe stereotypy i fobie, wciąż żywe i jeszcze
podsycane, bardzo utrudniają, a niejednokrotnie uniemożliwiają
poprawne przyswojenie posoborowej doktryny Kościoła o Żydach
i judaizmie. Bo gdy na przykład o Jedwabne chodzi, to chociaż
episkopat Polski zgromadził się na modlitwie przebłagalnej
w warszawskim kościele Wszystkich Świętych, czego nie można
nie zauważyć i nie docenić, to również nie można nie zauważyć
i nie być zdziwionym, że na samych uroczystościach w Jedwabnem
zabrakło oficjalnego przedstawiciela episkopatu. Najbardziej
jednak przygnębiająca wydaje się postawa proboszcza w Jedwabnem:
pozostał on dokładnie w tym samym miejscu, co jego poprzednik
z lat wojny.
Czy o braku recepcji nauczania soboru nie świadczy także fakt,
że we wspomnianym kościele Wszystkich Świętych wciąż znajduje
się księgarnia o szumnej nazwie "patriotyczna",
w której sprzedaje się bez żenady literaturę antysemicką?
A przecież Jan Paweł II, podobno w Polsce tak bardzo kochany,
naucza: "Antysemityzm nie ma żadnego usprawiedliwienia
i zasługuje na bezwzględne potępienie". Z posoborowym
myśleniem Kościoła o Żydach i judaizmie trzeba dotrzeć przede
wszystkim do seminariów duchownych, do studentów wydziałów
teologicznych, ale również do szkół na katechezę. W tym celu
stworzone zostało na przykład Diecezjalne Centrum Dialogu
Katolicko-Żydowskiego, które powołał między innymi metropolita
lubelski abp Józef Życiński. Organizuje się też modlitewne
spotkania, a za decyzją Episkopatu od pięciu lat obchodzony
jest w Polsce Dzień Judaizmu.
Ponadto, co pokazało Jedwabne, trzeba przypominać ludziom,
że obok nich mieszkali sąsiedzi, Żydzi, których zmiotła hitlerowska
nienawiść, ale również - niejednokrotnie - sąsiedzka zawiść.
Przypominanie ludzkich postaw w latach ostatniej wojny nie
jest "kamienowaniem" jakkolwiek rozumianego narodu.
Nie ma dobrych lub złych narodów, są jedynie dobrzy lub źli
ludzie. Ale jestem przekonany, że przemieniają się ludzkie
serca, że uczymy się poprawnych relacji polsko-żydowskich
i chrześcijańsko-żydowskich, że po prostu uczymy się tradycji
Polski - Rzeczypospolitej wielu narodów i wielu religii.
Wydany już w Polsce głośny dokument Papieskiej Komisji Biblijnej
z 2001 roku "Naród żydowski i jego Święte Pisma w Biblii
chrześcijańskiej" jest bardzo zdecydowanym głosem, domagającym
się wyplenienia antyjudaistycznych stereotypów.
Jego znaczenie jest trudne do przecenienia. Parokrotnie publicznie
zwracałem uwagę, że nawet niektóre tytuły akapitów oraz przypisy
w tak zwanej Biblii Tysiąclecia, pochodzące od jej redaktorów,
są zainfekowane antyjudaizmem. Ponieważ jednak nie jestem
biblistą, nie zwracano na to uwagi albo powiadano, że przesadzam.
W świetle wspomnianego wyżej watykańskiego dokumentu okazało
się, że jednak nie przesadzam! Mam nadzieję, że dożyję jeszcze
wydania Biblii Tysiąclecia, z której znikną tytuły akapitów
w rodzaju: "Odrzucenie Żydów", albo: "Jezus
odrzucony przez swój naród", lub "Nieurodzajne drzewo
figowe jest symbolem bezpłodnego Izraela". Wspomniany
dokument watykański stwierdza jednoznacznie, że antyjudaizm,
a więc postawa pogardy lub wrogości do Żydów jako Żydów, nie
istnieje w żadnym tekście Nowego Testamentu i jest nie do
pogodzenia z nauką Nowego Testamentu.
Rozmawiała Anna Jarmusiewicz
|