|
Dzieje żydokomuny w Polsce
Andrzej Paczkowski
DIALOG
4 sierpnia 2002
Udział Żydów w ruchu komunistycznym
należy w Polsce do tematów zmistyfikowanych. Stworzono wokół
niego "czarną legendę", a jej częścią jest teza
o "żydokomunie" - nadreprezentacji Żydów i osób
pochodzenia żydowskiego w ruchu komunistycznym.
Od początku polskiego ruchu komunistycznego,
od powstania Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy
(SDKPiL) można dostrzec aspekty, które przyczyniły się do
narodzin tego mitu. W latach 80-tych i 90-tych XIX wieku w
ruchu tym zarysowały się dwa nurty, niepodległościowo-demokratyczny
i internacjonalistyczno-komunistyczny. Dla tego ostatniego
kwestia niepodległości Polski nie była po prostu istotna.
Róża Luksemburg twierdziła wręcz, że istnienie Polski jako
państwa niepodległego nie ma racji bytu. Nurt ten przyciągał
do siebie osoby pochodzenia żydowskiego i Żydów.
To właśnie kwestia stosunku do niepodległości,
będąc priorytetową dla Polski i znacznej części Polaków (a
nie uznawana przez komunistycznych radykałów), zapoczątkowała
utrwalanie się przekonania, że był to ruch obcy, który nie
służył interesom Polski.
Argument obcości i antypolskości był
jeszcze silniej wysuwany pod adresem Komunistycznej Partii
Polski (KPP). Zarówno w okresie międzywojennym jak i póĽniej
szczególnie akcentowano jej skład narodowościowy: 33 proc.
Polaków, 26 proc. Żydów, reszta inne mniejszości narodowe
(trzeba pamiętać, że żydowscy komuniści byli dla Żydów ortodoksów
po prostu zdrajcami). Ten skład narodowościowy nie był żadną
polską specyfiką - dotyczył całego ruchu rewolucyjnego, który
zmierzał do obalenia istniejącego wówczas porządku. Ruch przyciągał
przedstawicieli tych grup narodowościowych czy społecznych,
którzy czuli się szczególnie Ľle w istniejącym systemie (np.
członkami Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych byli
głównie nowi emigranci, nie tylko Żydzi). W przypadku KPP
udział mniejszości narodowych był duży, bo polityka wewnętrzna
II Rzeczpospolitej była skierowana przeciwko mniejszościom
narodowym. Jednak kiedy mówi się o KPP, nie pamięta się o
tych innych mniejszościach - mówi się, że była to partia zdominowana
przez Żydów. Wydaje się, że dwa elementy odegrały tu decydującą
rolę. Po pierwsze, każdą grupę polityczną widzi się poprzez
jej elitę. W elitach osoby pochodzenia żydowskiego stanowiły
wyraĽną dominantę. Po drugie, słowiańskie mniejszości w ruchu
komunistycznym nie były widoczne w "centrali" (to
jest w centralnej Polsce), tylko na ziemiach kresowych. Ponadto
Ukraińcy czy Białorusini (najczęściej ludzie pochodzenia chłopskiego)
byli zazwyczaj zwykłymi członkami partii.
W okresie międzywojennym KPP uprawiała
ideologię nihilizmu narodowego. W czasie wszystkich przełomowych
dla Polski wydarzeń historycznych, na przykład wojny z bolszewikami,
KPP występowała przeciw interesom Polski, negując nawet jej
rację bytu. W odbiorze społecznym łączono wybór takiej polityki
z "obcym", niepolskim składem partii. KPP była sekcją
Kominternu i realizowała strategię polityczną układaną w Moskwie.
Była jej całkowicie podporządkowana - w latach 1918-1920,
kiedy trwała wojna z Rosją bolszewicką, polscy komuniści,
niezależnie od pochodzenia narodowego, opowiadali się za Rosją,
ojczyzną proletariatu. Do połowy lat 30-tych polski ruch komunistyczny
był antypaństwowy.
Zmiana taktyki Kominternu w połowie
lat 30-tych i rzucenie hasła frontów ludowych, otwarcia się
ruchu komunistycznego na inne lewicowe formacje przyciągnęło
do ruchu komunistycznego nowe grupy, także spośród ludzi pochodzenia
żydowskiego (zwłaszcza lewicową inteligencję). Ta zmiana taktyki,
która przez kilka lat obowiązywała w ruchu komunistycznym,
spowodowała, że dla wielu osób, a zwłaszcza dla młodej inteligencji
żydowskiej, komunizm był jedynym konsekwentnym wrogiem faszyzmu
(nazizmu).
Jeszcze przed wojną Stalin zlikwidował
KPP, a jej elity wymordował. Zaczęła się ona odradzać w roku
1942. Młodzi, którzy do niej wstępowali, upatrywali w niej
instrument do pokonania narodowej nierówności, ale także nierówności
społecznych. Żydzi, a zwłaszcza ich inteligenckie elity, mieli
poczucie, że są postrzegani w Polsce jako gorsi, jako obcy.
Przebieg II wojny światowej uformował
przekonanie, że tylko komunizm oparł się nazizmowi. Żydzi
uwierzyli, że gdyby nie Armia Czerwona to oni wszyscy byliby
skazani na śmierć. To przyciągnęło do komunizmu sporo polskich
Żydów, którzy nie byli komunistami przed wojną.
Poczynając od 1944 roku udział Żydów
w umacnianiu komunizmu będzie wiązał się z jednej strony z
tym, że przez społeczeństwo komunizm jest postrzegany jako
system obcy, narzucony, co pozwoli na posłużenie się Żydami
jako kozłem ofiarnym w sytuacjach kryzysowych. Z drugiej strony,
posługiwano się kartą "żydowską" dla osiągnięcia
różnych celów wewnątrzpartyjnych. Po trzecie, polityka polskiej
partii komunistycznej wobec osób pochodzenia żydowskiego była
ściśle powiązana z polityką prowadzoną w tej kwestii przez
Związek Sowiecki.
Okres stalinowski przyczynił się do
stworzenia mitu o tym, że Żydzi są odpowiedzialni za zbrodnie
UB. Obecność Żydów w ruchu komunistycznym po wojnie była naturalna
z uwagi na traktowanie przez Żydów nowego systemu jako ustroju,
w którym nie będzie dyskryminacji z powodów narodowych i społecznych.
Poza tym tworzący się system komunistyczny w Polsce musiał
opierać się przede wszystkim na osobach o niepodważalnej lojalności.
Stąd brała się nadreprezentacja osób pochodzenia żydowskiego
w różnych instytucjach państwowych i partyjnych (zwłaszcza
w tych segmentach, na których partii specjalnie zależało,
jak bezpieka, propaganda, wojsko). Druga wielka grupa, która
zawdzięczała komunistom awans społeczny i która zasilała ruch
komunistyczny - chłopi - musieli dopiero swoją lojalność udowodnić.
Do "sprawdzania" lojalności też byli potrzebni "starzy"
i zaufani komuniści, dlatego tak wiele osób pochodzenia żydowskiego
znalazło się w samym aparacie partyjnym.
Od samego początku zdawano sobie sprawę
z tego, że taka "nadreprezentacja" nie jest dobra.
Sama partia była postrzegana przez społeczeństwo jako obca,
a obecność dużej liczby osób pochodzenia żydowskiego podkreślała
jeszcze tę obcość w odbiorze społecznym. Ten aspekt szczególnie
akcentował Władysław Gomułka. Już w 1955 i 1956 roku ujawniły
się tendencje antysemickie w łonie partii. Aż do 1968 roku
te nastroje narastały. Rodziła się "polska" grupa
w kierownictwie partii, a niektórzy komuniści pochodzenia
żydowskiego czuli się zagrożeni. W 1956 roku, w nowych okolicznościach
politycznych, po raz pierwszy Żydzi odegrali rolę kozła ofiarnego.
Osoby pochodzenia żydowskiego dominowały w aparacie bezpieczeństwa.
Już w 1955 roku zaczęto przygotowywać społeczeństwo polskie
do tego, że całą odpowiedzialność zrzuci się na ubecję, a
oczyści partię. Jeszcze wcześniej, po śmierci Stalina, kiedy
zaczął się okres destalinizacji i jednocześnie destabilizacji
politycznej, polskie kierownictwo komunistyczne zaczęło szukać
dróg wyjścia z kryzysu.
Problem odpowiedzialności za okres stalinizmu
rozwiązała w Polsce w znacznej części śmierć Bieruta w marcu
1956 roku. Otworzyła drogę do walki o sukcesję. Pojawiły się
wówczas w łonie partii dwie koncepcje wyjścia z kryzysu. Pierwsza
polegała na znalezieniu kozła ofiarnego, na którego można
było zrzucić winę za cały poprzedni okres, a jednocześnie
zakładała działania raczej populistyczne, jak na przykład
podniesienie pensji (tzw. "natolińczycy"). Druga
koncepcja polegała na poluzowaniu systemu, aby dzięki temu
zdobyć poparcie społeczne dla partii, a jednocześnie proponowano,
aby nie wracać do przeszłości i nie szukać winnych ("puławianie").
W pierwszej grupie znaleĽli się działacze pochodzenia polskiego,
w drugiej dużą część stanowili ludzie pochodzenia żydowskiego.
Ujawniły się wtedy tendencje antysemickie, które były na tyle
wyraĽne, że niektórzy intelektualiści, jak Leszek Kołakowski,
uznali za konieczne o tym napisać, ostrzegając przed konsekwencjami
wywoływania antysemityzmu. Choć władze komunistyczne nie uciekły
się wtedy do nagonki antysemickiej, wielu Żydów, na ogół działaczy
komunistycznych niższego szczebla, wówczas z Polski wyemigrowało.
Poczynając od tego okresu aż do końca
lat 60-tych symbolika nacjonalistyczna była bardzo silnie
akcentowana przez polskie władze komunistyczne. Wydaje się,
że te działania mogły wpłynąć na reakcję społeczeństwa w czasie
wydarzeń 1968 roku.
Przez cały okres władzy komunistycznej
w PRL, partia szukała nowych sposobów legitymizacji w społeczeństwie.
Jednym z nich było reanimowanie tradycji narodowej, obecne
już w okresie stalinowskim. Szukając legitymizacji, zaczęto
coraz szerzej akcentować przeszłość narodową, w związku z
tym sięgnięto również po takie elementy, w których granica
między patriotyzmem a szowinizmem była bardzo krucha. Nie
było to coś odosobnionego, bo w połowie lat 60-tych w całym
bloku komunistycznym "walczono" z syjonizmem i kosmopolityzmem
oraz wspierano wszystkie legitymizacje narodowe. W Polsce
natomiast wystąpiły w tej kwestii dodatkowe okoliczności.
Z jednej strony próbowano stworzyć nowe kadry w partii z działaczy
pochodzących z awansu społecznego, głównie ze wsi i małych
miast. W tym celu trzeba było pozbyć się starej gwardii, w
dużej mierze składającej się z działaczy pochodzenia żydowskiego.
Doszło też do konfliktu między "natolińczykami"
i "puławianami" na tle tzw. "odchodzenia od
PaĽdziernika". Podjęto działania nie przewidując, jakie
mogą przynieść skutki. Gomułka wybrał drogą, którą uważał
za najbardziej właściwą: chciał być bliżej społeczeństwa,
które wyobrażał sobie jako warcholskie, ksenofobiczne i ciemne.
Dlatego posłużenie się "kartą" antysemityzmu wydało
mu się skuteczne. Zastosowano kamuflaż: kampanię prowadzono
pod hasłem walki z syjonizmem, nie używano słowa "Żyd".
Był to po raz pierwszy po wojnie oficjalny antysemityzm,
mający przyzwolenie najwyższych czynników politycznych. Otwarto
w ten sposób drogę przyzwolenia dla antysemityzmu i aż do
upadku komunizmu w zasadzie jej nie zamknięto.
W 1989 roku PRL przestała istnieć, a
wraz z nią PZPR. Stereotyp "żydokomuny" jest jednak
nadal bardzo żywy. Przyczyny tego nie są do końca zbadane.
Wydaje się, że w kolejnych kampaniach oficjalnej propagandy
komunistycznej wobec opozycji, a potem "Solidarności",
da się wykryć próby przesuwania odium zła z partii na opozycję
na przykład sugerowanie "obcego" pochodzenia członków
KOR-u, wśród których rzeczywiście było parę osób żydowskiego
pochodzenia. Podziały wewnątrz opozycji przebiegały wzdłuż
linii podziału: "prawdziwi Polacy" "była żydokomuna".
Używa się enigmatycznych wartościujących określeń: "lewica
laicka", "katolewica", "różowi".
Traktuje ich przedstawicieli jako obcych, a w każdym razie
"nie całkiem swoich". Przestało to mieć związek
z antysemityzmem instytucjonalnym. Następuje powrót do tradycyjnego
stereotypu rodem z "Protokołów Mędrców Syjonu".
Żydzi są, zgodnie z nim, uniwersalnym kozłem ofiarnym, którego
można oskarżyć o wszystko. O ile stereotyp "żydokomuny"
ma charakter już raczej historyczny, o tyle stereotyp "Żyda-właściciela
świata" lub "Żyda-zmierzającego do opanowania świata",
kwitnie w najlepsze. W Polsce ma on pożywkę w masowym poczuciu
dyskomfortu i frustracji. W takiej sytuacji szuka się odpowiedzi
na egzystencjalne w gruncie rzeczy pytanie: dlaczego? Najprostszą
odpowiedzią jest znalezienie jednej przyczyny wszystkich nieszczęść.
Podstawowym warunkiem eliminacji tego rodzaju stereotypów
jest stabilizacja - polityczna, społeczna, gospodarcza. To
jednak, co zaistniało w przeszłości nigdy do końca nie przestaje
oddziaływać na to, co jest teraz. Można więc przyjąć, że nawet
w prawie modelowym społeczeństwie będzie występował antysemityzm,
czy jakakolwiek inna ksenofobia. Tyle, że raczej na marginesach
lub w stanie hibernacji.
Rozmowa Izy Chruślińskiej z Andrzejem
Paczkowskim, Komunizm i Żydzi,
Dialog. Magazyn Polsko-Niemiecki 60, 2002, s. 62-67
|